DMT

Podchodne tryptaminy, które nie zostały rozbudowane przy pierścieniu – np. DMT, DPT, lub AMT
ODPOWIEDZ
Posty: 2103 • Strona 210 z 211
  • 364 / 98 / 0
Jest to oczywiście niewykluczone że przynajmniej część współautorów była pod wpływem jakiejś zewnętrznej substancji, jednak warto zwrócić również uwagę na to że można mieć głębokie przeżycia duchowe bez używania psychodelików. Taka już jest ludzka natura że w odpowiednich warunkach i przy odpowiednich predyspozycjach można doświadczyć enteogennego działania bez wspomagania się czymś z zewnątrz. Endogenne DMT jest jednym z potencjalnych kandydatów na to dlaczego tak może być.

Sam miałem taki moment, a nawet więcej, ale jeden szczególny na wiele lat przed pierwszym spróbowaniem narkotyków gdzie doświadczyłem tego endogennego enteogena czymkolwiek on jest. Być może to nie substancja, a bardziej złożona cecha umysłu, jednak jedno jest pewne. Unikatowe przeżycie które zmienia życie. Tak jak po tripach mam potrzebę by spisać tripraport tak i wtedy te kilka lat temu spisałem tamte przeżycia. Ale teraz jakbym chciał je upublicznić to konieczne byłoby przeredagowanie dlatego przynajmniej na chwilę obecną zachowam je dla siebie.

Często można się spotkać z opinią, że w szczególności pierwsze doświadczenie z psychodelikami było doświadczeniem które najbardziej zmieniło czyjeś życie. Nie zaprzeczę, że pewne zmiany w życiu zachodzą pod ich wpływem, jednak osobiście miałem taki punkt zwrotny wtedy bez żadnych używek, tak po prostu siedząc i myśląc przyszło do mnie wewnętrzne doświadczenie które gdy przyjąłem, zmieniło moje życie na lepsze. Tak więc obstawiam, że wielu z współautorów mogło bez pomocy również tych naturalnych odmiennych stanów świadomości doświadczyć, a skoro nic nie brali to jeszcze bardziej uwierzyli.

Pustelnicy również często doświadczali mistycznych przeżyć i to jest tłumaczone przykładowo deprywacją sensoryczną. To za to przypomina nieco mechanizmem dysocjanty. Tak więc myślę, że w sporej mierze to nie była twórczość w skutek substancji psychoaktywnych, a naturalnych ludzkich mechanizmów, choć obstawiam, że przynajmniej część mogła mieć również jakieś powiązania z substancjami psychoaktywnymi.
  • 479 / 14 / 0
Odgrzebałem worek z DMT z zaprzeszłych zakupów.
Mogę jakoś sprawdzić prostymi metodami, żeby się dowiedzieć w jakiej formie jest ten proch? Freebase, fumaran, hcl?
Król Jest Tylko Jeden
  • 242 / 64 / 2
Chciałem podzielić się swoim doświadczeniem z pharmahuaską. Mówiąc w skrócie: trochę się zawiodłem. Spodziewałem się czegoś więcej. Było przeciętnie.

Dawka: 300 mg moklobemidu, 80 mg freebase DMT zażyte w kapsułce żelatynowej. Na peaku dopalałem trochę DMT z "meth pipe", co powodowało wzrost intensywności doznań na krótką chwilę i było to satysfakcjonujące.

Przez całego tripa towarzyszło mi nowe przekonanie, że psychodeliki chyba zaczynają tracić dla mnie magie. Jeszcze 2 lata temu doświadczenia psychodeliczne były w moim życiu czymś przełomowym, a byłem wtedy NEETem który ćpał prawie codziennie różne specyfiki. Teraz jestem niedzielnym ćpunem i psychodeliki coś mi nie podchodzą. Ale do rzeczy.

20:00 - zażywam 300 mg moklobemidu.
21:00 - zażywam 80 mg DMT w kapsułce i czekam.

Pierwsze efekty odnotowałem o 21:50. Leżałem i zaczynałem doświadczać typowej psychodeli. CEVy były niewyraźne, zamglone. OEVy od czasu do czasu coś pomieniło się kolorami.
O 22:00 odnotowałem lekkie nudności ale były one minimalne, w ogóle nie przeszkadzały. Szybko zniknęły.
Leżałem tak i czekałem na peak, ale on nigdy nie nadszedł w takiej postaci jakiej oczekiwałem. Intensywność tripa była stabilnie słaba. Porównałbym to do 1.25g łysiczek lancetowatych albo mniej niż 100 ug LSD.
Postanowiłem zapalić trochę haszu dla wzmocnienia fazy. Zrobiło się przyjemniej, ale w dalszym ciągu doświadczenie było nijakie. Muzyka wchodziła fajnie, przyjemnie się rozmyślało nad własnym życiem, ale czasem nadchodziły momenty zamglenia umysłu i jedynie leżałem i gapiłem się w ściane, bez większych mistycznych doznań.

