Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
Co do aplikacji najlepiej wrzucać na pusty żołądek. W moim wypadku najlepiej wychodzi mi to rano. Wtedy czasem faza zaczyna się już i po 45 minutach, gdzie po południu, nawet kilka godzin po posiłku potrafię czekać dobre 2 godziny na start. Jeśli chodzi o jedzenie to wychodzę z założenia, że jakieś 20 minut po wrzuceniu z rana dobrze jest zjeść z rozsądku jakieś niewielkie śniadanie, bo z minuty na minutę chęci do jedzenia nikną, a przeżuwanie kolejnych kęsów zaczyna przeciągać się w długie minuty żucia szmaty. Ale przynajmniej organizm ma dawkę energii i na początku nic nie burczy, bo o jedzeniu mogę zapomnieć aż do późnego popołudnia.
Dopalenie trawą faktycznie znacząco podkręca fazę no i cóż - naprawdę powoduje rozpierdol w głowie. Nawet po południu gdy wydaje się, że dex już mocno schodzi to zapalenie powoduje nawrót fazy. I tu moja uwaga, bo palenie przy deksie od 600 mg wzwyż może spowodować blackout i badtripy u osób mniej zaprawionych w bojach. Miałem tak za pierwszym razem przy przekraczaniu tej granicy bodaj na 750 mg i jeszcze 2 tablety Aviomarinu. Po zapaleniu nagle zaczęła ogarniać mnie słabość jak tuż przed omdleniem. Wystraszyłem się nie na żarty czując jak mój umysł odpływa w ciemność zalewaną purpurowymi fraktalami, które były moimi pierwszymi tak wyraźnymi CEVami w życiu. Po drodze w fali gorąca zdążyłem jeszcze zedrzeć z siebie wszystkie ubrania i straciłem przytomność przy jednoczesnym samoczynnym pojawieniem się w mojej głowie słowa "PRZETRWASZ" tuż przed. I tego się trzymałem. Ocknąłem się po godzinie-dwóch leżąc nagi z samą głową pod kocem i zastanawiając się co się właściwie stało. Podobne sytuacje z lekkim omdleniem zdarzyły mi się jeszcze parokrotnie, choć już nie tak silne, ale z chwilowymi rozkminami typu "a jeśli zaraz umrę?". Na szczęście szybko to rozwiewałem i przypominałem sobie owe słowo "PRZETRWASZ", które wtedy wryło mi się do głowy po dziś dzień.
Tego typu przygody z deksem dały mi ważną lekcję. Każde doświadczenie, nawet to negatywne jest wartościowe. Dzięki temu dziś szybko jestem w stanie ogarnąć się z dziwnych myśli i paranoi, jeśli tylko się pojawią, nawet gdy jestem tylko zjarany. Na dnie duszy nawet w ciężkich sytuacjach typu 1500 mg DXM i wynikającymi z tego problemami z odróżnieniem rzeczywistości od wytworów wyobraźni zawsze tliły mi się resztki świadomości przypominające mi, że to "tylko" gruba faza.
A swoją drogą parę razy zdarzyło mi się ogarnąć OEVy w nocy, a raz jeden, jedyny nawet w słoneczny dzień i z perspektywy czasu uważam to za zabawne doświadczenie. Było to po dniu, kiedy dzień wcześniej w trzech rzutach na przestrzeni 6 godzin przyjąłem właśnie 1500 mg. Kiedy w końcu zasnąłem gdzieś w nocy to koło 8 rano na zejściu zarzuciłem jeszcze 900 mg, a co! Siedzę tak sobie na kanapie, słońce pięknie oświetla cały pokój i tak zacząłem sobie myśleć o pierwszym "Super Mario Bros". Popatrzyłem w zgaszony telewizor skąpany słońcem i zauważyłem, że na ekranie pojawia się cały świat zbudowany z ceglanych kwadratów, Widok był co prawda w odcieniach szarości na obniżonym kontraście (jeśli ktoś miał kiedyś GameBoy Pocket z czarnobiałym, a nie zielonym wyświetlaczem, to wie o co chodzi), ale złapałem za pada walającego się po kanapie i zacząłem grać... Dopiero po kilku minutach uświadomiłem sobie ubawiony w środku co ja właściwie odpierdalam. Sam ten trip, gdzie w odstępie 15 godzin przyjąłem w sumie 2400 mg, a całość trwała ponad dobę uważam w sumie za niepokojące doświadczenie, gdzie po raz pierwszy i jedyny miałem wyraźne omamy słuchowe ciągnące się jeszcze do dnia następnego i stany, którym blisko było do stanów schizofreniopodobnych, w tym czucie obecności czegoś złego tuż obok mnie, ale granie w Mario na zgaszonym telewizorze to taka mała i subtelna wesoła wisienka na torcie.
