Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 788 • Strona 65 z 79
  • 371 / 55 / 0
18 marca 2021Klamm pisze:
A czy ktoś w kilku czy kilkunastu powyższych wypowiedziach mówił coś o emocjach, sugerował, że nie mają znaczenia?
gdy nie spodziewamy sie niczego od przyszlosci to gina w nas emocje
Nic nie ginie.
a nie jest tak, ze myslac pozytywnie nawet negatywne zdarzenia w zyciu niosa za soba mniejsze poklady smutku, cierpienia itp?
myslac pozytywnie mniej zauwaza sie owe negatywy, maja tez na nas mniejszy wplyw.
natomiast gdy sie sami dolujemy to nieprzychylne nam zdarzenia sa przyslowiowym gwozdziem do trumny?
Tak to jest, kiedy się myśli podpiera emocjami, kiedy powinny być podpierane rozumowaniami.
a to wybacz, odnioslem sie do koncowych tez, z ktorych zrozumialem, ze emocje sa przeszkoda w zyciu - a wg. mnie to pozytywne myslenie pomaga w niepowodzeniach i jest sila napedowa do dzialania - czytaj; nie zgadzam sie z 'wyczytana' teza
z przeczytanych wypowiedzi wywnioskowalem, ze:
- w zyciu dominuja negatywne zdarzenia - to akurat gowno prawda i problem ludzi, ktorzy 'odstawili' emocje, badz wlasnie 'czekaja tylko na to zlo" i nie potrafia sie niczym cieszyc, a jak przyjdzie problem to i tak ich przygniecie, bo nie umieja sobie radzic z emocjami (gdyz je odrzucili - tak bezcelowa ucieczka przed samym soba)
- najlepiej nie spodziewac sie niczego od zycia >> tj brak myslenia pozytywnego, czy negatywnego >> traktowanie zycia bez emocji ulatwia jego przejscie - moze i racja jak ktos lubi chleb na gowno zamieniac i stac obok zycia, obserwujac je jedynie. cpanie to substytut emocji. latwiej sobie rozmyslac na chmurce co by sie w zyciu nie zrobilo, anizeli to zrobic.
- 'mysli tworza przyszlosc' >> lepiej nie myslec >> brak przyszlosci >> zawieszenie na chwili obecnej, argumentowanie za brakiem zmian, usprawiedliwianie stanu obecnego
wiec wynika, iz emocje sa przeszkoda na drodze do osiagniecia szczescia, ktore nie istnieje, bo przezywanie zycia jest nieszczesciem - kurwa pojebane

to my 'cechujemy emocjami' kazde zdarzenie, i czy bedzie pozytywne, czy negatywne zalezy od nas.

oj gina, gina, a Bergmann to je dla pewnosci polecal dobijac. smutnym musial byc czlowiekiem. a w dodatku pierdolnietym - "Może się zdarzyć, że pewnego dnia będziesz miała wrażenie istotnej więzi. Ale zdawaj sobie sprawę, że to jest złudzenie." - dolowanie na sile, pierdolony jezus-meczennik - najgorsza z mozliwych zyciowych postaw
gosc jedyne co odrzucil to szczescie i radosc, w zamian za ciagle oczekiwanie zlego - jebniety fhuj
z tego co go zrozumialem 'swiadomosc i oczekiwanie zla' maja nas na nie przygotowac, co wg mnie nie jest prawda, a wrecz glupota, bo negatywne zdarzenia traktowane przez pryzmat negatywnych oczekiwan zabola dwukrotnie; w oczekiwaniu i po fakcie
tak to jest jak sie tlumaczy, czy sprowadza wlasne odhyly do normy spolecznej i przewraca do gory system wartosci.

czlowiek = emocje i mysli - wypadkowa
mysl to jedynie czesc nas
i mysl = rozumowanie >> 'podpieranie mysli myslami" maslem smarowane

nawet samo wspomnienie moze byc roznie nacechowane emocjonalnie zaleznie od naszego stanu obecnego - gdy mamy podly nastroj to nawet mile wspomnienie moze przybrac negatywna forme, tj. doszukamy sie tam minusow.

wspolczuje ludziom, ktorzy np potrafia przejsc nad smiercia bliskiej osoby bez emocji - zagubili czlowieczenstwo, szczesliwi raczej nigdy nie beda, bo i tak odrzuca, za to beda gotowi cierpiec

troche yin yang - bedziemy czuc szczescie tylko, gdy bedziemy mieli odpowiedni punkt odniesienia - tj albo komplet i szansa na szczescie, albo brak emocji i brak przyszlosci, bo jest taka sama jak terazniejszosc - nijaka. po co wiec zyc?


co do samotnosci to uwazam, ze czlowiek jest zwierzeciem stadnym. pomimo, iz sam jestem samotnikiem lubie wyjsc do ludzi - ale sam sobie to dozuje.
gloryfikowanie samotnosci to dla mnie glupota - to co najwyzej skladowa naszego zycia i prawdziwym problemem jest, gdy w nia uciekamy, tak jak w dragi.
jesli robimy to naturalnie to ok, ale chyba nie o tym mowil Bergman
warto rozroznic odhylki spoleczne od sympatii wlasnego towarzystwa
Uwaga! Użytkownik 4002 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 371 / 55 / 0
18 marca 2021PogromcaDzików pisze:
18 marca 20214002 pisze:
gdy nie spodziewamy sie niczego od przyszlosci to gina w nas emocje
Trochę źle zrozumiałeś to podejście. Nie chodzi o to, że będziemy do końca życia egzystować bez uczuć w jakiejś pustce i nic nam się nie przydarzy. Kto by chciał czegoś takiego? Chodzi o to, że i dobre, i złe zdarzenia przyjmiemy z takim samym spokojem i zgodą na taki stan rzeczy. Brak oczekiwań pozwala bez wewnętrznych rozterek przyjąć rzeczy i zdarzenia takimi, jakie są. Osobiście, jeśli nastawiałam się na pozytywny rozwój wydarzeń, a sprawy przybierały przeciwny obrót, miałam z tym duży problem i nie mogłam tego zaakceptować. Jeśli nie nastawiam się na nic, pozytywny - cieszy, a negatywny nie boli tak bardzo. To pomaga po prostu uniknąć wielu rozterek i cierpień wynikających wyłącznie z naszego podejścia, a nie mających wpływu na dziejącą się rzeczywistość.

