Mam do Was pytanka ostatnio interesowałem się na lokalnej stronie mojego miasta ogłoszeniami na benzo itp. Pierwsze ogłoszenie było niby wzbudzające zaufanie pare paczek lekow które zostały po jakiejś osobie lecz po napisaniu po jakimś czasie od ogłoszenia dana osoba była na wyjeździe firmowym i poleciła maila do osoby która wysyłkowo sprzedaje niby klony, ale tutaj to można się domyślić ze był wałek. Drugie ogłoszenie dotyczyło tez kilku wymienionych ciekawych leków lecz i odbiór osobisty w danym mieście lecz po napisaniu sprzedający chciał za jakaś kwotę wystawić e receptę na słupa ja dane leki za przelew blik lecz zgadzał się także na odbiór osobisty i on wykupuje lecz wydaje mi się ze to po prostu była próba wzbudzenia zaufania a docelowo chciał właśnie wcisnąć niby e receptę. Mieliście doczynienia z takimi rzeczami? Wydaje mi się ze 99% takich ogłoszeń to walki na kasę aby ktoś zapłacił przez internet za niby e receptę bądź wysyłkę. Chętnie posłucham czy ktoś z Was miał takie historie i jak to się skończyło bo raczej z ciekawości podeszlem do tematu chodź ceny były kuszące ale upieranie się na e receptę nie wzbudziło mojego zaufania.
Mimo wszystko e-recepta na słupa to już z kilometra trąci szemraną osobą i osobiście dałbym sobie spokój.
Kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt razy korzystałem z opcji odbioru osobistego i nigdy nie skończyło się to wyjebką.
Tylko i wyłącznie - odbiór osobisty!
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Utylizacja medycznej marihuany w Krakowie. Urzędowe plomby i specjalny nadzór
Medyczna marihuana oraz leki zawierające środki odurzające i substancje psychotropowe nie mogą po prostu trafić do zwykłego kosza na śmieci.
Marihuana w Norwegii — odrzucona reforma i to, co zrobiły sądy
Norwegia odrzuciła dekryminalizację w parlamencie, a rok później jej Sąd Najwyższy w praktyce złagodził karanie za posiadanie na własny użytek. To rzadki przypadek, w którym sądy poszły dalej niż ustawodawca.
Przemycali dzieci przez granicę z Meksykiem. Podawano im narkotyki, by były spokojniejsze
33-letnia obywatelka Stanów Zjednoczonych Dianne Guadian przyznała się do udziału w siatce przemytniczej zajmującej się nielegalnym przewozem dzieci z Meksyku do USA. Według prokuratury dzieci były odurzane słodyczami zawierającymi THC, aby łatwiej przeprowadzić je przez granicę. Kobiecie grozi od pięciu do 15 lat pozbawienia wolności.
