Ale masz rację, że latanie po aptekach to jak praca na ćwierć etatu. Planowanie samej trasy z uwzględnieniem ceny, dostępności i godzin otwarcia potrafi przyprawić o zawrót głowy.
Już mam tego dość. Próbowałem cold turkey, ale mnie pokonał. Obciąłem teraz dawkę o połowę i póki co daję radę. Pogodziłem się też z faktem, że nie doświadczę noddów w najbliższej przyszłości.
Jak dotrwam do momentu, gdzie te 500mg będzie dawać wyczuwalne ciepełko, to zjadę na 250.
Jak zakończy się ta bitwa? Dowiecie się w kolejnym odcinku "tańca z blistrami"
02 stycznia 2024MakMonarch pisze: Szczerze mówiąc nie wiem co to dokładnie było, ale tak czy siak wyjebka. Wcale nie wyglądało źle, a zapach taki ciężki, chemiczy plus nuta octu. W sumie trzy czy cztery pestki zapodane trzema najbardziej popularnymi sposobami i jedyne co z tego miałem to podły smak w ustach i kolorowe siniaki.
Ale masz rację, że latanie po aptekach to jak praca na ćwierć etatu. Planowanie samej trasy z uwzględnieniem ceny, dostępności i godzin otwarcia potrafi przyprawić o zawrót głowy.
Już mam tego dość. Próbowałem cold turkey, ale mnie pokonał. Obciąłem teraz dawkę o połowę i póki co daję radę. Pogodziłem się też z faktem, że nie doświadczę noddów w najbliższej przyszłości.
Jak dotrwam do momentu, gdzie te 500mg będzie dawać wyczuwalne ciepełko, to zjadę na 250.
Jak zakończy się ta bitwa? Dowiecie się w kolejnym odcinku "tańca z blistrami"
+ Te wszystkie dni w których apteki są zamknięte...
Przed świętami już nie miałem brauna, ani żadnych innych opio... Do tego wyjeżdżałem do leśniczówki oddalonej od miasta powiatowego o 40 km...
Strach. To te uczucie, które czułem gdy nie ogarnę tyłu leków by wystarczyło...
nigdy nie miałem takich ciągów że bałem się że mi zbraknie leków, wręcz przeciwnie, często przerywałem mając jeszcze zapas, oddawałem znajomemu swoje dobroci gdy czułem mentalnie że brnę za daleko i umiałem zaciągnąć hebel.
"This body holding me, reminds me of my own mortality
Embrace this moment, remember
We are eternal
All this pain is an illusion"
Samo psychicznie jest przy kodzie duże niestety do tego dochodzą objawy fizycznego uzależnienia.
02 stycznia 2024MakMonarch pisze: Szczerze mówiąc nie wiem co to dokładnie było, ale tak czy siak wyjebka. Wcale nie wyglądało źle, a zapach taki ciężki, chemiczy plus nuta octu. W sumie trzy czy cztery pestki zapodane trzema najbardziej popularnymi sposobami i jedyne co z tego miałem to podły smak w ustach i kolorowe siniaki.
Ale masz rację, że latanie po aptekach to jak praca na ćwierć etatu. Planowanie samej trasy z uwzględnieniem ceny, dostępności i godzin otwarcia potrafi przyprawić o zawrót głowy.
Już mam tego dość. Próbowałem cold turkey, ale mnie pokonał. Obciąłem teraz dawkę o połowę i póki co daję radę. Pogodziłem się też z faktem, że nie doświadczę noddów w najbliższej przyszłości.
Jak dotrwam do momentu, gdzie te 500mg będzie dawać wyczuwalne ciepełko, to zjadę na 250.
