13 lutego 2023scrider pisze: LFOD, chlales 2x 2x0.7 ósmego dnia? I po takim zjeździe do ubojni w ciagu doby się na nogi w domu postawiles?
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Zawsze muszę pamiętać : Zabija Lokomotywa, nie wagony. Zabija ten pierwszy kieliszek, to pierwsze piwko a dlatego że po tym jednym pierwszym kieliszku czy piwku dostaję małpiego rozumu i tego pociągu już nie zatrzymasz, w głowie przestawia się zwrotnica i jesteśmy znowu niestety na złym torze bo zaraz pijemy do oporu.
alkohol dzień po dniu.. ? wiesz co to znaczy ? po prostu jesteś alkoholikiem.. tak samo jak ja. alkohol pity codziennie powoduję na 100% depresję oraz stany lękowe. To tylko kwestia czasu. Mam mnóstwo znajomych z podobnymi problemami oraz spore doświadczenie w piciu i w nie piciu, w rzucaniu alkoholu :)
Przede wszystkim na 1 miejscu stawiamy swój genotyp/ organizm, musimy wiedzieć że każdy toleruje wszelkie substancje na swój indywidualny sposób.
Doświadczenie z alkoholem w moim przypadku trwa najdłużej i zapoczątkowany został już w bardzo młodym wieku, na chwile obecną jestem w stanie wydusić 0.7 samemu co nie sprzyja mi za bardzo ze względu na fundusze i niesprzyjającą inflację.
Alkoholizm to bardzo dziwne pojęcie, zalecam się nim nie przejmować i zmienić pogląd z alkoholika na naginacza rzeczywistości
Osobiście uważam, że ciągi na piwie są nieznośne i zawalają ostro organizm, w moim przypadku ograniczam się tylko do spożywania czystej 40% w drinkach
Przede wszystkim suplementacja oraz dieta dużo wnoszą, nie rozumiem do końca pojęcia "zespół odstawienny" należy się psychicznie dostosować do czynów których się podejmuje
Jeżeli będziemy suplementować magnez/potas/wit. B/ wit.C w jak największych ilościach myślę że ciąg na czystej wcale nie jest niebezpieczny, czasami natomiast paradoksalnie wnosi ciekawe doznania i przeżycia, ludzie dzielą się na typy i w wyniku swoich doświadczeń/ psychiki oraz organizmu utrwalili swoje personalne światopoglądy
Trzeba walczyć ze słabościami i zabijać je, mam znajomych którzy stronią od alkoholu i gardzą nim, a wizualnie i umysłowo ciągną mi wora, więc ciężko mi się przyznać że jestem alkoholikiem kiedy to podczas bycia nim unicestwiam oponentów mentalnie i fizycznie.
W apogeum zabawy byłem w stanie codziennie sączyć czystą przez miesiąc/ 2 miesiące czasem przerwa max 3 dni, nie czuję żadnego dyskomfortu.
Pamiętam początkowe zwały i kace/ przyśpieszony puls i słabe samopoczucie dzień po... To da się zwalczyć!
Walczysz najpierw z demonem a to priorytetowy krok który większość pomija dlatego degeneruje swój organizm
Czasami warto spojrzeć na sytuację z perspektywy psychologicznej, delirium i potrzeba ponownego napojenia jest wynikiem słabości psychicznej którą powinniśmy hartować nieustannie
Zawsze słaba jednostka przegra, popadnie i zostanie wyżuta w wzdłuż i wszerz, zalecam natomiast w tym momencie podjęcia się jakichkolwiek kroków dążących do powstrzymania swoich pokus
Sprawa jest mega prosta, jak nie potrafisz to nie rób, jak odpadasz jesteś słaby jak jest źle już zgniłeś jak wierzysz że jest pięknie zawsze tak będzie, pozdrawiam konkwistadorów
Czy ty serio kolego, traktujesz ciągi alkoholowe, czy objawy odstawienne jako coś NORMALNEGO?
Musisz być nieźle wjebany, nawet ja alkoholik tak nie stawiałem sprawy.
Ciąg na piwie rozjebie ci bebechy, a ciąg na wódzie to droga w jedną stronę tylko.
Kiedyś porównałem ciągi na piwie czy wódce.
Ciąg na piwie, wszystko spoko nie było źle, a przy wódce wystarczały 3 dni chlania, żeby mną telepało nieźle.
Doświadczenie z alkoholem w moim przypadku trwa najdłużej i zapoczątkowany został już w bardzo młodym wieku, na chwile obecną jestem w stanie wydusić 0.7 samemu co nie sprzyja mi za bardzo ze względu na fundusze i niesprzyjającą inflację.
Osobiście uważam, że ciągi na piwie są nieznośne i zawalają ostro organizm, w moim przypadku ograniczam się tylko do spożywania czystej 40% w drinkach
Przede wszystkim suplementacja oraz dieta dużo wnoszą, nie rozumiem do końca pojęcia "zespół odstawienny" należy się psychicznie dostosować do czynów których się podejmuje
W apogeum zabawy byłem w stanie codziennie sączyć czystą przez miesiąc/ 2 miesiące czasem przerwa max 3 dni, nie czuję żadnego dyskomfortu.
Sprawa jest mega prosta, jak nie potrafisz to nie rób, jak odpadasz jesteś słaby jak jest źle już zgniłeś jak wierzysz że jest pięknie zawsze tak będzie, pozdrawiam konkwistadorów
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
I napiszę wam jedno.Jestem mega w szoku, że nic mi nie jest, a mój regress fizyczny uzależnienia, mega odpuścił.
Jeszcze 3 lata temu, po takim ciągu bym wylądował z delirką.
A dzisiaj, już spałem 12h na trzeźwo, bez niczego i czuje się mega super.
Szczerze mówiąc, wolałbym żeby wróciła dawna chujnia, niż miał pewność, że nic mi nie będzie.
Ale jednak 3 lata medytacji, yogi, sportu i ogólnie zdrowej diety i nie przesadzania z GABA modulatorami, robią cuda.
Ale co organizm, to inna sytuacja.Ja potrafiłem na benzo odstawieniu, iść normalnie do sklepu, pracy, czy na siłownię.
Mąż polskiej noblistki myślał, że "popadł w szaleństwo". Badania nad psychodelikami w PRL
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Czy kawa zmniejsza skuteczność leczenia depresji?
Naukowcy odkryli, że podstawą terapii stosowanych w leczeniu depresji opornej na leczenie jest wzrost stężenia adenozyny. Do tych metod leczenia zalicza się podawanie ketaminy oraz terapię elektrowstrząsową (ECT). To odkrycie skłoniło badaczy do zadania na nowo pytania o wpływ spożycia kawy na depresję. Czy częste picie kawy rzeczywiście działa ochronnie, jak wykazują liczne badania, czy może utrudniać skuteczność leczenia?
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
Długie trzymanie dymu z marihuany – czy zwiększa fazę? Fakty o wchłanianiu THC
To widok znany z każdego filmu o stonerach i wielu imprez. Ktoś bierze potężnego bucha z bonga lub jointa. Zaciska usta, robi się czerwony na twarzy. Wierzy, że trzymanie dymu w płucach sprawi, że marihuana zadziała mocniej.

