Kurwa, zazdroszczę Ci.
Ja jedynie, gdzie mogę teraz ewentualnie przywalić to nogi, ewentualnie dłonie, bo o rękach nie ma mowy. Wszystkie żyły pozapadane albo te cholerne zrosty (minęło już na prawdę kilka lat, a „szramy” nadal są widoczne)
Z tych dwóch jednak, zawsze wybieram nogi, bo w dłonie to mi ciężko zawsze trafić, ręce się trzęsą, ciągłe wypadanie z żyły (mimo, że walę insulinówkami) i tym podobne.
Jedyne, co ja Tobie mogę poradzić to staraj się za każdym razem, zmieniać miejsce podania. Jak nie trafiłeś - wyjdź z kabla, dociśnij wacikiem ze spirytusem, odczekaj - broń Cię Panie Boże żebyś „jeździł” igłą wewnątrz i szukał żyły, bardzo szybko je sobie wtedy zajedziesz (wiem z własnego doświadczenia)
Ja zawsze najpierw staza, potem wkłucie, kontrolka (jeśli jest okej) to wtłaczam towar, jednocześnie puszczając stazę.
Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale właściwie to zawsze tak robiłem, ale zdarzało się walić bez staży/paska/sznurówki/wstaw dowolne i też dawało radę. No i wiadomo, zawsze miejsce przemyj wacikiem przed i po, a po iniekcji - dociśnij i potrzymaj sobie te kilkanaście sekund, bo chyba nie ma sensu żeby chodzić w upalne dni w bluzie z długimi rękawami, prawda?
To takie z dupy wyjęte podstawy, relacje, wspomnienia i w ogóle to mi się to śniło.
Jeszcze jedna kwestia - nie wiem jak oraz dlaczego, ale ja zawsze waliłem „pod prąd”, odwrotnie do tego, co możesz zobaczyć na większości filmów. Dlaczego? Nie wiem, tak się nauczyłem, tak mi było wygodniej.
Pytanie do obeznanych - czy taka różnica podania ma jakiś istotny wpływ na zdrowie, stan żył, „wejście” towaru?
Pytam z ciekawości, bo zawsze każdy mi się dziwił, że czemu walę „na odwrót”, a ja tak się po prostu nauczyłem, tak mi było wygodnie.
Pozdrawiam serdecznie
Poczytaj sobie w necie o tym więcej.
Pamiętam, że Anabolik zaciskał stazę, podawał i potem puszczał stazę. Takie walenie to skrajne szaleństwo. Łatwo można przedawkować.
Zawsze gdy zaczynam CMC walić lub cokolwiek innego "żrącego" Pierwsze strzały zaczynam jak najniżej w sensie najbliżej dłoni i każdy kolejny strzał idzie wyżej. Dzięki temu wstrzykniety roztwór nie ma kontaktu z jeszcze świeżymi rankami i nie piecze aż tak bardzo. Wstrzykujac pod prąd robisz dokładnie na odwrót.
10 maja 2024LittlePossessedRock pisze: @Terrus
Kurwa, zazdroszczę Ci.
Ja jedynie, gdzie mogę teraz ewentualnie przywalić to nogi, ewentualnie dłonie, bo o rękach nie ma mowy. Wszystkie żyły pozapadane albo te cholerne zrosty (minęło już na prawdę kilka lat, a „szramy” nadal są widoczne)
Z tych dwóch jednak, zawsze wybieram nogi, bo w dłonie to mi ciężko zawsze trafić, ręce się trzęsą, ciągłe wypadanie z żyły (mimo, że walę insulinówkami) i tym podobne.
Jedyne, co ja Tobie mogę poradzić to staraj się za każdym razem, zmieniać miejsce podania. Jak nie trafiłeś - wyjdź z kabla, dociśnij wacikiem ze spirytusem, odczekaj - broń Cię Panie Boże żebyś „jeździł” igłą wewnątrz i szukał żyły, bardzo szybko je sobie wtedy zajedziesz (wiem z własnego doświadczenia)
Ja zawsze najpierw staza, potem wkłucie, kontrolka (jeśli jest okej) to wtłaczam towar, jednocześnie puszczając stazę.
Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale właściwie to zawsze tak robiłem, ale zdarzało się walić bez staży/paska/sznurówki/wstaw dowolne i też dawało radę. No i wiadomo, zawsze miejsce przemyj wacikiem przed i po, a po iniekcji - dociśnij i potrzymaj sobie te kilkanaście sekund, bo chyba nie ma sensu żeby chodzić w upalne dni w bluzie z długimi rękawami, prawda?
To takie z dupy wyjęte podstawy, relacje, wspomnienia i w ogóle to mi się to śniło.
Jeszcze jedna kwestia - nie wiem jak oraz dlaczego, ale ja zawsze waliłem „pod prąd”, odwrotnie do tego, co możesz zobaczyć na większości filmów. Dlaczego? Nie wiem, tak się nauczyłem, tak mi było wygodniej.
Pytanie do obeznanych - czy taka różnica podania ma jakiś istotny wpływ na zdrowie, stan żył, „wejście” towaru?
Pytam z ciekawości, bo zawsze każdy mi się dziwił, że czemu walę „na odwrót”, a ja tak się po prostu nauczyłem, tak mi było wygodnie.
Pozdrawiam serdecznie![]()
Widziałem już tych od pachwin, wyglądało to dosyć niesmacznie.
Jedynie nie widziałem żeby ktoś w szyję lądował (poza filmami), bo podobno bardzo niebezpieczne i trzeba mieć na prawdę wprawę albo pozwolić komuś to zrobić.
@OpanaER
Wchłonie się, bez obaw
A jak się nie wchłonie przez powiedzmy te dwa tygodnie i nadal będzie to samo - to tak jak kolega wyżej wspomniał, odwiedź lekarza.
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
TSUE wydał wyrok ws. Węgier. Chodzi o konopie indyjskie
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał we wtorek, że Węgry złamały prawo wspólnoty. TSUE wydał wyrok w kwestii głosowania Budapesztu przeciwko wspólnemu stanowisku Rady UE dotyczącym konopi indyjskich.
Międzynarodowy gang narkotykowy rozbity. Lider wpadł w Hiszpanii dzięki danym z FBI
Prokuratura Okręgowa w Tarnowie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko czterem członkom zorganizowanej grupy przestępczej, która na masową skalę przemycała narkotyki z Hiszpanii do Polski. Szajka, kierowana przez poszukiwanego Europejskim Nakazem Aresztowania Michała J., miała wprowadzić na czarny rynek narkotyki o wartości ponad 13 milionów złotych. Kluczowym dowodem w sprawie okazały się materiały z rzekomo bezpiecznego komunikatora ANOM, które polskim śledczym przekazało amerykańskie FBI.
Dolnośląscy policjanci i największe uderzenie w przestępczość narkotykową w historii UE
Ponad 9,3 tony zabezpieczonych narkotyków, 1000 ton prekursorów chemicznych, dziesiątki zlikwidowanych laboratoriów i ponad 85 zatrzymanych osób w wielu krajach Europy – to bilans największej w historii Unii Europejskiej operacji wymierzonej w produkcję i dystrybucję narkotyków syntetycznych. Sprawę zapoczątkowali i od 2022 roku prowadzili funkcjonariusze Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową KWP we Wrocławiu wraz z prokuratorem Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.