23 września 2020tomeq82 pisze: Borderline a raczej osoby z pewnym, zdiagnozowanym borderline to jest w mojej opinii lost case. Tego nie da się leczyć poza chyba neuroleptykami, izolacją... żadne, ale to absolutnie żadne psychoterapie, leki typu SSRI czy inne po prostu nie pomagają. Piszę to ze swojego osobistego doświadczenia z takimi osobami, w sensie towarzyskiego doświadczenia. To osoby tak głęboko zaburzone, że w gruncie rzeczy trudno w nich znaleźć "człowieka" mimo absolutnie najszczerszych chęci.
Powiem tak - nigdy w swoim życiu nie spotkałem osób tak do gruntu, praktycznie bezwarunkowo, wyrachowanie, brutalnych emocjonalnie, toksycznych, roszczeniowych, po prostu złych. Spotykałem różnych skurwysynów, debili, czy ludzi prostych, a także w drugą stronę, sfreakowanych naukowców, odklejeńców itp. - dawało się z nimi obejść w ten czy inny sposób. Z borderem nie ma szans.
Osoba ta będzie powoli wdzierać się w twoje życie, każdy kontakt wykorzysta do mniej lub bardziej próby zwrócenia na siebie uwagi. Każda minuta interakcji takiej osoby z otoczeniem to swoisty monodram. Następnie, ty wiedziony naturalnym dla człowieka dobrem i empatią - zaczynasz próbować zrozumieć, pomóc. I się wtedy dopiero, kurwa, zaczyna. Pressing psychiczny, wymuszanie deklaracji ("to jesteś moim przyjacielem, prawda? no powiedz!"), zabieranie czasu, niszczenie twoich planów w przemyślne sposoby, wywoływanie w tobie poczucia winy, ciągłe ale to ciągłe teksty o zazdrości ("ale ja ci tego czy tamtego zazdroszczę, ale masz fajnie"). Później wchodzą w to sytuacje jak ja to nazywam - kryzysowe. Border wypierdolił na koniec świata "w poszukiwaniu sensu życia" bez hajsu (bo zgubił kartę, bo nie wiedział, że za granicą nie obowiązują złotówki), zgubił dokumenty w jakimś zaudpiu w Azji? Oczywiście, dzwoni, kupuj mu bilety, załatwiaj dokumenty. Border mając full pieniędzy próbował remontować mieszkanie, następnie oszukał ekipę i uciekł? Odkręcaj to, przecież jesteś przyjacielem.
A tu ekstrema - borderowi płci żeńskiej się nagle naszło na posiadanie dziecka? Zrób jej! :D Tak!
Border cię okradł na ślubie z prezentu (bo był świadkiem i miał nad tym kontrolę) a potem pierdolił, że "ma ciężką sytuację i prezent nam da później, że się odwdzięczy" a następnie wyjechał sobie na dłuuuuugie wakacje mając wcześniej deklarowane "długi i cieżką sytuację"? Oczywiście :)
Takie tematy można mnożyć. To są osoby z którymi należy utrzymywać kontakt, jeśli w ogóle, to na zasadzie "szarego kamienia" - być jak najmniej interesującym, jak najmniej ciekawym, aby ten nie mógł mieć punktu zaczepienia. Embargo o przepływ informacji o swoim życiu nie wspomnę, nie wolno do tego dopuścić. Znajdzie szparę i ją rozdłubie śrubokrętem.
Najcięższe psychiatryczne umysły sobie z tym nie radzą. Skrajne przypadki opisywane w literaturze to borderowie ganiający terapeutów po mieście, stalking itp. itd.
Ogólnie - nie polecam. Tego się nie da, zwykłemu, dobremu człowiekowi ogarnąć.
Ku przestrodze.
... ale - ma to swoje plusy. Taki TYP zawsze znajdzie rozwiązanie "swojego" problemu.
EDIT: w ogóle to w jakiej formie miałaby w takim związku rozkwitać miłość, zapodasz konkretami? Na moje to raczej wyszłoby jakieś sprzężenie zwrotne dodatnie w stronę wzajemnego zniszczenia.
O narkomanii nie wspominam, bo na tym forum to jak afiszowanie się że ma się w dupie otwór do srania.
---
I want more life, fucker!
Od dawna jakoś z nią żyłem.
Ale dam wam przykład jak takie życie wygląda w praktyce.
Mam oddać siostrze kartę bankomatową. Mylę ją. [ żeby było bardziej realistycznie to ja jestem po 6 piwach, zjarany, zkloniony oraz zjadłem pół kartona i w chuj gibla] Prawnie jestem niepoczytalny, i mam prawo się pomylić.
- To nie ta.
NIe mogę znaleźć innej, chyba została w aucie.
Tutaj się zaczyna.
Cooo ? NIe możesz znaleźć ? Zgubiłeś moją kartę kurwa ? Ja pierdolę ! Boże co narobiłeś !
Tutaj popada w płacz.
- Nie zgubiłem, została w aucie.
- NIe masz jej jełopie !
Zgubiłeś ją, moją kartę. Widzisz co robisz ? Wszystkich nas wykończysz ! Co narobiłeś ćpunie jeden, jak mogłeś, boże dlaczego ja ! On zgubił mi kartę !
Po jakimś czasie. Kiedy zdążyła całą rodzinę wywrócić.
- Masz kartę. (Moja mama jej podaje)
Dlaczgo związaliście się z borderami?
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Gdy dilera zastępuje kasjer. Dlaczego po legalizacji nastolatkom trudniej o marihuanę
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Włochy: Pies-poszukiwacz trufli znalazł zakopaną w ziemi kokainę
Pies-poszukiwacz trufli znalazł w lesie we włoskiej Abruzji zakopaną w ziemi czystą kokainę o wartości około 25 tysięcy euro - podała w środę agencja Ansa. Wyprawa po te cenne grzyby nieoczekiwanie zamieniła się w operację antynarkotykową.
Pięć tryptamin w Schedule I: co ten wykaz realnie oznacza dla naukowca
Amerykańska DEA opublikowała 23 września projekt przepisu, który umieściłby pięć tryptamin w Schedule I — najostrzejszej kategorii federalnej ustawy o substancjach kontrolowanych. Spór nie dotyczy tego, czy ktoś będzie mógł te związki legalnie kupić, bo nie będzie i dziś nie może. Dotyczy tego, ile czasu i pieniędzy pochłonie po tej zmianie zwykłe badanie laboratoryjne. Sam wniosek opisaliśmy w tekście o tym, jak DEA chce zakazać pięciu tryptamin. Tutaj idziemy w konsekwencje.