Przykład z życia codziennego: składam jakiś wniosek do urzędu i czekam na zgodę lub odmowę. Nie oczekuję niczego; wiem, że może być zarówno tak lub nie. Dostaję zgodę - cieszę się, dostaję odmowę - no trudno, próbuje dalej, piszę odwołanie itp.
Inna osoba zakłada, że musi na 100% dostać zgodę, nie ma innej opcji: dostaje zgodę - no ok, tak zakładała, dostaje odmowę - wkurwienie i frustracja sięgają zenitu. I nie dość, że sam się wkurwia, to pewnie jeszcze będzie przekazywał te złe emocje innym.

Tego właśnie dzięki temu podejściu, myślę, że da się uniknąć. Oczywiście jest to bardzo trudne i wydaje mi się, że nawet dużo trudniejsze niż to całe zasrane "pozytywne podejście" :halu:
@PogromcaDzików "Chodzi o to, że i dobre, i złe zdarzenia przyjmiemy z takim samym spokojem i zgodą na taki stan rzeczy" - to jest wlasnie brak emocji i niechec do walki o (dobro dla) siebie. skoro ze spokojme przyjmuje sie mile to = nie ciesza.

gdy cos idzie nie tak to sie walczy, a nie olewa sie samego siebie. porazki powinny motywowac, a nie zniechecac. zycie to nie bajka. wiecej ogarnietych "przegranych" spraw to wieksza radosc i zadowolenie.

dziwi mnie fakt, ze Cie cos cieszy, gdy przyjmujesz to ze spokojem - mnie by nie cieszylo, tak jak nie wkurwiaja mnie porazki, nawet te niezakladane.

polecam nauczyc sie miec wyjebane na kwestie niezalezne od nas i uswiadomic sobie, ze swiat nie jest sprawiedliwy - nie trzeba sie wtedy oszukiwac, ograniczac itp.

kontra przyklad:
gdy skladam jakis wniosek to mi zalezy na pozytywnym rozpatrzeniu. nie po to trace czas, by sobie postac w kolejce
wniosek skladam kompletny i dobrze przygotowany - jesli jest odrzucony to dlatego, ze urzednik sie odkleil. nie mam zarzutow do siebie, bo nie nawalilem, a ze ktos jest idiota i sie przypierdolil to nie moja wina - olewam temat, gdy jest nie do przeskoczenia. na konkretnym przykladzie; odmowiono mi dotacji, bo urzednik uznal, ze moge te pieniadze zdefraudowac - brawo kurwa dla niego, ciekawe, ze do puokuatuy nie poszedl z doniesieniem. no, a prawda jest taka, ze kazdy moze je zdefraudowac, a jednak daja dofinansowania. jedno nawet dostalem :pacman:
takze porazki nie z mojej winy olewam

inny przyklad - porazka z mojej winy; naglacy termin i wniosek zlozony w nieodpowiednim urzedzie. urzednik oczyscie poinformowal o tym w 30. (ostatnim) dniu przyslugujacego mu terminu, a gdy przy skladaniu z nim rozmawialismy slowem nie wposmnial, ze to nie do niego. jak to wplynelo na moje zachowanie; 2 slowa do tego pana i bieg do odpowiedniego juz urzedu; krotka rozmowa z pania, przedstawienie sytuacji w pelni; uzyskanie potrzebnego pisma w 30 min z 30 dniowego terminu na jego przygotowanie.
porazka z mojej winy poprzez wkurwienie motywuje mnie 2x bardziej do dzialania, a jakie zadowolenie po tym ;)

takze "odpuszczenie emocji" to droga na skroty przez zycie, i to inna droga, z innymi widokami, i innym zakonczeniem



zapomnialem zedytowac 1. post. prosze scalic. pseplasam
Uwaga! Użytkownik 4002 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 167 / 72 / 0
18 marca 20214002 pisze:
z przeczytanych wypowiedzi wywnioskowalem, ze:
- w zyciu dominuja negatywne zdarzenia
Wydaje mi się że to przekonanie wynika z tego, że porażki bardziej bolą niż pozytywy cieszą; negatywne emocje są silniejsze i dłużej się utrzymują, przynajmniej ja tak to odczuwam.
18 marca 20214002 pisze:
- najlepiej nie spodziewac sie niczego od zycia >> tj brak myslenia pozytywnego, czy negatywnego >> traktowanie zycia bez emocji ulatwia jego przejscie - moze i racja jak ktos lubi chleb na gowno zamieniac i stac obok zycia, obserwujac je jedynie. cpanie to substytut emocji. latwiej sobie rozmyslac na chmurce co by sie w zyciu nie zrobilo, anizeli to zrobic.
No i dobrze, i jaki masz z tym problem? Czego się tutaj spodziewałeś?
18 marca 20214002 pisze:
cpanie to substytut emocji.
:extasy: No tak, a na dodatek możesz sobie wybrać, jaką akurat chcesz :wino: :papieros: :amfa: :tabletki: :skret: :ghb: :kreska: :nos:
18 marca 20214002 pisze:
- 'mysli tworza przyszlosc' >> lepiej nie myslec >> brak przyszlosci >> zawieszenie na chwili obecnej, argumentowanie za brakiem zmian, usprawiedliwianie stanu obecnego
To już Twoja nadinterpretacja, czegoś takiego nikt nie napisał. A powiedz mi, proszę, dlaczego wychodzisz z założenia, że ktoś z nas jest w sytuacji, w której musi starać się o jakąś lepszą przyszłość. Może właśnie znajdujemy się w miejscu, o którym zawsze marzyliśmy, osiągnęliśmy swoje cele i nie chcemy nic zmieniać. Co to za stwierdzenie "usprawiedliwianie stanu obecnego" - tak, jakby było z nim coś nie tak. Jest wszystko jak najbardziej tak, jak być powinno i nie ma powodu, żeby to zmieniać. :patrzy: Poza tym to chyba dobrze jest skupiać się na chwili obecnej i właśnie ją najbardziej przeżywać, a nie myśleć ciągle o przyszłości (lub jeszcze gorzej - przeszłości).