Jak zakończy się ta bitwa? Dowiecie się w kolejnym odcinku "tańca z blistrami"
Ja akurat lubiłem te spacery. Mnie wykańczały wahania cen. Nie upadłem tak nisko aby liczyć każdą złotówkę, ale przyłapałem się na tym że zaczynam jeździć do aptek gdzie ceny są najniższe. Bo jednak płacić 5 złotych więcej od każdej paczki w sieciowej to też zdzierstwo. Najbardziej żałuję kasy którą w wydałem nie na samą kode tylko na ekskluzywne dziwki oraz zbędne zakupy takie jak żele pod prysznic po 200-300 zł czy drogie mydła do golenia czy pędzle po 250 zł... Za mój nałóg mógłbym wstawić sobie nowe fotele do auta dać silnik 2,4l i może felgi
Wiadomo, że życie to także rachunek, więc nawet 5 PLN w tę czy w tamtę stronę robi jakąś różnicę. Tym bardziej jeśli mowa o używkach stosowanych nałogowo... Jeśli u jednego mam palenie za 50 od sztu, a u drugiego za 30, no to wynik jest prawdopobny do przewidzenia. W grę wchodzi także jakość oferownego produktu, uznajmy jednak, że jest porównywalna:>
Z lekami mam tak samo. Gdy nie musiałem się martwić o fundusze, to odwiedzałem większość aptek w swoim stołecznym mieście, by dokonać zakupu. Wiedza wyciągnięta wtedy, dała mi pogląd jak to się cenowo przedstawia, gdy muszę zacisnąć pasa. Staram się być miły i uprzejmy, jednak czasami reakcja z drugiej strony lady jest zauważalna. Nie mogę jednak zepsuć relacji odpowiadając coś chociaż niemiłego. Jeden jedyny raz po etanolu odpowiedziałem do obsługującego mnie farmaceuty coś wyraźnie wskazującego na zastosowanie u mnie sprzedawanego produktu i od tamtej pory ów może magister notorycznie odmawia mi sprzedaży moich tabletek:> Sytuacja miała miejsce w aptece całodobowej w centrum, więc miejsce dla takich jak ja strategiczne w okresie świąt np.
03 stycznia 2024pospolitypijak pisze:02 stycznia 2024MakMonarch pisze: Szczerze mówiąc nie wiem co to dokładnie było, ale tak czy siak wyjebka. Wcale nie wyglądało źle, a zapach taki ciężki, chemiczy plus nuta octu. W sumie trzy czy cztery pestki zapodane trzema najbardziej popularnymi sposobami i jedyne co z tego miałem to podły smak w ustach i kolorowe siniaki.
Ale masz rację, że latanie po aptekach to jak praca na ćwierć etatu. Planowanie samej trasy z uwzględnieniem ceny, dostępności i godzin otwarcia potrafi przyprawić o zawrót głowy.
Już mam tego dość. Próbowałem cold turkey, ale mnie pokonał. Obciąłem teraz dawkę o połowę i póki co daję radę. Pogodziłem się też z faktem, że nie doświadczę noddów w najbliższej przyszłości.
Jak dotrwam do momentu, gdzie te 500mg będzie dawać wyczuwalne ciepełko, to zjadę na 250.
Jak zakończy się ta bitwa? Dowiecie się w kolejnym odcinku "tańca z blistrami"
Ja akurat lubiłem te spacery. Mnie wykańczały wahania cen. Nie upadłem tak nisko aby liczyć każdą złotówkę, ale przyłapałem się na tym że zaczynam jeździć do aptek gdzie ceny są najniższe. Bo jednak płacić 5 złotych więcej od każdej paczki w sieciowej to też zdzierstwo. Najbardziej żałuję kasy którą w wydałem nie na samą kode tylko na ekskluzywne dziwki oraz zbędne zakupy takie jak żele pod prysznic po 200-300 zł czy drogie mydła do golenia czy pędzle po 250 zł... Za mój nałóg mógłbym wstawić sobie nowe fotele do auta dać silnik 2,4l i może felgi
W sumie hera(k) nie ma zapachu...
17 października 2023jak89 pisze: Skoro zioło ewidentnie pomaga nie brać kodeiny to skieruj swoje kroki do Kliniki Konopnej, a tam z pewnością Ci pomogą. Będziesz miał stały dostęp do medycznej marihuany!
Uzależnienie od kodeiny jest trudne do pokonania, a do odstawy trzeba podejść pokornie...nawet po 15 mg obniżać dawkę...
Pamiętajcie o uzależnieniu sytuacyjnym, a myślę, że w jego ramach mieści się chodzenie po aptekach i zdobywanie dawek kodeiny. Odstawiając substancję pozbywamy się również NAWYKU.
I na to i na to zioło mi pomaga. Większość by pewnie łapała jakieś schizy, ja się czuję czystszy, pełniejszy, zdrowszy, wolny. Może jestem jakimś dziwnym przypadkiem, nie jestem pewien czy lekarz rozpatrzyłby to odpowiednio.
A gdybym to zataił to pewnie prędzej czy później, przypadkiem bądź nie, wyszłoby że mam medyczną bezprawnie? Nie za bardzo znam się na prawie, wiem tylko, że dla sędziny chuja by to pewnie wszystko znaczyło.
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło
Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.