Więcej informacji: Pregabalina w Narkopedii [H]yperreala
Powiem ci na moim przykładzie, jak na mnie działa, działała prega. Przyjmuje ją nadal, od 3,5 roku codziennie. Zaczynałem od dawki 2 x 75 mg. Cierpiałem wtedy na depresje oraz nerwicę lękową. Prega w połączeniu z antydepresantami SSRI powodowała u mnie znaczne poprawienie nastroju, chęci do życia, miałem ochotę na nowe hobby, po prostu.. chciało mi się żyć. Leczenie przynosiło takie efekty jakich oczekiwałem. Niestety po kilku miesiącach ten efekt zanikł.. lekarz zalecił zwiększyć dawki pregi.. (zawsze mi powtarzał że dawki są niskie, terapeutyczne, a lek jest bezpieczny, nowoczesny oraz nie uzależnia).. ponownie pojawiały się u mnie lęki ogólne, bałem się dużych skupisk ludzi, dużych sklepów, odosobnienie, izolacja od ludzi, czułem się fatalnie, więc dawki zostały zwiększone. W ciągu roku z dawki 2 x 75 mg zrobiło się 450 mg na dobę, rano 300 wieczorem 150. Na działanie docelowe pregabaliny zawsze musiałem poczekać 2-3 tygodnie. Ponownie czułem się bardzo dobrze na dawce 450 na dobę, lekarz mi zmienił antydepresant na Wenlafaksynę. Taki miks pozwolił mi cieszyć się życiem na ponad rok czasu, pamiętam że dużo się uśmiechałem, miałem dużo energii, więcej śmiałości do kobiet, kompleksy jakby nie istniały, chodziłem na siłownie.. do czasu niestety... Jako zawodowy kierowca dużej ciężarówki zauważyłem skutki uboczne, uboki takiego połączenia, myślę że problemem była taka dawka pregabaliny 450 mg na dobę. Świat widziałem przez mgłę, dosłownie, problemy z pamięcią krótkotrwałą, z koncentracją, po kilku sekundach zapominałem imiona ludzi, albo gdzie mi szef kazał jechać autem, miałem tzw, zawiechy, potrafiłem się patrzeć w ścianę przez długi czas itd. Dawki pregaby były zwiększane lecz ja już nie widziałem tego magicznego działania w rozwiązywaniu moich problemów, lęków nadal doświadczałem a lekarz mi nadal wciskał kit że to bezpieczne i że zamienimy pregabaline na coś innego i będzie poprawa. Zasugerował mi Relanium 2-5 mg, a Pregabe miałem zmniejszać. Zaznaczam że w trakcie tych 3,5 roku mojego leczenia się Pregabaliną, Diazepamem oraz SSRI, nie byłem święty.. próbowałem wielokrotnie alkoholu, albo mocniejszych "proszków". Finał jest taki, że obecnie biorę codziennie 2 x 150 mg Pregabaliny, 5 mg Diazepam, 225 mg Trittico oraz z racji że miałem poważny wypadek dodatkowo przyjmuję silne leki przeciwbólowe opioidowe m.in Melodyn plastry oraz Ketonal.
Pregabalina maskuje lęki.. działa sobie "w tle".. widzę świat jak przez mgłę... Ale tylko do jakiegoś czasu mam wrażenie. Chociaż nie zwiększaj dawek.. pomyśl że kiedyś trzeba to będzie odstawić a to wydaje się bolesne, jest sporo doświadczeń innych użytkowników. Ja, pomimo iż biorę diazepam.. to nie potrafię całkowicie zrezygnować z Pregabaliny. A miał to być bezpieczny, nowoczesny lek jak mówił lekarz. Mam nadzieję że kiedyś się całkowicie wyzeruję z Pregabaliny i Diazepamu. Jakbym mógł cofnąć czas.. nigdy bym nie wziął tych "leków".
Zejście z pregabaliny boli kilka dni później z tygodnia na tydzień dochodzi się do normalności.
No i to nie uzależnia to było kłamstwo, o czym widzę wielu z was tutaj też się przekonało. A rekomendowanie przez lekarzy żeby stosować codziennie, potem nie działa już jak trzeba, trzeba zwiększać dawkę, kilkukrotnie bo wiadomo jak szybko tolerka na to rośnie. Duże dawki kończą się, a przynajmniej u mnie pogorszoną pamięcią, randomowym zapominaniem rzeczy i jakby mocno pogarsza analityczne myślenie, co na trudnych studiach czy pracy umysłowej, analitycznej po prostu zmniejsza produktywność, gorsze wyniki jakby pare IQ ubyło. Chyba, że tylko ja tak mam, ale jak czytam to dużo osób pisze o zapominaniu itp.
Odstawienie cold turkey to mega chujowe przeżycie, najlepiej powoli schodzić z dawek.
Dla mnie ten specyfik najlepiej nadaje się do sporadycznego (typu raz na tydzień) brania małych dawek np. gdy mamy gorszy dzień z lękami czy mega słaby humor a nie codziennie, a jak już lęki są duże, to trzymać się jak najmniejszych dawek.
Ale rozumiem też, że na niektórych nic innego nie działa na lęki i muszą prege brać by funkcjonować.
Opisałem tylko swoje przemyślenia o tej substancji z nudów i żeby opisać, że wpierdalanie dużych dawek codziennie może mieć negatywne skutki.
Mógłbym powiedzieć że "większe" dawki Plus benzodiazepina i dopiero jakieś bongo powodują że jest się mocniej zahukanym, bez nadmiaru ewentualnych niepokojących myśli.
Kiedyś nawet miałem taki okres że robiłem na koniec dnia z 450 pregabaliny Plus 0.5 alprazolamu i mogłem kopcić ale do pewnego poziomu sufitowego. Dalej już się nie szło zniszczyć, tylko oczy dostawały po dupie
"Rutyna to rzecz zgubna "
Kiedyś kopciłem dzień w dzień przez 2 lata ( aż w końcu zacząłem czuć się chujowo, miałem jakieś zjebane myśli, od 3 lat nie pale w ogólę, natomiast raz jeden zajarałem pod wpływem pregi, do tego kilka piwek i poczułem takie flow jak nigdy wcześniej. Czułem się po prostu bardzo dobrze, w klubie podbijałem do lasek etc. Na mnie zadziałało bardzo fajnie, euforycznie tak jakby prega tłumiła lęki które mogły występować po samym THC.
https://www.youtube.com/watch?v=jl9_mWvCmi
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło
Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.
