lecz na zdrowiu ucierpiał w połowie, bo główki miał tylko pół.
Morał: doznajemy przykrości proporcjonalnie do świadomości.
Powiedzcie mi czy takie rzeczy są częste przy borderze:
-wyjebisty egoizm - czy może to tylko moja dodatkowa wada?
-uczucie pustki pustki w głowie, jakby coś z daleka przesyłało mi emocje, które zaraz poczuję, nie decyduję o tym czy będę radosny czy smutny zbytnio. Poza tym, że lęk napędza lęk.
-kiedy byłem w związku z dziewczyną, z którą byłem rok, ufałem w 100% i miała w przeszłości tylko jednego to wliczałem sporą możliwość na to, że nie dzwoniąc do domofonu tylko wchodząc spotkam ją z kochankiem, czyli wiara w potencjalnie niemożliwe rzeczy, nieufność level hard.
-zapierdalanie 260km/h zbyt często i myślenie o tym "co by było gdyby było" raz na miesiąc kiedy przyjdzie godzina refleksji. Ogólnie wiele aspektów, które są dowodem na nie szanowanie życia mając wiele. Skrajność w skrajność.
-Codziennie normalane czynności, z których składa się życie ogromnie nudzą i muszę być naprawdę w humorze żeby je zrobić. Mało z czego potrafię czerpać przyjemność.Robię to co konieczne. Tak, mam sprzątaczkę i katering.
-Do wszystkiego co mnie czeka i wydaje się być niekomfortowe dla mnie podchodzę negatywnie i z góry nie chce mi się tego robić.
-Ja potrafię kogoś skrytykować ale jak ktoś mnie skrytykuje to już jest ogromny problem. Wybucha wtedy we mnie ogromna złość lub przeżywam kiedy ktoś w stylu "boss" by mnie skrytykował nie daj boże przy ludziach - nawet w bardzo delikatny sposób.
-Mimo tych moich chujowych zachowań nikogo staram się nie krzywdzić bo miałbym ogromne wyrzuty sumienia. "świadomie"
-Potrafię mieć taki dzień, że nic by mnie nie ucieszyło. Najmniejsza pierdoła mnie tak drażni, że mogę na kogoś wydrzeć ryj za to, że np puka sobie ręką w kierownicę podczas jazdy. Istnieje tylko jeden kolor opisujący życie w taki dzień - czarny. No nic by tego nie zmieniło, zapominam wtedy o swoich marzeniach, pasjach, celach. Wszystko mam w dupie i nie chcę egzystować na tej planecie. Nie da się polepszyć tego stanu, 0 szans.
-Po 2 latach najsilniejszej przyjaźni potrafiłem skończyć tą znajomość z godziny na godzinę przez "sms", bo mnie tak naszło.
-trochę manipulowałem dla zabawy, ale nie krzywdząc
-dochodzi nerwica natręctw w lekkim stopniu, mgła mózgowa, nie mogę się skupić na sobie "stabilnie" i się cieszyć, tylko myśli przychodzą i odchodzą - takie życie.
-polepszam sobie codziennie humor śmieszkowaniem dla samego siebie i już ciężko mi z tym przestać, spoważnieć i być sobą. Pierdolę czasem głupoty do kogoś ważnego w moim życiu by np. wzbudzić zazdrość lub pokłócić się, czerpię z tego przyjemność na początku a potem żałuję tego. Tak robię od lat. Podobny objaw zauważyłem u swojego rodzeństwa. Np. celowe patrzenie się na inną dupę przy swojej dziewczynie lub mówienie przyjaciółce, że jestem zły, nie zadawaj się ze mną a potem zmiana stanowiska i znowu zmiana.
-mimo tego, że ogólnie codziennie jest +/- dobrze a tak naprawdę to mam mega dużo, tylko tego nie zauważam, to i tak mam z tyłu głowy, że zawsze jest takie wyjście jak samobójstwo, jak coś.
-Siedzenie samemu w domu = dostanie pierdolca i smutek, wręcz pojebana rozpacz, no chyba, że przyjdzie humorek
-Statystycznie raz/dwa razy na parę dni przychodzi mi taki stan smutku, że wszystkie małe pierdoły, które normalnie to nie są jakimś problemem dla mnie wtedy właśnie wywyższam do pojebanego stopnia, że się tym załamuje a następnego dnia się zastanawiam czy ja mam równo pod kopułą, że się załamuje takimi rzeczami.
-Nie potrafię się rano ściągnąć z łóżka. Mogę spać 10h i budzę się jeszcze bardziej śpiący. Ogromne problemy z wybudzaniem się przez całe zycie, dochodzi ziewanie przez 3 godziny po obudzeniu się i niechęć do pracy. Chyba, że wezmę baklofen, wtedy łatwo. btw. zna ktoś jakiś sposób na to?
