Jeśli chodzi o pracę, kiedyś – dawno temu – zdarzyło mi się przyjść na "lekkim kacu", ale to były sporadyczne przypadki i bardziej zmęczenie materiału niż obecność substancji w organizmie (czyli: nie byłem pijany).
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Bądź co bądź jak się ujebaliśmy z kumplami przed szkołą w jednym z pierwszych dni w klasie maturalnej, a potem w środku lekcji poprawiliśmy za nieopodal położonymi garażami i zdaliśmy sobie sprawę z tego jaki jest luz aby w takim stanie funkcjonować na szkolnych korytarzach ale i na lekcjach, to jaraliśmy już praktycznie dzień w dzień do samych matur. Nikomu nie wyszło to na dobre - definitywny spadek motywacji do funkcjonowania na owych lekcjach, ciągłe rozkojarzenie i myślenie o niebieskich migdałach, coraz to gorsze oceny - a finalnie osobiście upierdoliłem maturę. Na poprawkę zdecydowałem się nie uczyć - ujebałem jakby specjalnie. Postanowiłem zrobić "rok przerwy" który miał mega wpływ na dalsze moje życie i jest przyczyną sytuacji w której się dzisiaj, a w sumie przez ostatnie lata znajduję (bynajmniej maturę udało mi się poprawić tak jak planowałem w następnym roku, cholerna matematyka)
Jak dziś pamiętam swoje poirytowanie maturą z rozszerzonej geografii która poszła mi dość słabo, a podczas jej pisania wytrącał mnie z równowagi czekający na mnie joint w kieszonce wewnątrz marynarki - po "z grubsza" sprawdzeniu arkuszu stwierdziłem, że więcej nie wiem i zaznaczałem co popadnie lub "otwarte" zostawiałem nierozwiązane, wtem oddałem maturę i pognałem za garaż uśmierzyć swoją zachciankę.
Już w następnym roku i dalszych latach miałem okazję pracować po paleniu, fecie, a nawet pigule (przyjęte pół, a nie zarzucona cała). Jeśli miałem humor to robota po jaraniu była znośna i dało się w nią wkręcić - czy to fizyczna czy umysłowa, obie w sumie spoko (potrafiłem, a przede wszystkim nawet lubiłem się ujebać przed treningiem na siłowni, także robota fizyczna po tym nie była problemem)
Po fecie lubiłem popracować fizycznie, ale praca umysłowa była dość irytująca ze względu na nawałnicę pomysłów/rozwiązań/interpretacji/a czasem miałem wrażenie że kłócę się sam ze sobą.
Zarzucenie piguły w pracy było przepiękne, ale zarazem koszmarne - rozlałem się i nie nadawałem się do obsługiwania ludzi - telefon do szefa że chujowo się czuję, przebrałem się w swoje rzeczy i wtargnąłem między ludzi na kilka godzin - praca w klubie.
Patrząc dzisiaj na to z własnej perspektywy osoby trzeźwej, jestem w stanie powiedzieć że praca po dwóch pierwszych substancjach była na ogół przyjemna i bezpieczna, ale na pewno nie wydajniejsza, a tak mi się wydawało kiedy byłem porobiony fetą. Biorąc tablete wiedziałem że to będzie wszystko zależne od tego jak mnie ona zrobi i jeśli nie dam rady pracować, to po prostu się urwę i tak zrobiłem.
Opisane na ogół, ale sytuacji było naprawdę bardzo, bardzo dużo i zostawiam je dla siebie. Dzisiaj jak o niektórych myślę, to jestem pod wrażeniem tego, czego wtedy potrafiłem dokonać, ale przede wszystkim niektóre wspomnienia są do końca życia i są tymi pozytywnymi, które wprowadzają uśmiech na moją twarz - niestety chwilowy, bo na ogół przez ten cały syf dzisiaj dominuje anhedonia lub smutek.
Czasem jakieś dopy czy trawę na wagarach się paliło, albo acodin jadło.
Co innego w pracy.
Co innego jednak w pracy, z tym, ze prace mam zdalna, komputerowa i jestem sam ze soba, sam za siebie odpowiedzialny. Nigdy nad soba nie mialem kierasa wiec jak ktos ma problemy z nalogami to do tego niestety otwarta droga.
Ja bardzo podobnie. Z reszta z pracą byłoby tak samo, dlatego Bogu dzięki że działam jako freelancer. Oprócz nałogów dochodzi potężna bezsenność, szczerze to nie pamiętam już kiedy ostatni raz zasnąłem w nocy. Zawsze nad ranem.
Niektórzy nauczyciele wiedzieli co sygnalizowali ale tolerowali. My czuliśmy się dosyć bezkarni bo nie robiliśmy przypałów. A jeśli nikt na lekcjach nie mdleje z pianą z pyska i nie odpierdala maniany to przecież żaden belfer z 3 szarymi komórkami tego nigdzie nie zgłosi bo wiąże się to z policją, kontrolami, kuratorium, rysą na reputacji placówki itd.
23 października 2020Dualizm22 pisze: CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ ? DOPAL TO CO ZOSTAŁO W BUTELCE.
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Rzeczniczka praw dziecka apeluje o edukację w zakresie skutków dopalaczy
Rzeczniczka praw dziecka ponowiła swój ubiegłoroczny apel skierowany do Ministerstwa Edukacji Narodowej o podjęcie działań edukacyjno-informacyjnych na temat szkodliwości dopalaczy we wszystkich placówkach oświatowych. Problem jest powszechny, a obecny wśród dzieci i młodzieży trend sięgania po dopalacze nie maleje. Jak pokazują statystyki, z roku na rok jest coraz więcej przypadków zatruć spowodowanych sięganiem po substancje psychoaktywne.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.
