To z czego wynikają samo okaleczenia się wśród młodzieży i próby samobójcze? Ostatnio byłem u psychiatry to 16-18 lat dziewczyna wychodziła z gabinetu. Na oddziale też widziałem dziewczyne z 21 lat która już wyskoczyła z 1 piętra
Depresja początkowa charakteryzuje się zazwyczaj mniej intensywnymi objawami i krótszym czasem trwania w porównaniu do depresji zaawansowanej. Dana persona może doświadczać okresowego przygnębienia, utraty zainteresowania życiem lub zmniejszenia energii. Objawy te mogą być reakcją na określone wydarzenia życiowe(IMO), takie jak stres, utrata pracy czy problemy w relacjach.
Z kolei depresja zaawansowana to bardziej głęboki i przewlekły stan, który znacznie wpływa na codzienne funkcjonowanie. Objawy są bardziej nasilone i utrzymują się przez dłuższy okres, często przez co najmniej kilka miesięcy. Z kolei persona z depresją zaawansowaną może doświadczać uczucia beznadziejności, bezsensu życia, utraty zainteresowania nawet tym, co wcześniej sprawiało jej przyjemność, a także zaburzeń snu i apetytu.
Czy różnica z goła jest widoczna? Ja myślę, że tak. Bo w przypadku osób "z początkowym stadium" wykrycie tego jest bardzo ciężkie, wręcz procentowo małe. A te osoby, które Ty już widzisz, a które zacytowałeś -- to zaawansowane stadium depresji kolego.
Mój wcześniejszy post odnosił się do tego, że początkowe stadia mogą wcale nie sugerować, że to depresja. Natomiast w przypadku zaawansowanej (przewlekłej) idzie to zauważyć bardzo prosto. Tylko wiesz, że zazwyczaj potencjalne samobójstwa pojawiają się w połowie (pomiędzy stadium średnim, kiedy faktycznie bezsilność już się wkrada, a dana osoba nie ma nawet u kogo szukać pomocy). Dlatego tak ważnym jest, aby to dusić od początku - czyli: czym szybciej wykryta i leczona, tym lepiej.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
18 stycznia 2024Verbalhologram pisze:Depresja to uciekanie od problemu. Im dalej tym większe kłopoty w zrozumieniu samego siebie, i dokładanie ciężaru do sztangi brania życia na klatę.18 stycznia 2024Palkrolik pisze: A jak depresja to myśli i próby samobójcze, zgadza się ?
pozdrawiam :-)
Ciekaw jestem, jakie macie dobrane leki.
Ja ostatnio próbowałem odstawić amisan i już mi zaczęło wjeżdżać takie myślenie katastroficzne z silnym poczuciem winy i mega lękiem.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Musze ten temat podjąć dziś na terapii właśnie, bo mam nową terapeutkę. Stara była catholic i ciężko było o tym z nią gadać.
Ale mówię wam, takie rażące wyrzuty sumienia to jest wrzód na dupie choroby depresyjnej i całkowicie wstrzymuje od rozwoju takiego człowieka.
Wiesz o czym mówię. Mam na myśli sytuację przechodzącą z pokolenia na pokolenie, w której nie dość, że nie radzisz sobie z emocjami, to jeszcze odziedziczyłeś zestaw cech, które mogą utrudniać Ci normalne funkcjonowanie, tak jak utrudniały rodzinie.
Wyrzuty sumienia można mieć wtedy, jeżeli coś zrobiło się mega źle i to wyłącznie do siebie. Napisz proszę jeszcze, o jakich sytuacjach mówisz, a do których odnosisz się w związku z w/w sytuacjami. Być może będę mógł doradzić bądź pomóc, ale potrzebuje znać kontekst.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
13 lutego 2021dash pisze: @flawless88 może masz chorobę afektywną dwubiegunową?
Wiesz, to jest mi się wydaje rozkminia na dłuższą rozmowę. Ja od bardzo dawna miałem jakieś takie przeświadczenie, że jestem za wszystkich odpowiedzialny itp. i nie myślę o swoich potrzebach, ale to wynika z bycia DDA. I zawsze się obwiniałem, że nie mogę komuś pomóc itp.
A jeśli chodzi okatolickie poczucie winy, to oni mają tam wpojone od urodzenia, że są winni i biją się nawet w pierś przy jakiejś modlitwie z tego powodu. Ja będąc dzieckiem dużo się ochodziłem do kościoła, także poczucie winy miało czas rozgościć się w moim umyśle. Teraz jestem po apostazji i zerwałem właśnie kontakt z częścią tej najbardziej katolickiej rodziny, ale jednak to poczucie dalej wraca. Mam nadzieję, że będzie to coraz rzadsze, bo sama apostazja mnie bardzo od tego poczucia uwolniła - w dużym stopniu.
A że moje życie to kontynuacja pewnej rodzinnej traumy to wiem, dowiedziałem się tego na terapii. Ale jako pierwszy w tej rodzinie jestem tym, który jest coraz bliżej przezwyciezenia jej i na pewno nie przekażę jej dalej. :-)
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot
Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
