Ale wiesz, że te diagnozy już pozostaną z Tobą na zawsze? W razie np kłopotów z prawem na ich podstawie możesz zamiast wyroku w zawiasach dostać przymusowe leczenie w ośrodku zamkniętym. Wiele osób zgadzało się na te diagnozy by dostawać np medikinet, ale wielu z nich już sie obudziło z ręka w nocniku. Diagnozy psychiatryczne w odróżnieniu od chorób somatycznych zostają z człowiekiem na stałe i w razie draki prawie zawsze wychodzą. Sąd wnioskuje do NFZ o udostępnienie dokumentacji medycznej psychiatrycznej na potrzeby oceny stanu psychicznego i placówka MUSI taką dokumentacje wydać. Na jej podstawie (i badania z pobytu w szpitalu) biegli wydają opinię na temat Twojego stanu zdrowia. Jako że manie nie mijają od tak, udowodnij, że w czasie popełniania czynu karalnego nie miałeś ostrego ataku?!! Enjoy
BTW na NFZ on podobno jest, a chciał hajsy ode mnie się rozliczać co miesiąc.
Nie wiem, zakończyłem współpracę z tym człowiekiem już po miesiącu
Mam nadzieję że to czyta, i pozdrawiam go środkowym palcem :>
"Front na klate, but na dziurę, zamknij pizdę
Nic osobiście ale business is business"
moze profesorek sie boi nowego systemu kontroli recept.
chyba nic 'podejrzanego' nie wypisywal
Logika Valium, a nie LSD: narkotyki, artyści, mieszczaństwo i codzienność do znieczulenia [WYWIAD]
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
CBŚP rozbiło narkotykowy biznes w darknecie. Zabezpieczono tysiące waporyzatorów, ciastek i batonów
Funkcjonariusze CBŚP rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która przez kilka lat produkowała i sprzedawała narkotyki za pośrednictwem sieci darknet. W ofercie grupy znajdowały się m.in. waporyzatory, ciastka i batony nasączone substancjami psychoaktywnymi THC i HHC. W sprawie zatrzymano 10 osób, z których osiem decyzją sądu zostało tymczasowo aresztowanych.
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
„Narkowaluta” w Warszawie. Za podwózkę zapłacili bezdomnemu... marihuaną
To historia, w której dramat życiowy przeplata się z dość absurdalnym paragrafem. Policjanci z warszawskiego Żoliborza, kontrolując zaparkowaną Kię, nie spodziewali się, że trafią na „mobilne mieszkanie” z bardzo nietypowym systemem rozliczeń za usługi transportowe.
