Jeśli ludzie są tak blisko (bo są), to trzeba liczyć się z wykryciem. W najlepszym razie któregoś dnia zastaniesz puste dołki, czego oczywiście Ci nie życzę. Sam musisz ocenić ryzyko.
A z takich czysto "klimatycznych" spraw bardzo ważny jest dostęp do słońca, ale to pewnie wiesz.
Ja mam dość bezczelny spot, ale samo miejsce, gdzie sadzę jest bardzo dobrze zakamuflowane i trudno dostępne. Każdy normalny człowiek wybierze inną drogę i chyba jedynie strain huntersi by tam szukali.
Póki co 3 razy z rzędu bez problemów, choć miewałem niezłe akcje....
Obawiam się też tego, co mogły zrobić tam te jebane gryzonie, które mnożą się na potęgę i robią ekspansję.
Uważam, że opcja druga, może bezczelna, może przypalowa ma sporo sensu.
Można przedzierać się przez góry i lasy, a i tak trafić na zbłąkanego typa, który szuka grzybów albo postanowił akurat tam wpierdolic się z psem.
Ci strain huntersi to dla mnie jakąś abstrakcja. Ile trzeba mieć wolnego czasu i wiary w to, że się coś znajdzie żeby łazić po krzakach.
Chociaz każda miejscówka jest bezpieczna dopóki się nie wpadnie...
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Austria: pozew o uprawę własną medycznej marihuany
Pięćdziesięciosześcioletnia mieszkanka Wiednia ze stwardnieniem rozsianym domaga się przed sądem zgody na uprawę konopi na własne potrzeby. Austria nie dopuszcza suszu do obrotu aptecznego — na receptę wydaje się tam dronabinol, czyli samo THC. Pacjentkę finansuje organizacja ARGE CANNA, która wcześniej przegrała tę samą sprawę w Brukseli.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
