Generalnie to tak w ogóle problem polega na tym, że ja tu widzę, że wiele osób często ma poczucie winy i czuje się ze sobą podle z powodu tego, że ćpie, a przecież prawda jest taka, że wy nic złego nie zrobiliście. To jest zwyczajna samoobrona, bo niestety brtualna prawda jest taka, że rzeczywistość jest AŻ TAK chujowa i nikt się tutaj nie prosił o to, żeby na ten aż tak zjebany świat się dostać, a jest przyjebany konkretnie. W chuj konkretnie.
Widzę tylko jak non stop się ktoś do kogoś tu przypierdala "jesteś ćpunem jebanym ogarnij się". Na pewno to w chuj pomaga tym wszystkim ludziom. Każdy jest innym człowiekiem, z układem nerwowym jest jak z predyspozycjami do sportu, matematyki, czy czegokolwiek innego. Niektórzy rodzą się wrażliwi i wtedy taka gruboskórna osoba, która całe życie czuje w miarę poczucie dobrostanu, ciepła i spokoju nie zrozumie, że ktoś inny może inaczej to odbierać i mieć inne zdeterminowane z zewnątrz balasty.
Ja nie mówię, że próba wyjścia z tego, ograniczenia ćpania jest zła, ale myślę, że niezasłużenie macie wyrzuty sumienia i poczucie winy. Przecież wy jedynie broniliście się przed tym chorym światem i tą chujowością życia. To jest zwykłe, normalne zachowanie. Ten co wam będzie pierdolił, że to wyłącznie wy jesteście winni być może w waszej sytuacji i skórze też by wymiękł, więc dlatego ja się nauczyłem nie przypierdalać tak jak wy do mnie.
No, a przeżyłem rzeczy tak potworne, że gdybyście to obserwowali z boku to byście tylko się modlili, żeby was coś takiego nie spotkało, a mimo to się przypierdalacie i szukacie dziury w całym wpierając, że ja jestem jakimś malkontentem. Zawsze warto się zastanowić czy na pewno w 100 procent rozumiecie co ktoś przechodzi.
Mi się ta faza i to ciepło rozchodzące się po substancji w brzuchu i smyranie w karku endorfinkami po prostu należy jak psu micha.
A jak wrzucasz kodę raz na parę tygodni to nie ma się chyba czym aż tak martwić, zespół uzależnienia raczej ci nie grozi. Wiele ludzi w naszym kraju spędza każdy weekend na resetowaniu się alkoholem, którego szkodliwość jest moim zdaniem grubo niedoszacowana. Po zrezygnowaniu z tej używki widzę wyraźnie jak głęboko wpływa ona na ludzi i kształtuje ich osobowość. Chociaż z drugiej strony ja się wjebałem w tabletki na kaszel, które mało na mnie działają, powodują skutki uboczne, próba odstawienia wywołuje gehennę i zjadają mi około 1000 zł miesięcznie budżetu, także chyba nie mam co innych pouczać.
Swoją drogą, co cię powstrzymuje przed częstszym braniem, skoro według ciebie to jest naturalne zachowanie, i w sumie to ci się to należy?
05 listopada 2024nicki pisze: Ze stali jesteś tylko na zewnątrz, a stał ta składa się z opioidu.
Ważniejsze niż "Zanim weźmiesz jakikolwiek opioid zastanów się 150 razy".
Kieruje mną czysta kalkulacja. Moja częstotliwość jest średnio nawet rzadsza niż raz na 2-3 tygodnie. Zażywam różne rzeczy od 13 lat i wynosi ona średnio około raz na kilka miesięcy. Wiem, że czasami ciężko się powstrzymać, ale mi się to udaje już tak długo, dlatego, że ja wiem, że właśnie to tak się skończy jak to opisałeś. Przede wszystkim dowiedzą się ludzie, zacznę mieć problemy finansowe, a faza nawet nie będzie spełniała swojego rezultatu. Nie jestem w stanie zrozumieć, że ktoś jest w ciągu, ale jestem w stanie zrozumieć dlaczego ktoś po takie używki sięga.
Bardzo uważam na to, by nie poddać się myśleniu "a może zarzucę sobie jeszcze raz na drugi dzień, zrobię wyjątek, przecież nie zaszkodzi, ogarnę to jakoś i się nie wjebię. Właśnie uważam na takie pułapki i może dlatego tak długo się to udaje. Ostatnio np. zażyłem kilka tygodni temu kodę, a potem kolejny tydzień w robocie i w domu to się zaczęły dziać same problemy, że byłem dobity psychicznie totalnie i właśnie w takich chwilach najbardziej uważam i stawiam opór myśleniu tego typu "może by tak zajebać jeszcze raz", bo wiem, że w kryzysach rodzą się problemy.
Nie wiem co mnie spotka w przyszłości, ale udawało mi się tak 13 lat, więc chyba to o czymś świadczy, że da się utrzymać samokontrolę. Już nawet 14 rok stuknęło w sumie. No, bo właściwie po co to robić jak nie uzyskujesz pożądanego rezultatu i masz same problemy? Poza tym w mojej opinii alkohol jest o wiele bardziej szkodliwy fizycznie i społecznie. Odwadniający, toksyczny, rakotwórczy i zaburza architekturę snu, a jakoś jest przyzwolenie społeczne, żeby go wszyscy pili co chwilę i się nikt nie przypierdala. Nie wspominając już o tym, że 1000 razy więcej ludzie krzywdy wyrządzili innym i wypadków po alko niż opiatach, albo czymkolwiek innym, ale jak chłopaki zachleją to jest git.