Było to w czasach, gdy miałem jakąś tam tolerancję zbudowaną przez żarcie deksa może nie już 2-3 razy w tygodniu w umiarkowanych ilościach, ale raz w tygodniu, czasem dwa był dzień na 600 mg. Osiągnąłem już taki stan, że przy tej ilości nawet po zapaleniu trawy mogłem swobodnie rozmawiać przez telefon i po przymknięciu jednego oka robić jakieś pierdy przy komputerze typu resetowanie haseł zagubionym duszom i takie tam i dopiero przy lekkim dopaleniu zaczynałem, ale też nie zawsze lekko seplenić. Nawet żona ze swoim deksodetektorem w uchu nie zawsze się orientowała, że jestem porobiony. Tolerancja zaczęła szybko ustępować, jak na jesieni zacząłem przerzucać się na metkat i częstotliwość deksotripów spadła do raz w miesiącu, a nawet ciut rzadziej. W ostatni piątek kwietnia po południu mój wiceboss, zadzwonił z jakąś pierdołą, a ja będąc po takiej sześćsecie bez palenia na luzaku odebrałem i bełkotliwie szukałem słów w głowie tak, że aż życzył mi żebym się tam trzymał. Ale rozeszło się jak zwykle po kościach, bo chyba jednak ktoś nade mną tam czuwa. Jak zwykle przy mniejszych czy większych przypałach nawet nie związanych z ćpaniem. To chyba ten ktoś, kto mi wtedy szeptał do głowy "PRZETRWASZ".
Reasumując - w moim przypadku przy ilościach 300-450 mg palenie jest jak najbardziej mile widziane. Potrafi znacząco przyspieszyć strumień myśli w głowie. Nawet ćmienie ABV ujdzie. Przy większej ilości lepiej z trawą uważać. kodeina to też piękna rzecz do dekszenia. W moim przypadku samodzielnie prawie nie działa, ale po ruszeniu enzymów deksem sprawdza się po tych 6-8 godzinach fazy i stanowi idealne zwieńczenie deksowego dnia. Ale tu też trzeba uważać z jedzeniem. Próbowałem zmuszać się i jeść lekki obiad na 2-3 godziny przed kodą, żeby żołądek był w miarę luźny. Zawsze kończyło się to narastającą ciężkością w żołądku, coraz większym odbijaniem się i w końcu spektakularnym pawiem ze srogim ciśnieniem jakieś 7-9 godzin po posiłku i jakieś 6 godzin od wzięcia kody. Jakby trawienie ustawało po wrzuceniu kody i organizm musiał pozbyć się balastu. Sytuacja analogiczna do prób kody i z metkatem, więc raczej o kodeinę to chodzi (a może konkretniej o sulfogwajakol z Thiocodinu), nie o DXM. Za to wzięcie kody i zjedzenie czegoś po 2-3 godzinach, czyli akurat wczesnym wieczorem powodowało co najwyżej lekkie odbijanie się, gdzie tylko raz obiad podjechał mi do gardła po beknięciu, ale wrócił z powrotem
Gdy jestem pod wpływem i zamkne oczy to jestem wogule w innej rzeczywistości przenosi mnie na całkowicie inny świat. Wczoraj pojawiłem się w kartelu narkotykowym, a gdy mnie zastrzelili obudziłem się. Totalnie nie mam nad tym kontroli. Czuję się wtedy jakbym przeżywał drugie życie a te jazdy zostają mi w pamięci bardzo długo. Czy to jest psychodeliczne działanie mj i czy dalej będzie miała takiego kopa? Czy przeżył ktoś coś podobnego lub zauważył zmiany przy paleniu mj przez używanie DXM? Czy może to jest nadwrażliwość organizmu na THC? Dodam, że nie pale pryskanego towaru bo kolega ma krzaka.
