Generalnie pisał mi to lekarz pierwszego kontaktu po wcześniejszym zaleceniu od specjalisty, niestety dostępu do tego zalecenia od specjalisty nie mam (sprawa była załatwiona telefonicznie, że tak powiem "na mordę", lekarze się znali i wystarczyło potwierdzenie w rozmowie telefonicznej, ze fatycznie takich leków potrzebuje).
Drugie moje pytanie, czy jeżeli jeden lekarz w Polsce pisał mi dany lek, a chciałbym przejść się do innego miasta za czym idzie zmienić lekarza, to jakie papiery trzeba brać? A może wystarczy historia w portalu e-pacjenta ażeby potwierdzić, że fatycznie takie leki były mi pisane? Problem jest taki, że lekarz który mi to pisał już jest niestety emerytem, a co za tym idzie, zamknął tez swój gabinet (prywatna praktyka, ale z umową NFZ'owską).
Czy historia w e-pacjencie nt. jakie leki mi były wystarczy aby kontynuować terapie u innego magika?
Problem jest taki, że sprawa jest ciężko diagnozowalna, dotyczy urazu kręgosłupa.
Co do zamknięcia praktyki. Zawsze lekarz ma obowiązek stworzyć archiwum, gdzie dokumenty są archiwizowane i dostęp do nich jest bezproblemowy (może kosztować tyle ile kosztuje ksero), także to nie jest problem, a po prostu lenistwo/brak wiedzy.
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Diler z Anglii przyjmował nietypową walutę. Uzależnieni spłacali długi rzadkimi kartami Pokemon
Nietypowa waluta w narkotykowym biznesie pod lupą angielskich śledczych. Podczas przeszukania domu 26-letniego dilera policjanci zabezpieczyli nie tylko kokainę, marihuanę i gotówkę, ale także pudełko z rzadkimi kartami Pokemon. Szybko wyszło na jaw, że służyły one uzależnionym do spłacania długów u przestępcy.