Podjąłem decyzje o zapaleniu DMT w ilości 10 - 25 mg. Nie odmierzyłem dokładnie. Zapaliłem w lufce do DMT i nie doznałem break through, ale po każdym zaciągnięciu się trip robił się bardzo intesnywny na około minutę, a potem przez 10 minut był after glow tego zapalenia. Przez pierwszą minutę od wypuszczenia dymu miałem kalejdoskopowe CEVy które mnie pochłaniały. To było akurat przyjemne, może nawet za bardzo. W porównaniu do moich innych doświadczen psychodelicznych, to było ukierunkowane na zabawę i czerpanie przyjemności z tego co czuje. Nie było mistyczności, oświecenia, zgłębiania się w siebie.

W moim doświadczeniu DMT przyjęte oralnie to nic specjalnego. Moje doświadczenie po DPT było nieporówynwalnie lepsze. Ale DMT waporyzowane w lufce to już inna bajka - coś pięknego. Szkoda tylko że takie krótkie. Z tego typu palonych, krótkodziałających psychodeli to szałwia wieszcza jest dla mnie ciekawsza

Próbowałem w życiu 23 psychodelików i jakbym miał je posortować od najlepszego do najgorszego, to DMT byłoby gdzieś w środku.
  • 49 / 8 / 0
26 grudnia 2023testerr pisze:
Odgrzebałem worek z DMT z zaprzeszłych zakupów.
Mogę jakoś sprawdzić prostymi metodami, żeby się dowiedzieć w jakiej formie jest ten proch? Freebase, fumaran, hcl?
Rozpuścić małą część w wodzie, rozpuszcza się = sól, nie rozpuszcza = freebase.
  • 183 / 27 / 0
Jeśli waporyzowałem z mightiego z kapsułki do ekstraktów to jest szansa, że jakieś pozostałości z poprzedniego razu się rozpuściły i skrystalizowały gdzieś potem wewnątrz kapsułki? Temperatury rzędu 180-190C i chodzi o to czy dopalać resztki po każdym razie, aby przypadkiem nie przyjąć więcej niż się planowało.
  • 183 / 27 / 0
^Dobra, sprawdziłem i dalej jakieś resztki zostają, więc trzeba chyba dopalać po każdej sesce z kapsułek, aby potem dawka była dokładniej wymierzona.

Chciałbym pójść krok dalej, ale na samą myśl o mocnym doświadczeniu czuję ten lęk przed nieznanym i nie chcę, aby mi to potem negatywnie wpłynęło na tripa. Medytacją umysł wyciszę, ale dalej mimo wszystko czuję jak mi kichy skręca przed i mnie goni, bo w końcu celem medytacji nie jest relaksacja, a w głębi naprawdę pragnę tego breakthrough. Póki co brałem dawki do 20 mg i była bardzo miłosna atmosfera, ale do breakthrough dalej było baaaardzo daleko, a i tak do tego podobno nie da się przygotować. Ma sens sobie rozgrzewkowo wziąć jakąś niską dawkę typu 15 mg, poczekać kilka minut i dopalić potem więcej, aby dojść chociaż do tego waiting roomu? Po mniejszych ilościach czuję się bardzo uspokojony i pewnie łatwiej będzie się przełamać, aby w końcu wejść wyżej niż jakby na sucho brać te 30 mg+. Jak to będzie najlepiej zrobić, aby z rozgrzewką dojść do 30 mg? 15 mg i po 5 minutach 20 mg? Czy wziąć coś małego i lepiej poczekać te 10 minut aż się działanie wyzeruje i pozostanie lekkie afterglow, aby w spokoju ściągnąć te 30 mg już potem na raz? Polecacie może jakieś konkretne ćwiczenia oddechowe przed? Polecacie z muzyką czy bez? Może jakieś odgłosy bębnów?
  • 364 / 98 / 0
Według mnie bez muzyki jest lepiej, dalej zajdziesz słuchając wewnętrznych zamiast zewnętrznych dźwięków poza tym mniej bodźców zewnętrznych wzmacnia psychodeliki, przygotuj sobie jakąś przyjemną muzykę którą dopiero po peaku sobie puścisz.
  • 242 / 64 / 2
Jeśli macie problem z doświadczeniem breaktrough przez obrzydliwy smak DMT tak jak ja, to mam na to rozwiązanie. Żałuje że nikt mi o tym nie powiedział wcześniej tylko jak głupi próbowałem waporyzować proch.