Niesamowita substancja z mojego punktu widzenia. Czasoprzestrzeń zagięta :D
Większe buchy robią burdel i pamięć off
"Rutyna to rzecz zgubna "
przeniesiono do wątku ogólnego - ss
11 maja 2022Damianro420 pisze: Witam jest to mój pierwszy post więc proszę o wyrozumiałość. Ostatnio zażyłem DXM w ilości 300mg i zauważylem na następny dzień, że zaowocowało to wpływem mj na mnie. Ogółem nigdy nie miałem takiego kopa po mj jak aktualnie.
Gdy jestem pod wpływem i zamkne oczy to jestem wogule w innej rzeczywistości przenosi mnie na całkowicie inny świat. Wczoraj pojawiłem się w kartelu narkotykowym, a gdy mnie zastrzelili obudziłem się. Totalnie nie mam nad tym kontroli. Czuję się wtedy jakbym przeżywał drugie życie a te jazdy zostają mi w pamięci bardzo długo. Czy to jest psychodeliczne działanie mj i czy dalej będzie miała takiego kopa? Czy przeżył ktoś coś podobnego lub zauważył zmiany przy paleniu mj przez używanie DXM? Czy może to jest nadwrażliwość organizmu na THC? Dodam, że nie pale pryskanego towaru bo kolega ma krzaka.
Zdecydowanie palenie bedzie mocne, jak każda inna substacja, ponieważ z tego co wiem dex zbija tolerke chyba na wiekszosc używek, jesli nie na wszystkie. Nie jestem chemikiem i nie wiem dokladnie dlaczego tak sie dzieje wiec mnie nie pytaj. trawka palona podczas tripa, jest przepyszna, natomiast palenie na nastepnym dzien tez bedzie spektalularne , tak jakbyś palil pierwszy raz wiadro w życiu. Kiedys z ziomkiem po 600 mg dexa dopalalismy zioło po kilku godzinach od wejscia, trip zrobił sie bardziej kontrolowany, ale za to bardziej kolorowy, bezpieczny, w powietrzu unosił sie magiczny pył, rozkminy wraz z płynąca przed tobą muzyką były bardzo nostalgiczne. Pamietam jak mówie do ziomka podczas ogladania filmu, gdy juz było nad ranem, że coś sie mu zjebalo z telewizorem bo pół ekranu miało takie kolorowe paski jakby ktos przypierdolil w niego z buta, byłem pewny, dalbym sobie reke odciac, ze telewizor sie zepsuł, oczyweiscie kumpel zaprzecza, myslalem ze mnie wkreca, ale okazalo sie ze to halucynacje, które były bardzo rzeczywiste i utrzymywaly sie aż do momentu wylaczenia telewizora.
Ja takie dawki dzieliłem na 3 razy. Zwykle w konfiguracjach 450+450+600, lub 300+600+600. Wszystko w odstępach 3-godzinnych. Różnic nie zauważyłem.
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?
Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.
CBŚP rozbiło „rodzinny” gang przemytników narkotyków. 12 osób z zarzutami
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, działając wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Krakowie, rozbili zorganizowaną grupę przestępczą podejrzaną o przemyt znacznych ilości narkotyków z Hiszpanii do Polski oraz ich dalszą dystrybucję. W wyniku skoordynowanej akcji przeprowadzonej na terenie województwa śląskiego i małopolskiego zatrzymano 11 osób, a łącznie zarzuty usłyszało 12 podejrzanych.
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.