Zacząłem właśnie brać lit i ssri. Na stałe prega.
W ogromnym stopniu na te humorki pomaga baklofen.
Te huśtawki znikają o 90% tylko w jednej sytuacji. Kiedy przeciągnę stan czuwania tak długo, że kiedy przebrnę przez stan największego zmęczenia i dostanę na nowo energii, to jestem spokojny, skoncentrowany, stabilny i mam czystść umysłu.
Mam rozumieć, że to border? Czym to się jeszcze leczy? jakieś sugestie?
z rodzenstwem to prawda bo to dziedziczne jest
leki dobre sa, ale same nie leczą, musisz im pomóc
duzo myslnikow to normalne zachowania, lęk przed osmieszeniem przez szefa (normalna manipulacja abyś zapierdalał ciężej bo to sie powtorzy), popatrzenie na dupe innej dupy przy swoje dupie - prosze cie
na sen melationine
niepokojace sa mysli samobojcze i ta predkosc - to juz jest znak ze lekka chujnia
w szwecji chyba czy gdzies znajomy mi mowil ze jak się przekraczaa tam predkosc to odrazu kieruja do psychologa haha ziarenko prawdy może w tym być
ogólnie co robisz po pracy i w pracy, to co robisz na co dzien czyni cie takim czy nie?
27 września 2020DuchPL pisze:Nie drogi kolego, w rozmowie o Borderline z góry zakładasz, że nie mam kompletnie racji w NICZYM o czym piszę.27 września 20203eyewideopened pisze:
Nie, weryfikacja teorii nie polega na tym, że bierze się za to ktoś bez wiedzy i doświadczenia w danej dziedzinie - a dokładnie taki wątpliwy poziom zaprezentowałeś w przywołanej przeze mnie dyskusji (i nie tylko tam, gdyby to był tylko jeden taki przypadek to w ogóle bym tematu nie wrzucał "na tapetę"). Złą naukę zawsze wypiera lepsza - ale wciąż - nauka. Tak to się od zawsze toczy: ewolucjonizm Darwina poprawili inni ewolucjoniści, a nie kreacjonistyczne szury bez kierunkowego wykształcenia. Itp, etc.
Pobawmy się w argumenty, badania? Przecież już w pierwszym zaadresowanym do Ciebie poście zapytałem, jaką m.in. literaturą się podpierasz. Więc na nic innego, do cholery, nie czekam. Ale nie, Ty wolałeś się uczepić tego drobnego ad personam i przez kolejne posty napierdalać, jak bardzo Cię uraziłem, obudowując to jakimś pustosłowiem jakobym rzekomo nie szanował nieszablonowego myślenia, prezentował "niski poziom inteligencji" itp pierdololo. Grow the fuck up.
Mało tego, przyrównujesz swoje doświadczenie do mojej propozycji myślenia o takich osobach, a to dwie bardzo różne kwestie, które z góry skazane są na niezrozumienie. Ponieważ ja właśnie związek z rozmowy o "Borderze" wyrzucam na dzień dobry, i interesują mnie tylko "korzyści" z tej całej "choroby" psychicznej... w której to kwestie MORALNE są na samym końcu ( niestety ) i dominuje Egoizm.
Chcesz mi powiedzieć, że dla Ciebie "choroba psychiczna" ( tak ładnie wrzucana do wora z innymi chorobami ) to problem ludzkości? czy może pewnego rodzaju ewolucja?
Mówię tu konkretnie dla przykładu właśnie o Borderline czy Autyźmie. Akurat w tej kwestii nie muszę wrzucać żadnego badania ponieważ przedstawiam SWÓJ światopogląd ( nawiązując zresztą właśnie do badań i teorii wielu AUTORYTETÓW o których tak namiętnie wspominasz a tego jest od groma w internetach, gdzie choroba psychiczna jest pewnego rodzaju "darem" tylko nie łap mnie za słowa i nie myl upośledzenia z chorobą, dzięki której człowiek może rozwijać się lepiej/szybciej z korzyścią dla siebie i swojego otoczenia ).
Dla mnie Borderline ma same plusy - nie mam prawa tak mówić? Tak... wiąże się to z samotnością i pewnego rodzaju "brakiem przyjaciół" co jak się okazuje może nie mieć miejsca i taki border ma zarówno i rodzinę i "przyjaciół" ... jednego "wykorzysta" do imprezy... bo po co ma się sam bawić, z innym będzie naprawiał wóz a z jeszcze innym ogarniał interesy, byle by być ciągle na plusie nie ważne ile się zarobi ważne by się kręcił pieniądz w portfelu.
Wszystko zależy od punktu widzenia, no i też tego - jak TY czy ja czy ktokolwiek zostaliśmy wychowani, jakie mamy cele w życiu, nauki, kwestie moralne...