Ale się uwziąłeś na ten brak przyszłości. Nie ma żadnego braku przyszłości! Przyszłość i tak się wydarza, nawet jeśli będziemy leżeć i nic nie robić. Co najwyżej nie zawalczymy za bardzo o swoje, nie będziemy mieć wielkich sukcesów i osiągnięć, ale przyszłość i tak się wydarzy! Jaka by ona miała nie być. A wcale nie jest wykluczone, że podchodząc do życia z postawą pozbawioną oczekiwań, wydarzą się rzeczy pozytywne.
18 marca 20214002 pisze:
polecam nauczyc sie miec wyjebane na kwestie niezalezne od nas i uswiadomic sobie, ze swiat nie jest sprawiedliwy - nie trzeba sie wtedy oszukiwac, ograniczac itp.
Uczyć mieć wyjebane to raczej nie musisz %-D Tyle, że świadomość, że świat nie jest sprawiedliwy (nie tylko niesprawiedliwy, ale ogólnie zmierza w kierunku zagłady i nie chce tego zrozumieć i powstrzymać), a trzeba w nim funkcjonować powoduje cierpienie. Dlatego lepiej się od tego całego chorego świata i społeczeństwa odcinać jak najbardziej, a nie taplać się w tym gównie.
18 marca 20214002 pisze:
smutnym musial byc czlowiekiem. a w dodatku pierdolnietym
(...)
tak to jest jak sie tlumaczy, czy sprowadza wlasne odhyly do normy spolecznej i przewraca do gory system wartosci.
No i po raz kolejny - czego się tu spodziewałeś? Jak sam jesteś zdrowy psychicznie i nic nie bierzesz - to na ch"j tu piszesz? No i super, że był smutny i pierdolnięty - mi się to przynajmniej podoba! I zapewne sporej części tutejszej społeczności i nie są to dla nas cechy wyłącznie negatywne. Powiedz mi proszę, jakie są te "normy społeczne" i "system wartości", których powinniśmy przestrzegać? :ziew:
18 marca 20214002 pisze:
nawet samo wspomnienie moze byc roznie nacechowane emocjonalnie zaleznie od naszego stanu obecnego - gdy mamy podly nastroj to nawet mile wspomnienie moze przybrac negatywna forme, tj. doszukamy sie tam minusow.
To jest akurat całkowicie normalne i nie wiem, co to ma wspólnego z dyskusją?
18 marca 20214002 pisze:
czlowiek = emocje i mysli - wypadkowa
mysl to jedynie czesc nas
Bezemocjonalne podejście bardzo pomaga w wielu sprawach. Zapewnia trzeźwą, klarowną ocenę sytuacji i podjęcie odpowiednich działań, gdzie przy emocjach byłaby drama, padaka i splątanie :halu: Dla mnie to dużo i paradoksalnie może pomóc osiągać sukcesy i realizować plany.
Poza tym nie każdy jest typem osoby, która walczy, chce osiągać sukcesy itd.
Dla mnie np. najważniejszy w życiu jest święty spokój, wewnętrzna harmonia i możliwość ciągłego kontaktu z naturą. Na całą resztę mam wyjebane. I tak nikt nie uratuje tego świata, ludzkość jest skazana na porażkę, a wszelkie "ludzkie" sukcesy, papiery są dla mnie gówno warte. Ja nie chcę w tym wszystkim brać udziału, jestem pustelniczką i mam do tego pełne prawo :ręka:
18 marca 20214002 pisze:
to inna droga, z innymi widokami, i innym zakonczeniem
Zgadza się, droga, która dla Ciebie jest pewnie nie do zaakceptowania, dla kogoś innego - jedyna słuszna.
"To nie była żadna dzikość serca, jadę stopem, bo nie mam na helikopter, bo nie wynaleziono, kurwa, teleportacji,
i to nie jest żaden weltschmerz, nie jestem młodą, piękną duszą - ja po prostu jestem pierdolnięty.
Chory Psychicznie."
  • 1195 / 223 / 32
@4002

Wiesz co różni człowieka od zwierzęcia? To, że człowiek nad emocjami potrafi panować poprzez rozumowania trochę bardziej złożone niż te, które można zaobserwować u np. pieska.
Kto pisze, ten pamięta! Pisząc dla NeuroGroove.info nie tylko nie zapomnisz swoich doświadczeń z substancjami odmieniającymi świadomość, ale również powierzysz je pamięci tysięcy czytelników. Wiesz, co to oznacza? Pisz!
  • 371 / 55 / 0
@Klamm czasem mam watpliwosci co do tych roznic w rozumowaniu. np ci co dra morde, wrzeszczac jak zarzynane swinie, gdy powie sie im co nie pasuje do ich swiatopogladu - to zwierzeta, czy ludzie? panowac nad emocjami to nie znaczy sie ich wyzbyc, badz 'niespodziewac' wydarzen, ktore je niosa. wkurwiony, czy przestraszony nikogo nie gryze. jak wygram w totka to podskocze z radosci, ale wtedy przyjdzie bergman i powie: "mordo, na chuj sie cieszysz, podatek musisz teraz od wygranej zaplacic". nieumiejetnosc panowania nad emocjami to defekt, nie norma. jesli ktos ma problem z radzeniem sobie z porazkami powinien zaczac nad tym pracowac, a nie wciaz uciekac, w dragi, w samotnosc. zawsze latwiej udawac, ze ich nie ma. samotnosc - brak podejmowania relacji, dzialan, wyzwan w obawie przed porazka.

@PogromcaDzików "Wydaje mi się że to przekonanie wynika z tego, że porażki bardziej bolą niż pozytywy cieszą(...)" - taki stan rzeczy moze wynikac np. z depresji i/badz dragow. 20-30% Polakow ma objawy tej choroby. malo kto leczy.

"No i dobrze, i jaki masz z tym problem? Czego się tutaj spodziewałeś? " - zupelnie zaden. to nie moj problem, ale spodziewalem sie bardziej swiadomego podejscia uzytkownikow. troche tak jakby powod stanu rzeczy mieli wypisany na twarzy, a szukaja go po omacku.

"No tak, a na dodatek możesz sobie wybrać, jaką akurat chcesz" - czyli jednak nie odrzucenie, a ich selekcja poprzez substytucje narkotykami i tlumienie negatywnych emocji chemia. nie wiem, czy o to chodzilo bergmanowi - bardziej o cos w stylu nirwany - "poczucie bezpieczesntwa" = spokoj

"To już Twoja nadinterpretacja, czegoś takiego nikt nie napisał(...)" - "Spodziewając się złych rzeczy, nawiązując do tej teorii - powinniśmy spodziewać się złego, a myśląc pozytywnie - dobrego. Racjonalnie myśląc, też raczej opowiadam się za tym żeby nie spodziewać się niczego. Nie będzie zawodu jeżeli nie „przyciągniemy” dobra, a zło tez nas niczym nie zaskoczy." - moze i nadinterpretacja, ale skoro wydarzenia maja na nas nie wplywac to nas nie kszaltuja = nie zmieniaja = stoimy w miejscu.