Moja opinia od dziś jest taka, że waporyzowanie czystego DMT z meth pipe to jest debilizm.
Zrobiłem eksperyment i rozpuściłem 50 mg freebase DMT w acetonie - swoją drogą rozpuszcza się bardzo łatwo. Błyskawicznie wręcz! Nawet nie musiałem mieszać. Ale to zadziała tylko na freebase. Sole się nie rozpuszczą tak łatwo, z tego co wiem.
Do tego roztworu DMT wrzuciłem 50 mg mięty. Zostawiłem to do odparowania i taką mięte nasączoną DMT spaliłem w bongu, bez żadnego pilnowania temperatury. Po prostu to spaliłem tak samo jakbym palił marihuanę lub szałwię. Smak był nie do poznania! Zero obrzydliwego posmaku plastiku znanego mi z waporyzowania czystego DMT. Po prostu to spaliłem i doświadczyłem breaktrough. Coś pięknego. Po tym doświadczeniu podjąłem decyzje by całe swoje DMT przerobić w taki sposób, bo waporyzowanie prochu nie jest dla ludzi. Nie róbcie tego... chyba że macie płuca ze stali.

1h przed paleniem zjadłem 150 mg moklobemidu dla wzmocnienia. Zauważalnie wydłużyło to długość tripa, jakoś 2-3 krotnie. Ale mam też wrażenie, choć niczym nie poparte, że doświadczenie samo w sobie jest inne gdy wspomagamy się moklobemidem. Kiedyś paliłem bez moklobemidu i wydaje mi się, że wizuale były inne. Spróbuje niedługo palić to bez żadnego MAOI, żeby się upewnić w tej opinii, lub nie.
  • 364 / 98 / 0
Myślę że też ciekawą opcją jest liquid, nie mam porównania z freebase bo tylko liquid z e-papierosa używałem, ale plastiku czuć nie było. Dym dla mnie i tak był ciężki, ale jako, że papierosów nie palę, a 2g zioła starcza mi na pół roku to ogólnie ciężko mi idzie palenie, bo nie jestem zbytnio do dymu przyzwyczajony więc pomimo że ludzie mówią że łatwiej z liquidem to wciąż nie oznacza że będzie łatwo. Ciekawi mnie jeszcze jak będzie z changą, ale teraz nie czuje się na siłach na DMT, to na prawdę jest już jazda bez trzymanki.

Co do liquidu to wiem że przepis jest prosty i można go łatwo znaleźć ale jest na rynku też już w takiej formie gotowy.
  • 183 / 27 / 0
O ile mniejszą dawkę DMT wziąć jeśli chcemy osiągnąć breakthrough będąc na comedownie po 100 ug kwasa lub 30 mg 2c-b? Albo jeśli chcemy uzyskać efekt 40 mg DMT, to ile wtedy wziąć?
ODPOWIEDZ
Posty: 2103 • Strona 210 z 211
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Jacht z kokainą o wartości 80 milionów funtów zmierzał w stronę Wielkiej Brytanii

Prawie tona „narkotyku klasy A” została znaleziona na jachcie płynącym z wysp karaibskich do Wielkiej Brytanii. Jej rynkowa wartość została oszacowana na 80 milionów funtów.

[img]
Handel narkotykami: Rynek odporny na COVID-19. Coraz większe obroty w internecie

Dynamika rynku handlu narkotykami po krótkim spadku w początkowym okresie pandemii COVID-19 szybko dostosowała się do nowych realiów, wynika z opublikowanego w czwartek (24 czerwca) przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) nowego Światowego Raportu o Narkotykach.

[img]
Meksyk: Sąd Najwyższy zdepenalizował rekreacyjne spożycie marihuany

Sąd Najwyższy zdepenalizował w poniedziałek rekreacyjne spożycie marihuany przez dorosłych. Za zalegalizowaniem używki głosowało 8 spośród 11 sędziów. SN po raz kolejny zajął się tą sprawą, jako że Kongres nie zdołał przyjąć stosownej ustawy przed 30 kwietnia.