Nie oznacza to, że sugeruję by opiaty były wspaniałym panaceum na wszysto, które nie wywoła problemów u kogoś. Może wywołać i to potężne. Różnica jest taka, że do opiatów się każdy przypierdala, do alko nikt.
09 listopada 2024Ptaszyna pisze: No, a przeżyłem rzeczy tak potworne, że gdybyście to obserwowali z boku to byście tylko się modlili, żeby was coś takiego nie spotkało, a mimo to się przypierdalacie i szukacie dziury w całym wpierając, że ja jestem jakimś malkontentem. Zawsze warto się zastanowić czy na pewno w 100 procent rozumiecie co ktoś przechodzi.
Niemniej - jakis wplyw masz. Zastanow sie nad tym, poki jestes w stanie, bo to opiatowe cieplo, do ktorego tak wzdychasz, kiedys przestanie grzac. I do czego wtedy bedziesz uciekal?
Masz rację, oprócz przeszłości jest też przyszłość, na której np. mi już średnio zależy i nie podchodzę do tego poważnie. W ogóle zawsze uważałem podchodzenie poważnie do życia za głupotę, ludzie dramatyzują na temat swoich sytuacji i osobistych problemów, ale to na prawdę nie ma wielkiego znaczenia. Życie i tak się w pewnym momencie skończy, ja jestem tylko drobinką i na prawdę wszystko w tym wszechświecie, łącznie ze mną leje na to czy ja dożyję 60, czy 65 lat, czy skręcę w prawo, w lewo, czy pójdę prosto. Wiem, że jak na razie koda dała mi parę fajnych dni w życiu i może jeszcze parę fajnych przyniesie, jeśli przestanie działać to osiągnę to co mam teraz, że ciepło się skończy, ale lepsze jest 100 dni ciepła i 32132100 chujowych niż 0 dni ciepła i 32132200 dni chujowych. Czysta kalkulacja. Może z uwagi na okazyjne używanie i rotacje z innymi substancjami to ciepło się tak szybko nie skończy.
Nie ma panaceum na życie. Szukanie pomocy i wychodzenie z depresji różni się tylko tym, że ćpasz to co ci lekarz zapisał, a nie to co sam sobie załatwiłeś. To drugie nazwą leczeniem, a ludzie w tabletki zapisane przez lekarza wjebują się tak samo, że nie są w stanie tego potem odstawić i funkcjonować bez tego, ale wtedy nazywa się to kuracją.
To samo jest z alkoholoem. Na prawdę nie rozumiem dlaczego tak się drąży temat ćpunów, a nikt się nie przypierdala do ludzi, którzy zataczają się naćpani etanolem po ulicach i imprezach. Każdy przechodzi koło tego obojętnie i zero ostracyzmu. Bo jest przyjmowane w płynie, a nie do nosa, w zastrzyku, czy tabletkach to znaczy, że nic nie szkodzi?
Co z tego, że na co dzień nie jesteś pod wpływem, skoro 24/7 o tym myślisz gloryfikując te chwile nietrzeźwości.
serotoninowy pisze: a może ankieta powinna brzmieć czy vetulani po kolejenej dawce odłączy swój mózg od ciała i już na zawsze będzie frywolnie dryfowal na latającym dywanie i odbywac podróże międzygwiezdne zapięty w pasy na oddziale psychiatrii dożywotnio.
Ludzie tez na weekendowa najebe czekaja i gloryfikuja .
Fizycznie sie nie uzależni ale podstepne opiaty psychicznie uzależniaja nawet brane sporadycznie . Potem to siedzenie i jakby czegoś brakowało i odliczanie do przyjęcia ambrozji. Tworzy sie duposcisk . W zyciu zaczynasz sie robic leniwy, tracisz motywacje . Pomalu , pomalu
Jak to mòwisz
Uruchomi sie protokół Ze cos sie spierdoli i zaczniesz brac czesciej .
Nie masz dni rano że nie chce Ci sie wstac ?
koda z rana jak smietana .
Wstaje sie z usmiechem . Te poranki jak sie jeszcze przysypia są czasami lepsze niz wieczory. O ile masz wolne xd
Az sie rozmarzyłem . .
Btw zmiencie czas na forum z letniego na zimowy .
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Tak kawa wpływa na emocje. Badacze: efekt nawet bez kofeiny
Kawa nie działa wyłącznie przez kofeinę – i nie tylko „pobudza”. Nowe badanie opublikowane w prestiżowym czasopiśmie Nature Communications pokazuje, że regularne picie kawy zmienia skład bakterii jelitowych, wpływa na metabolizm, a także emocje i zachowanie. Co ważne, część tych efektów utrzymuje się nawet wtedy, gdy sięgamy po kawę bezkofeinową.kawa, badania naukowe, publikacje3 naukowe
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi
Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.
Narkotyki schował w atrapie Biblii. Wpadł po policyjnym pościgu
W trakcie ucieczki uszkodził swój pojazd, a badania wykazały, że mógł być pod wpływem alkoholu i narkotyków. W jego aucie policjanci znaleźli atrapę stylizowaną na Biblię z ukrytymi narkotykami, w tym mefedronem i kokainą. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu i usłyszał już zarzuty.