"A powiedz mi, proszę, dlaczego wychodzisz z założenia(...) - bo:
- o tym rozmawiamy = jest mysl i/badz emocje
- padly stwierdzenia typu: "Bo taka już natura tego życia, że przeważają rzeczywiście negatywne zdarzenia"
- rozwazamy ucieczke od emocji, z uwagi na przewaga tych zlych
- substytucje emocji
to chyba dowody, ze sa tu osoby niezadowolone z rysujacej sie im przyszlosci

"Co to za stwierdzenie "usprawiedliwianie stanu obecnego"" - a nie jest? zamiast zlapac zycie za te rogi i je kreowac, lepiej sobie cpac i tlumaczyc przed samym soba, ze to zycie mnie do tego sklonilo.

"Jest wszystko jak najbardziej tak, jak być powinno i nie ma powodu, żeby to zmieniać" - spoko, wlasnie dlatego rozmawiamy w temacie 'samotnosc' - wszystko w normie. zycie jest chujowe, z przewaga zlych wydarzen i negatywnych emocji - niech tak zostanie

"Poza tym to chyba dobrze jest skupiać się na chwili obecnej" - jak sie robi cos konstruktywnego w zyciu, a nie kolejny raz siedzi na tronie i wali dwoje
przemyslenia o przeszlosci/przyszlosci pomagaja nam ksztaltowac terazniejszosc; nie popelniac bledow, naprawiac popelnione, przygotowac sie na nowe doswiadczenia. imo lepiej przyjmowac na klate trudy, nizeli uciekac i dostawac od zycia po plecach.

"Przyszłość i tak się wydarza" - i bedzie taka sama jak terazniejszosc. zycie to ciagle zmiany i sztuka adaptacji, to nie film, ktory sie oglada, a gra, ktora przegramy, gdy nie bedziemy w nia grac.

"A wcale nie jest wykluczone, że podchodząc do życia z postawą pozbawioną oczekiwań, wydarzą się rzeczy pozytywne" - same przyjda? przeciez to zycie jest kurewskie i negatywy > pozytywy, co wiec pewniej przyjdzie? kolejne klody pod nogi, ktore beda upewniac w slusznosci biernej postawy w zyciu.

"Uczyć mieć wyjebane to raczej nie musisz" - "Osobiście, jeśli nastawiałam się na pozytywny rozwój wydarzeń, a sprawy przybierały przeciwny obrót, miałam z tym duży problem i nie mogłam tego zaakceptować." - napewno? skreslilas wszystko, bo mialas problem z czescia.

ja nie cierpie, a zdaje sobie sprawe z hujowosci tego swiata, degeneracji spoleczenstwa itd. zwyczajnie nie przejmuje sprawami ode mnie niezaleznymi. bo po co?

dobor lepszy jest imo od substytucji

"Dlatego lepiej się od tego całego chorego świata i społeczeństwa odcinać jak najbardziej, a nie taplać się w tym gównie" - wg mnie mylisz 2 rozne rzeczy; odcinanie sie od siebie, z odcinaniem sie od spoleczenstwa.

"No i po raz kolejny - czego się tu spodziewałeś? Jak sam jesteś zdrowy psychicznie i nic nie bierzesz - to na ch"j tu piszesz?" - Ty to powiedzialas. dragi to narzedzia, a nie budulec wlasnego wiezienia.

"No i super, że był smutny i pierdolnięty - mi się to przynajmniej podoba! I zapewne sporej części tutejszej społeczności i nie są to dla nas cechy wyłącznie negatywne." - jesli bycie 'smutnym' jest dla Ciebie pozytywne to masz jak na dloni powod stanu rzeczy. sadze, ze gosc ktory nie odnalazl w zyciu szczescia jest dobrym przewodnikiem dla zyciowych meczennikow. pierdolnietym mozna byc na 2 sposoby, tutaj mialem na mysli ten mniej fajny.

"Powiedz mi proszę, jakie są te "normy społeczne" i "system wartości", których powinniśmy przestrzegać?" - podstawa zycia jest umeczanie sie w oczekiwaniu na negatywne zdarzenia. szczescie jest obluda, za nim czai sie zlo - pamietaj!

"To jest akurat całkowicie normalne i nie wiem, co to ma wspólnego z dyskusją?" - cechowanie wydarzen w kwestii negatywnego odbioru zdarzen? no chyba cos wspolnego ma. pozytywne myslenie zmniejsza negatywny wydzwiek zyciowych sytuacji, a swiadomosc ich mozliwego wystapienia to norma, a nie wyzszy stan wtajemniczenia.

"Bezemocjonalne podejście bardzo pomaga w wielu sprawach" - mylisz radzenie sobie z emocjami z ich odtraceniem.

"Zapewnia trzeźwą, klarowną ocenę sytuacji" - trzezwa bardziej zapewni trzezwosc, a z emocji to nie uleganie im.

"podjęcie odpowiednich działań, gdzie przy emocjach byłaby drama, padaka i splątanie" - zaufaj mi, ze nie kazdy tak reaguje. moze warto to zrozumiec i sprobowac cos z tym zrobic? tak masz wyjebane na niezalezne od siebie rzeczy?

skoro brak oczekiwan od zycia jest Twoim motorem napedowym do dzialania to spoko. tylko nie bardzo wiem jak to dziala. jak brak checi do czegokolwiek, moze przekladac sie na ich realizacje? najwazniejsze, ze dziala i gadamy sobie na forum dla cpunow w temacie samotnosc.

"Poza tym nie każdy jest typem osoby, która walczy, chce osiągać sukcesy itd." - blad. kazdy chce osiagac sukcesy. rozni sie jedynie osobnicza definicja sukcesu.

"I tak nikt nie uratuje tego świata, ludzkość jest skazana na porażkę, a wszelkie "ludzkie" sukcesy, papiery są dla mnie gówno warte. Ja nie chcę w tym wszystkim brać udziału, jestem pustelniczką i mam do tego pełne prawo" - znow odnosisz sie do rzeczy niezaleznych od Ciebie, imo nie umiesz sobie z tym w inny sposob radzic. dla mnie sa poza kregiem zainteresowania. sam chce spierdolic z miasta na wies, bo mnie ludzie i ich zachowania wkurwiaja, ale robie to, bo mnie wlasnie wkurwiaja, a zycie w miescie nie oferuje nic fajnego.