Idealnym przykładem ludzi, którzy "doszli najwyżej" w kwestii globalnej i u których występowała lub była podejrzewana choroba psychiczna to
Hitler / Stalin / Lenin ...
ciekawy artykuł pt. "Chorzy Dyktatorzy" znajduje się tutaj
https://www.focus.pl/artykul/chorzy-dyk ... ler-stalin
Lećmy dalej...
Gdy Messi miał osiem lat, zdiagnozowano u niego zespół Aspergera, łagodniejszą formę autyzmu. Cierpiały na niego również takie wielkie postaci jak Isaac Newton, Albert Einstein, Michał Anioł czy Karol Darwin. W odróżnieniu od klasycznej formy autyzmu, zespół Aspergera nie powoduje opóźnienia w rozwoju. Dotknięci tą chorobą mają problemy z kontaktami towarzyskimi, zachowują się w powtarzalny sposób i mają dziwne zainteresowania.
Na tym przykładzie można stwierdzić, że choroba psychiczna wręcz pomogła im osiągnąć cele... jakie sobie założyli, albo założyli sobie takie a nie inne cele z uwagi na chorobę psychiczną ; )
Choroby psychiczne wymagają BADAŃ, ale nie pod kontem NORMOWANIA ludzi do społeczeństwa, a do wykorzystania ich dla dobra całej ludzkości po prostu globalnie.
Inne myślenie niż stereotypowe może przynieść wiele korzyści ponieważ widać więcej niż jedno czy dwa rozwiązania, a sposób ich realizacji może zaskoczyć wiele "normalnych" osób. Dziś każde odstępstwo "od normy" to choroba psychiczna... brak edukacji w tym kierunku powoduje tylko niepotrzebne sprzeczki chociażby tu na forum pomiędzy mną a Tobą... Tak, ja będę bronił kwestii Borderline, dla mnie taki przypadek to kolejny etap w rozwoju człowieka, który przy odrobinie pracy nad takim pacjentem może pokazać niezły potencjał rozwojowy nie tylko "chorej jednostki" ale i każdego z nas...
Należy to wszystko podkreślić GRUBĄ linijką
Wszystkie choroby i zaburzenia psychiczne można rozpatrywać w kategoriach daru od Boga. Tak samo osoby z Borderline przejawiają cechy które należy pielęgnować (o których mogą pomarzyć normalne osoby) i można by nauczyć się je wykorzystać chociażby do pracy jako wywiadowca (o czym wspomniał DUCH)
To GENIALNI manipulatorzy i osoby obdarzone ponadprzeciętną inteligencją, wręcz stworzeni do ugniatania innych ludzi niczym glinianej kukiełki, pod swoje egoistyczne zachcianki. Takie osoby mogłyby wiele w życiu osiągnąć gdyby szlifować ich dary a wygaszac minusy (czyli wachania nastroju, strach przed odrzuceniem tak wyszlifować żeby robić gówno z głowy partnera ale ostatecznie NIGDY odrzuconym nie zostać). Brak odczuwania empatii a raczej kolejny krok ewolucyjny czyli wykorzystywanie empatii innych ludzi do swoich celów to kolejny dar którego zwykły Kowalski nie posiada
W dyskusjach o "chorobach" psychicznych bardzo często pomijana jest wyjątkowość osób zaburzonych i cechy które występują u promila populacji, cechy te są pewnym darem a nie przekleństwem
zresztą i tak nie uleczysz
prawdziwego bordera z charakteru nie zmienisz
udawanym borderom się wydaje, że to mają, bo mają wahania nastrojów od dragów
brak empatii.. dajcie mi jak nie chcecie
Nie jednego Bordera widziałbym jako nauczyciela w szkole uwodzenia
przeradza sie w pieklo dla partnera ktore (niestety) u slabszych psychicznie ludzi konczy sie zerwaniem kontaktu a nawet (znam z autopsji) probami samobojczymi
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Norwegia wśród liderów Europy. Wszystko wyjawiły... dane z kanalizy
Norwegia pozostaje w europejskiej czołówce pod względem używania narkotyków. Najnowsze analizy ścieków pokazują jednocześnie spadek używania konopii w Oslo. Dane wskazują też na rosnące znaczenie innych substancji.
NIK odpowiada na wniosek Wolnych Konopi. „Przyjęto do wiadomości”, ale my nie odpuszczamy
Najwyższa Izba Kontroli odpowiedziała. I choć pismo jest obszerne, to w kluczowej dla nas [ Wolnych Konopi] kwestii … milczy. Otrzymaliśmy oficjalne stanowisko Izby w sprawie naszego wniosku o przeprowadzenie kontroli dotyczącej kosztów i efektywności obecnego modelu ścigania za posiadanie marihuany.
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
