Swego czasu borykałem się z dużym problemem występującego szczękościsku przy okazji zażywania (głównie) stymulantów. Oprócz tego tendencyjnie gryzłem wnętrze jamy ustnej, szczególnie wargi - kilka następnych dni po "mieleniu gębą" wszelkie ciepłe, pikantne, kwaśne i słone jedzenie sprawiało duży ból z uwagi na poranioną gębę i wargi.
Postanowiłem że to bez sensu i muszę poszukać rozwiązania problemu, stąd moje sprawdzone sposoby:
- Gumka recepturka założona na nadgarstek. Jak zaczynałem mielić, to ciach, strzał w łapę. Mózg bramkuje i faworyzuje bodźce - chwilę popiecze i zwróci uwagę umysłu na krótkotrwały ból, co przynajmniej w moim przypadku, stopowało szczękościsk. Po jakimś czasie wytresowalem organizm i praktycznie przestałem mielić zębami.
- Bardzo zimna woda. Polecam wrzucić do lodówki wodę mineralną i co jakąś chwilę po nią sięgać. Wskazane opłukiwanie ust od wewnatrz, przelewając wodę z jednej strony jamy ustnej na drugą. U mnie działało bardzo dobrze, rozluźniało mięśnie żuchwy. Przy okazji nie zapomniałem o nawadnianiu organizmu - A to bardzo ważne!
- Nakładka na zęby. W skrajnych sytuacjach, kiedy powyższe sposoby nie pomagały, zaopatrzylem się w nakładkę na zęby, do nabycia praktycznie w każdej aptece, sami dopasowywujemy ją do kształtu zębów. Chroni szkliwo, zapobiega uszkodzeniu kości. Wiadomo, nie nadaje się na imprezę czy wyjście z towarzystwem na miasto, ale w domowym zaciszu to chyba najlepsze zabezpieczenie zębiszczy.
- Klasycznie, guma do zucia, ewentualnie e-fajka pod ręką. Jak się zajmie czymś usta, to mielenia nie będzie.
Tak jak wspominałem, te sposoby sprawdziły się u mnie. Może dla kogoś z was też okażą się dobre :)
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.