"Zgadza się, droga, która dla Ciebie jest pewnie nie do zaakceptowania, dla kogoś innego - jedyna słuszna." - 'jedyna sluszna' = troche jak brak wyboru. jak ktos chce przejsc zycie na skroty, jego wola. ja wole je przezyc, czuc i tluc te wredne zycie po helmie. zawsze mamy wybor. niejedna droga prowadzi przez zycie. i zawsze mozna skreci, zawrocic, ale po co? jest wygodnie nic nie robiac :P
Uwaga! Użytkownik 4002 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1195 / 223 / 32
19 marca 20214002 pisze:
@Klamm czasem mam watpliwosci co do tych roznic w rozumowaniu. np ci co dra morde, wrzeszczac jak zarzynane swinie, gdy powie sie im co nie pasuje do ich swiatopogladu - to zwierzeta, czy ludzie?
To, że ktoś wygląda jak człowiek, nie znaczy jeszcze, że nim jest. U takich biorą emocje górę nad rozumowaniem, są więc zwierzętami.
panowac nad emocjami to nie znaczy sie ich wyzbyc, badz 'niespodziewac' wydarzen, ktore je niosa. wkurwiony, czy przestraszony nikogo nie gryze. jak wygram w totka to podskocze z radosci, ale wtedy przyjdzie bergman i powie: "mordo, na chuj sie cieszysz, podatek musisz teraz od wygranej zaplacic".
No właśnie nie. On powie: Ciesz się, masz ku temu powód. Dalej nie łapiesz tego, o co nam i Bergmanowi tu chodzi. Przeczytaj ponownie post @PogromcaDzików, ten, który zaczyna się od słów Trochę źle zrozumiałeś to podejście. Cytat z Bergmana też jeszcze raz, na spokojnie.
nieumiejetnosc panowania nad emocjami to defekt, nie norma.
Tak, dlatego ci, co nad nimi nie panują, są zwierzętami. Wykażą chęć pracy nad sobą, zaczną próbować nad nimi panować, rozum wyżej od nich stawiać, to i zaczną aspirować do bycia ludźmi.
jesli ktos ma problem z radzeniem sobie z porazkami powinien zaczac nad tym pracowac, a nie wciaz uciekac, w dragi, w samotnosc. zawsze latwiej udawac, ze ich nie ma. samotnosc - brak podejmowania relacji, dzialan, wyzwan w obawie przed porazka.
NIe. Wydaje Ci się tak, bo zupełnie nie rozumiesz tego, na jakiej płaszczyźnie jest tu poruszane przez nas zagadnienie samotności. Podpowiem: my tu mówimy o samotności w ujęciu ontologicznym.
Kto pisze, ten pamięta! Pisząc dla NeuroGroove.info nie tylko nie zapomnisz swoich doświadczeń z substancjami odmieniającymi świadomość, ale również powierzysz je pamięci tysięcy czytelników. Wiesz, co to oznacza? Pisz!
  • 371 / 55 / 0
@Klamm "To, że ktoś wygląda jak człowiek, nie znaczy jeszcze, że nim jest. U takich biorą emocje górę nad rozumowaniem, są więc zwierzętami." - to ladnie podsumowales. czyli mamy zwierzeta nie radzace sobie z emocjami i ludzi, ktorzy te 'sztuke opanowali'. a bergman daje rady zwierzetom jak zostac w sposob uproszczony czlowiekiem.

"No właśnie nie. On powie: Ciesz się, masz ku temu powód. Dalej nie łapiesz tego, o co nam i Bergmanowi tu chodzi. Przeczytaj ponownie post @PogromcaDzików, ten, który zaczyna się od słów Trochę źle zrozumiałeś to podejście." - to odnosimy sie do slow autora cytatu, czy ich interpretacji przez osoby trzecie?

bergman: "Jeśli zdarzy się coś przyjemnego — tym lepiej. (...) Może się zdarzyć, że pewnego dnia będziesz miała wrażenie istotnej więzi. Ale zdawaj sobie sprawę, że to jest złudzenie. Nie będziesz rozczarowana, kiedy wszystko wróci do dawnego porządku." - "ciesz sie masz ku temu powod"? no chyba nie. stanem naturalnym dla bergmana jest oczekiwanie tych zlych momentow i odrzucenie szczescia traktowanego jako oblude.

"Tak, dlatego ci, co nad nimi nie panują, są zwierzętami. Wykażą chęć pracy nad sobą, zaczną próbować nad nimi panować, rozum wyżej od nich stawiać, to i zaczną aspirować do bycia ludźmi." - czyli praca, nie ucieczka (odtracenie emocji), czy podstawienie emocji dragami. troche jakbys 'odebral czlowieczenstwo' cpunom zalacym sie, ze traktuje sie ich jak 'cos gorszego'. nie wiem czemu przed oczami poajwia mi sie obraz strajku kobiet, wrzeszczace zwierzeta, trabiace auta i haslo "mefedron ma lepszy sklad od rzadu"

"NIe. Wydaje Ci się tak, bo zupełnie nie rozumiesz tego, na jakiej płaszczyźnie jest tu poruszane przez nas zagadnienie samotności. Podpowiem: my tu mówimy o samotności w ujęciu ontologicznym." - wytlumacz wiec prosze. dla mnie bergman definiuje samotnosc jako norme i radzi czerpac z niej satysfakcje - "Trzeba żyć ze świadomością, że samotność jest absolutna. Wtedy człowiek przestaje się skarżyć, przestaje narzekać. Dopiero wtedy uzyskuje poczucie bezpieczeństwa i uczy się akceptować ten absurd z pewną satysfakcją" - czerpanie satysfakcji z wlasnych odhylow - ciekawe - podobnie jak uzycie slowa "czlowiek" :pacman:
Uwaga! Użytkownik 4002 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 167 / 72 / 0
Niezły burdel się tu zrobił.

Chyba od początku się nie zrozumieliśmy. Ja już w ogóle nie odnosiłam się do słów Bergmana. Myślałam, że ten Twój post:
18 marca 20214002 pisze:
a nie jest tak, ze myslac pozytywnie nawet negatywne zdarzenia w zyciu niosa za soba mniejsze poklady smutku, cierpienia itp?
myslac pozytywnie mniej zauwaza sie owe negatywy, maja tez na nas mniejszy wplyw.
natomiast gdy sie sami dolujemy to nieprzychylne nam zdarzenia sa przyslowiowym gwozdziem do trumny?
gdy nie spodziewamy sie niczego od przyszlosci to gina w nas emocje, tak potrzebne do przezycia zycia. (...)
odnosi się do zaprezentowanego przeze mnie podejścia: "Ja jestem za podejściem, żeby się po prostu niczego nie spodziewać i nie mieć kompletnie żadnych oczekiwań - wtedy można się pozytywnie zaskoczyć, gdy wydarzy się coś pozytywnego." bo o tym była dyskusja w dwóch poprzednich postach. O tym mówiłam, a Bergman nie ma z tym nic wspólnego.

