Jestem ciekawa, co jest u Was głównym bodźcem do kończenia zażywania na dany dzień, daną chwilę?
Czy jest to dopiero pusty worek?
Czy macie skłonności samodestrukcyjne i nawet jeśli uboki przewyższają pozytywne efekty, to ćpacie dalej?
Czy pojawiają się moralniaki / wyrzuty sumienia w trakcie i nie ćpacie więcej?
Czy zauważacie, że towar Was już nie klepie i odkładacie go na inny dzień, gdy się trochę naprawicie / prześpicie / uzupełnicie witaminy?
Piszcie powody oraz substancje.
amfetamina - zawsze koniec worka równa się końcowi ciągu.
Co do alkoholu - wódkę pije do upadłego. Piw kupuje np 12 i wiem, że na dzień starczy. W następny dzień różnie bywa. Jak kac jest zbyt duży (zawsze po wódzie) to sobie odpuszczam i nie pije. Też wiadomo, że czasami robota wzywa i koniec zabawy od rana.
Do dziś wybieram numer Grzesia, chociaż leży w grobie
Znów umarło kilka osób, ja tylko czekam na swą kolej
My tylko czekamy w kolejce"
Palone/waporyzowane konopie z dużą ilością THC.
04 sierpnia 2021klawiatura pisze: Jak w temacie.
Jestem ciekawa, co jest u Was głównym bodźcem do kończenia zażywania na dany dzień, daną chwilę?
A cpuny, co sie maja za niewiadomo jakich cpunow, bo napierdalaja wszystkiego duzo jednozesnie, to gowno-cpuny a nie prawdziwe cpuny, ktore nie potrafia cpac i tylko sie staczaja finansowo, zdrowotnie i spolecznie. Nie rozumiem gloryfikacji takiego stanu, to chyba, zeby sobie wytlumaczyc porazke jaka sie odnioslo czysto z powodu braku skilla.
Tak to zwykle zaprzestawałem jak miałem dobrą banię już, a materiału było jeszcze sporo ot zostawiałem na następny dzień.
Z reguły mocna bania aktywizująca po speed zatrzymywała mnie przed dalszym wciąganiem niepotrzebnych kresek.
Benzo i inne gaba upierdalacze (poza alko), a także psychodeliki, to jedna dawka, którą sobie upatrzyłem przed zarzuceniem i nie mam parcia na dorzuty.
Beta-ketony zawsze do końca worka i potem szukanie po dywanie okruchów, ale ja kupuje jeden giet na rok, żeby sobie przypomnieć jakie to jest chujowe.
Dysocjanty? Kurwa mógłbym do końca worka, ale jak długo można wczuwać się w stan oświeconego neandertala, dziury przestają zachwycać, co za dużo to nie zdrowo.
W sumie teraz mam detox to wychodzi, że te dyso to mój problem największy był lol
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom
Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.
Mieszkańcy protestują. Sklep z marihuaną blisko parku i autobusów szkolnych
Grupa rodziców ze Scarborough sprzeciwia się planom otwarcia sklepu z marihuaną, który – jak podkreślają – miałby powstać naprzeciwko ruchliwej strefy autobusów szkolnych.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
