Zacznijmy od sedna , byłem osobą która codziennie paliła 1-2giety ziółka , otwartą dla ludzi na nowe znajomości , myślę że nawet bardzo szczęśliwy i wtedy zaczęła się moja przygoda z grzybami zrobiłem może je z 20-30razy , każdy trip był dla mnie czymś wyjątkowym i wyciągałem z niego wnioski i zmieniałem swoją osobowość na lepszą osobę, coś na zasadzie analizy błędów i porażek , łapania motywacji.
Słuchajcie i tu narodził się problem.
Poszedłem na imprezę że znjaomymi i dali mi LSD albo coś podobnego bo tak mocnego tripa nie miałem nawet po szlawi mega straszny bad trip , ogólnie miałem tak grubo że myślałem że zaraz umrę i jedyne o czym marzyłem to kulka w głowę.Od tamtej porty przez jakieś 3lata codziennie myślę że mi się zawiesiła faza , zacząłem wymyślać choroby , zamknęłem się w sobie i ciągle o tym myślę nie mogę się skupić na czym innym.
Ogólnie nawet jak zapale hita z lufki , zaczynam myśleć o tym że zawiesiła mi się faza po LSD i czuję się jak w grze jakieś , łapie paranoję i straciłem cały luz na bank.
Miał ktoś kiedyś podobną sytuację jak sobie z tym poradzić, może powiennem znowu wrzucić LSD żeby pokonać swoje problemy w psychice i pokonać cały lek i strach?
Jeśli doszło faktycznie do zmian w mózgu, to co tu psycholog pomoże?
Może tu potrzebna będzie większa pomoc i na przykład farmakologia.
Jak mówisz, masz doświadczenie z grzybami, wiesz czego mniej więcej się spodziewać w działaniu psychodelików. Powinieneś też wiedzieć, że jak czasem się przeholuje z ilością, albo dany towar jest po prostu mocniejszy, to często nas przerasta i właśnie to uczucie "zaraz umrę" daje się we znaki.
Mówisz, że nie miałeś wcześniej takiej pizdy, więc mniemam że było to traumatyczne przeżycie.
Zamiast "zawieszenia się", jest to może po prostu trauma, która musisz sam pojąć. Wystraszyłeś się i teraz sobie wkręcasz. Może warto zluzować? Nie przypisuj sobie "zawiasu", bo nie jesteś pewny czy serio do niego doszło.
Troche tych powodow jest.
Gdy dilera zastępuje kasjer. Dlaczego po legalizacji nastolatkom trudniej o marihuanę
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Pięć tryptamin w Schedule I: co ten wykaz realnie oznacza dla naukowca
Amerykańska DEA opublikowała 23 września projekt przepisu, który umieściłby pięć tryptamin w Schedule I — najostrzejszej kategorii federalnej ustawy o substancjach kontrolowanych. Spór nie dotyczy tego, czy ktoś będzie mógł te związki legalnie kupić, bo nie będzie i dziś nie może. Dotyczy tego, ile czasu i pieniędzy pochłonie po tej zmianie zwykłe badanie laboratoryjne. Sam wniosek opisaliśmy w tekście o tym, jak DEA chce zakazać pięciu tryptamin. Tutaj idziemy w konsekwencje.
Austria: pozew o uprawę własną medycznej marihuany
Pięćdziesięciosześcioletnia mieszkanka Wiednia ze stwardnieniem rozsianym domaga się przed sądem zgody na uprawę konopi na własne potrzeby. Austria nie dopuszcza suszu do obrotu aptecznego — na receptę wydaje się tam dronabinol, czyli samo THC. Pacjentkę finansuje organizacja ARGE CANNA, która wcześniej przegrała tę samą sprawę w Brukseli.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