Poza tym - czepiasz się mnie, że przeżywam emocje. Tak - przeżywam, i to za bardzo, i tu jest właśnie problem. Wolę ich nie przeżywać albo przynajmniej ograniczać. Za dużo mnie to kosztuje. Podejście, o którym piszę cały czas to coś, do czego dążę i pisałam też wcześniej, że uważam, że jest to bardzo trudne - trudniejsze niż to całe "pozytywne myślenie", a nie stan, który ja osiągnęłam. A w ogóle temat jest o samotności, cytat Bergmana był o samotności i relacjach międzyludzkich, więc o tym tu rozmawiam. I tego dotyczy całe to podejście. Nie wiem, po co zabrnęliśmy w innym kierunku. Nie mam ochoty prowadzić dyskusji dotyczącej całościowego podejścia do życia. Chodziło od początku tylko o samotność i relacje międzyludzkie. Przykład dotyczący wniosku do urzędu był z mojej strony mocno niefortunny. Trudno mi było po prostu znaleźć dobry i prosty przykład odnoszący się do relacji. Może dlatego, że nic nie wiem na ten temat i nie chcę wiedzieć :korposzczur:

Oczywiście to podejście ma też zastosowanie w całym życiu, ale nie wiem, jak mam Ci wytłumaczyć, że brak oczekiwań nie wyklucza działania i nie oznacza bierności. Twoja logika jest niesamowicie pokrętna i ciągle odwracasz kota ogonem.
19 marca 20214002 pisze:
moze i nadinterpretacja, ale skoro wydarzenia maja na nas nie wplywac to nas nie kszaltuja = nie zmieniaja = stoimy w miejscu.
Mają nie wpływać na poziomie emocjonalnym, na tym realnym, namacalnym - jak najbardziej wpływają na nas i nas kształtują, nie stoimy w miejscu. Brak ładunku emocjonalnego danego zdarzenia nie sprawia, że ono nie istnieje.
19 marca 20214002 pisze:
@PogromcaDzików "Wydaje mi się że to przekonanie wynika z tego, że porażki bardziej bolą niż pozytywy cieszą(...)" - taki stan rzeczy moze wynikac np. z depresji i/badz dragow. 20-30% Polakow ma objawy tej choroby. malo kto leczy.
Oczywiście, jak najbardziej i ok. Nikt też nie powiedział, że depresję lub uzależnienie trzeba leczyć. Nie ma takiego obowiązku, możemy sobie z nimi świadomie żyć i ich nie leczyć. To nasz wybór. Oczywiście dopóki nie zrobimy komuś krzywdy albo nie popełnimy przestępstwa. Ty możesz twierdzić, że należy leczyć, a ja powiem, że nie będę i mam do tego prawo.
19 marca 20214002 pisze:
jesli ktos ma problem z radzeniem sobie z porazkami powinien zaczac nad tym pracowac, a nie wciaz uciekac, w dragi, w samotnosc. zawsze latwiej udawac, ze ich nie ma.
Powinien, bo co? Bo Ty tak twierdzisz? Może sobie uciekać do woli, nawet świadomie, i nic na to nie poradzisz. :nos: :wino: :extasy:
19 marca 20214002 pisze:
"No i dobrze, i jaki masz z tym problem? Czego się tutaj spodziewałeś? " - zupelnie zaden. to nie moj problem, ale spodziewalem sie bardziej swiadomego podejscia uzytkownikow. troche tak jakby powod stanu rzeczy mieli wypisany na twarzy, a szukaja go po omacku.
Właśnie podejście użytkowników tego forum jest jak najbardziej świadome - większość osób zdaje sobie sprawę ze swojego uzależnienia, chorób psychicznych i innych problemów. To Ty się zachowujesz, jakbyś się urwał z choinki i nie wiedział, jakie osoby tu piszą.
19 marca 20214002 pisze:
"No tak, a na dodatek możesz sobie wybrać, jaką akurat chcesz" - czyli jednak nie odrzucenie, a ich selekcja poprzez substytucje narkotykami i tlumienie negatywnych emocji chemia. nie wiem, czy o to chodzilo bergmanowi - bardziej o cos w stylu nirwany - "poczucie bezpieczesntwa" = spokoj
Tak, selekcja i tłumienie negatywnych emocji chemią :extasy: Bergman dalej nie ma z tym nic wspólnego.
19 marca 20214002 pisze:
"Jest wszystko jak najbardziej tak, jak być powinno i nie ma powodu, żeby to zmieniać" - spoko, wlasnie dlatego rozmawiamy w temacie 'samotnosc' - wszystko w normie. zycie jest chujowe, z przewaga zlych wydarzen i negatywnych emocji - niech tak zostanie
Rozmawiamy w tym temacie, i jeśli go czytasz, to wiesz, że są tutaj zarówno osoby, które cierpią z powodu samotności, jak i takie, które samotność, jak to wcześniej ująłeś "gloryfikują". Ja należę do tych drugich i piszę tutaj czysto rozrywkowo i czytam wpisy innych użytkowników z ciekawości, lub przedstawiam swoje zdanie. Pisanie w tym wątku nie świadczy o problemie.
A do tego, ze życie jest chujowe, z przewagą negatywnych zdarzeń to lepiej się przyzwyczaić i pogodzić z tym w porę. Nad tym można przejść do porządku dziennego, ze spokojem i bez frustracji ani chęci walki. Nie widzę w tym nic złego.
19 marca 20214002 pisze:
"Osobiście, jeśli nastawiałam się na pozytywny rozwój wydarzeń, a sprawy przybierały przeciwny obrót, miałam z tym duży problem i nie mogłam tego zaakceptować." - napewno? skreslilas wszystko, bo mialas problem z czescia.
Dokładnie tak, i ok, coś za coś.

Może nie wyrażałam się wystarczająco jasno - odrzucam strefę relacji międzyludzkich, a nie życie. Wolę życie bez ludzi. Całe moje podejście od początku tylko tego dotyczyło. To Ty wysnuwasz tutaj jakieś teorie o życiowej abnegacji itd. Nie mam ochoty na wszystko odpowiadać, bo może zrozumiesz teraz po moim poście, że te wynurzenia są kompletnie nie na temat. Nie wiem, może otwórz jakiś temat typu "Jakie masz podejście do życia - aktywne czy bierne?" i tam wyrażaj swoje poglądy. A jeśli podobny już istnieje - to po prostu przejdź tam i tam dyskutuj.
A dodatkowo odrzucając sferę kontaktów międzyludzkich jest mi dużo lepiej i łatwiej w życiu - nie mam obowiązków względem dzieci, domu, rodziny; nie muszę się przejmować czyimiś humorami i emocjami. Nie muszę liczyć się z czyimś zdaniem ani iść na kompromisy, które zawsze są chujowe. Jak sobie posprzątam, to mam czysto, a nie ktoś mi będzie robił burdel itd. Nie muszę tracić czasu na aktywności z ludźmi, które mi nie pasują ani mnie nie cieszą. Mogę skupić się właśnie na działaniu w innych sferach życia - nigdzie nie pisałam o abnegacji.
19 marca 20214002 pisze:
dobor lepszy jest imo od substytucji
Zgadzam się, dlatego powyższych mogę sobie oszczędzić - to mój dobór. Poza tym można połączyć i jedno, i drugie.
19 marca 20214002 pisze:
samotnosc - brak podejmowania relacji, dzialan, wyzwan w obawie przed porazka.
Niekoniecznie w obawie przed porażką, może być też po prostu dla świętego spokoju i nie zawracania sobie dupy takimi sprawami.
19 marca 20214002 pisze:
"Poza tym to chyba dobrze jest skupiać się na chwili obecnej" - jak sie robi cos konstruktywnego w zyciu, a nie kolejny raz siedzi na tronie i wali dwoje
Dokładnie tak, a dlaczego zakładasz, że nie robimy czegoś konstruktywnego w życiu? Bo piszemy tutaj na forum? Zdziwiłbyś się, i to bardzo. Poza tym chodzi też o coś innego - żeby umieć cieszyć się z małych rzeczy, typu: zachwycać się każdym kwiatkiem, dostrzegać piękno w codzienności itd. W tym sensie skupiać się na chwili obecnej - od razu napisze, że to nie znaczy, że ja to potrafię, bo jeszcze zaraz mi wypomnisz nie wiadomo co. Tak samo jak wszystkie powyższe spekulacje i stwierdzenia w odpowiedziach - to luźna dyskusja, w wielu miejscach prowadzę z Tobą polemikę, co nie znaczy, że sama tak postępuję. Myślałam, że to jest oczywiste. :korposzczur:
19 marca 20214002 pisze:
tak masz wyjebane na niezalezne od siebie rzeczy?

"I tak nikt nie uratuje tego świata, ludzkość jest skazana na porażkę, a wszelkie "ludzkie" sukcesy, papiery są dla mnie gówno warte. Ja nie chcę w tym wszystkim brać udziału, jestem pustelniczką i mam do tego pełne prawo" - znow odnosisz sie do rzeczy niezaleznych od Ciebie, imo nie umiesz sobie z tym w inny sposob radzic. dla mnie sa poza kregiem zainteresowania.
Mam wyjebane przede wszystkim na ludzi i ich normalne, codzienne problemy i sprawy. Mnie to nie interesuje. Co do reszty - nie na wszystko mam wyjebane. Nie mam wyjebane na kryzys klimatyczny, ponieważ żyję na tej planecie i kocham Matkę Naturę, zwał jak zwał, mniejsza o nomenklaturę. Czuję z nią silną więź i nie mogę przejść do porządku dziennego nad tym, że ludzie chcą ją zniszczyć.
Jeśli takie sprawy również są poza kręgiem Twojego zainteresowania, to nie masz się z czego cieszyć, ani czym chwalić.

Uważam, że ludzkość jest już praktycznie skazana na wymarcie, ale ze swojej strony zrobię wszystko, żeby nie przyczyniać się do dalszej degradacji naszej planety. Będę dążyć do całkowitej samowystarczalności w każdej sferze życia i odcięcia się od systemu stworzonego przez ludzi. Cieszy mnie też fakt, że obecnie dużo ludzi zaczęło interesować się życiem off-grid itd. Być może taka tendencja sprawi, że przestaniemy być uważani za dziwaków-uciekinierów, a za myślących rozsądnie ludzi, potrafiących radzić sobie w prawdziwym życiu, w zgodzie z naturą. Obecna sytuacja sprzyja tym tendencjom. Nie lubię za to ludzi uciekających z miasta na wieś z nudów, którzy nie gospodarują i zabudowują wsie domkami z ogródkami ozdobnymi. Nie temu powinna służyć wieś. Ale to wszystko rozmowy na inny temat.
19 marca 20214002 pisze:
"Dlatego lepiej się od tego całego chorego świata i społeczeństwa odcinać jak najbardziej, a nie taplać się w tym gównie" - wg mnie mylisz 2 rozne rzeczy; odcinanie sie od siebie, z odcinaniem sie od spoleczenstwa.
Niczego nie mylę. Odcinam się od społeczeństwa, od siebie się wcale nie odcinam, może chwilami, z wyboru :ręka: Jeszcze raz - bezemocjonalne podejście to coś, do czego dążę, a nie stan, który osiągnęłam. I oczywiście selektywnie bezemocjonalne :korposzczur:
19 marca 20214002 pisze:
"Bezemocjonalne podejście bardzo pomaga w wielu sprawach" - mylisz radzenie sobie z emocjami z ich odtraceniem.
Nie chcę umieć sobie radzić z negatywnymi emocjami. Chcę nie dopuszczać do ich zaistnienia. Oczywiście, ze to niemożliwe, ale będę próbować. %-D
19 marca 20214002 pisze:
"Poza tym nie każdy jest typem osoby, która walczy, chce osiągać sukcesy itd." - blad. kazdy chce osiagac sukcesy. rozni sie jedynie osobnicza definicja sukcesu.
Ok, co do tego się zgodzę.
19 marca 20214002 pisze:
"Zgadza się, droga, która dla Ciebie jest pewnie nie do zaakceptowania, dla kogoś innego - jedyna słuszna." - 'jedyna sluszna' = troche jak brak wyboru.
Niefortunne określenie z mojej strony, bardziej odpowiednie byłoby - po prostu 'odpowiednia'. Musisz doczepić się do każdego słowa.
19 marca 20214002 pisze:
ja wole je przezyc, czuc i tluc te wredne zycie po helmie.
A ja się nie chcę z niczym tłuc, nie mam na to siły, wolę robić swoje gdzieś na obrzeżach społeczeństwa, pokojowo i na spokojnie. :patrzy:
"To nie była żadna dzikość serca, jadę stopem, bo nie mam na helikopter, bo nie wynaleziono, kurwa, teleportacji,
i to nie jest żaden weltschmerz, nie jestem młodą, piękną duszą - ja po prostu jestem pierdolnięty.
Chory Psychicznie."
  • 1195 / 223 / 32
@4002 Mam do Ciebie prośbę. Przestań wszystko czytać tak dosłownie ;)
Kto pisze, ten pamięta! Pisząc dla NeuroGroove.info nie tylko nie zapomnisz swoich doświadczeń z substancjami odmieniającymi świadomość, ale również powierzysz je pamięci tysięcy czytelników. Wiesz, co to oznacza? Pisz!
  • 167 / 72 / 0
Przepraszam za kolejnego posta, ale długo o tym myślałam i chcę jeszcze coś dodać %-D
18 marca 20214002 pisze:
@PogromcaDzików "Chodzi o to, że i dobre, i złe zdarzenia przyjmiemy z takim samym spokojem i zgodą na taki stan rzeczy" - to jest wlasnie brak emocji i niechec do walki o (dobro dla) siebie. skoro ze spokojme przyjmuje sie mile to = nie ciesza.

gdy cos idzie nie tak to sie walczy, a nie olewa sie samego siebie. porazki powinny motywowac, a nie zniechecac. zycie to nie bajka. wiecej ogarnietych "przegranych" spraw to wieksza radosc i zadowolenie.
Wszystko, co piszę interpretujesz zupełnie inaczej niż ja miałam na myśli. Przyjmowanie zdarzeń ze spokojem i zgodą - chodziło mi o zgodę wewnętrzną tzn. brak walki, frustracji, gniewu itd. To nie znaczy, że mamy nic nie robić z tą sytuacją. Tak, jak pisałam wcześniej w swoim przykładzie z wnioskiem do urzędu - napisałam - przyjmuję odmowę ze spokojem i mogę bez frustracji i problemu np. napisać odwołanie czy poczynić inne kroki.
Jeśli Ty nazwiesz to panowaniem nad emocjami - to ok, może cały czas mówimy o tym samym, tylko w inny sposób :korposzczur:

Brak oczekiwań ma dotyczyć spraw i sytuacji, o których nie decydujemy; nad którymi nie sprawujemy kontroli, które zależą od innych ludzi/świata/systemu/losu itd. Trzeba też przyznać, że ludzie często mają wygórowane oczekiwania i to jest ich główny problem. Są to 'oczekiwania', które tak naprawdę powinny pozostać w sferze marzeń. I niespełnianie się tych oczekiwań powoduje u nich frustrację, gniew, obwinianie innych ludzi/losu, zgorzknienie itd. Tego trzeba uniknąć. Co do samego siebie można jak najbardziej powinno się mieć oczekiwania, palny i je realizować.

A wracając wreszcie do Bergmana to ten fragment:
Samotność jest zawsze totalna. Może się zdarzyć, że pewnego dnia będziesz miała wrażenie istotnej więzi. Ale zdawaj sobie sprawę, że to jest złudzenie. Nie będziesz rozczarowana, kiedy wszystko wróci do dawnego porządku. Trzeba żyć ze świadomością, że samotność jest absolutna. Wtedy człowiek przestaje się skarżyć, przestaje narzekać. Dopiero wtedy uzyskuje poczucie bezpieczeństwa i uczy się akceptować ten absurd z pewną satysfakcją.
Jakbyś wreszcie zrozumiał, że samotność, o której tutaj mówimy nie ma negatywnego wydźwięku (nie chodzi o poczucie samotności np. w wyniku braku relacji międzyludzkich i cierpienie z tego powodu), a o samotność jako po prostu bycie samemu ze sobą; to może mógłbyś też zrozumieć, że można być z nią jak najbardziej w porządku, a nawet może ona dawać poczucie bezpieczeństwa.
Taka jest prawda, i nie tylko Bergman to mówił - rodzimy się i umieramy samotnie, w trakcie życia wokół są ludzie, bliżej lub dalej, ale samotność jest ostateczna. W obliczu ostateczności zawsze będziesz sam, choćbyś sobie nie wiadomo co wmawiał. A każda relacja międzyludzka jest ograniczona czasem i w każdej chwili może się zakończyć - choćby i śmiercią którejś z osób, nie mówiąc już o całej gamie innych powodów do zakończenia relacji. To wszystko nie oznacza, że nie można się cieszyć z trwających relacji. Jak najbardziej można, i na tym właśnie polega życie w TU i TERAZ, o którym też wcześniej pisałam. Ale z tyłu głowy trzeba mieć świadomość, że nie jest to wieczne i prędzej czy później, wracamy do swojej samotności.

Pytałeś o wytłumaczenie, to proszę bardzo:
Samotność, w ontologicznym sensie, zdaje się być fundamentem ludzkiego istnienia. Stanowi fakt ontologiczny, który poprzedza – a nawet warunkuje – wszelkie relacje międzypodmiotowe. Oznacza to, że samotność nie tyle powstaje wskutek zerwania więzi znaczących (tj. rozpadu fizyczno-emocjonalnej więzi z najbliższymi osobami), co raczej wynika z samego faktu egzystowania (jednostkowego „bycia sobą”). Samotność, ujmowana jako „zasada” ludzkiego bycia, określa więc absolutnie pierwotną relację człowieka ze światem, umożliwiając otwarcie się na Innego.
~ Marek Błaszczyk: O istocie samotności. Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2020 nr 1 (31), s. 44–46
Pierwszy lepszy artykuł z internetu wyjaśnia wszystko. :ziew:

Jeśli chodzi o Twoje nawiązania do kreowania rzeczywistości myślami, o czym wspomniała @Ratnehap
18 marca 2021Ratnehap pisze:
Gdzieś też czytałam taką teorię, że poniekąd myśli tworzą przyszłość. (...)
odnosisz się do tego wiele razy, a nikt z tu obecnych nie napisał, że popiera w 100% taką teorię i wierzy w jej słuszność. Nawet autorka posta napisała to, co powyżej - że jest to wyczytana gdzieś teoria. Więc nie wiem, z czym ani z kim Ty dyskutujesz na jej temat. Osobiście uważam, że coś w tym jest, ale nie przesadzałabym z całkowitą wiarą w to.

Pozdrawiam :patrzy:
"To nie była żadna dzikość serca, jadę stopem, bo nie mam na helikopter, bo nie wynaleziono, kurwa, teleportacji,
i to nie jest żaden weltschmerz, nie jestem młodą, piękną duszą - ja po prostu jestem pierdolnięty.
Chory Psychicznie."
ODPOWIEDZ
Posty: 788 • Strona 65 z 79
Artykuły
Newsy
[img]
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.

[img]
ONZ alarmuje: rekordowa liczba osób zażywa narkotyki

Światowy Raport ONZ o narkotykach pokazuje, że konsumpcja narkotyków na świecie osiągnęła najwyższy poziom w historii dostępnych pomiarów. UNODC ostrzega, że coraz większym zagrożeniem stają się syntetyczne opioidy, w tym fentanyle i nitazeny, a liczba nowych substancji psychoaktywnych stale rośnie. Eksperci podkreślają, że rozwój rynku narkotykowego zwiększa ryzyko dla zdrowia publicznego i utrudnia skuteczne leczenie osób uzależnionych.

[img]
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?

Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.