A jak u was wyglądała/ wygląda terapia? Ile trwała? Grupowa? Indywidualna? AA? AN? Jak wyglądają wasze relacje z terapeutami (formalne czy bliskie)?
Zostałem benzo wrakiem dla którego liczyły się tylko tabletki. W końcu trafiłem na dzienny oddział leczenia uzależnień (zajęcia trwały około 6 godzin, a potem do domu), nie brałem nic, trzymałem się mocnego postanowienia że z tego wyjdę. Ośrodek to była dla mnie rewolucja, zobaczyłem tam ludzi który są w takim samym gównie jak ja (większość to byli alkoholicy, ale mechanizm działania jest ten sam). W ośrodku dają narzędzia, jak sobie radzić z głodami, jak się zachowywać by nie zaćpać, nie zapić, pokazują mechanizmy którymi kierują człowieka do brania narkotyków, pomagają w znajdywaniu zainteresowań, uczą rozmawiać o emocjach, o uczuciach, na nowo uczyłem się porozumiewać z drugim człowiekiem, pokazują życie na nawo. Trzeźwe życie które jest na prawdę całkiem fajne. Oczywiście istotny jest element zaangażowania w terapię. Jeśli nie będziesz chciał z tego wyjść to żadna siłą Cię nie zmusi.
Wróciłem do hobby które udało mi się połączyć z pracą, w końcu po 10 latach nie jestem sam, znalazłem dziewczynę z którą całkiem fajnie się układa, poprawiły mi się stosunki z rodziną, ze znajomymi może mniej, ale to też wynika z tego że jestem zamkniętą osobą ze sporym naciskiem na introwertyzm i nie jest mi to aż tak potrzebne. Zacząłem uprawiać sport, biegam, trochę ćwiczę siłowo, czasem wyskoczę na rower, niby nic specjalnego, ale takie małe rzeczy zaczynają człowieka cieszyć, poradziłem sobie także z fobią społeczną (terapia behawioralno-poznawcza).
Teoretycznie mój okres trzeźwości trwa prawie 5 lat z jednym poważnym potknięciem na początku terapii (po zakończeniu 3msc terapii wpadłem w tygodniowy ciąg na benzo, pozbierałem się i poszedłem na kolejne 3msc terapii, a potem rozpocząłem terapię indywidualną). Terapeuci byli świetni, naprawdę fantastyczni ludzi ze sporą wiedzą którzy potrafili wiele rzeczy dostrzec których ja sam nie widziałem. Przez 5 lat byłem trzeźwy, aż do dzisiaj...Benzodiazepin co prawda nie biorę, bo wiem że jak z nimi zacznę to będę w dupie, ale przez ostatni miesiąc miałem 3 razy kontakt z psychodelikami i przerobiłem 50ml BDO (tego ostatniego pewnie już nie tknę więcej, bo było beznadziejne). Mam świadomość że stąpam po kruchym lodzie i o ile same psychodeliki nie mają jakiegoś dużego potencjału uzależniającego tak wyraźnie widzę że głody dały o sobie znać. Rozsądek podpowiada że należy się z tego wycofać i wylogować z tego forum raz jeszcze zanim wdepnę w jakieś nowe gówno...
Ogólnie jeśli ktoś próbuje zerwać z nałogiem polecam też zerwać z tym forum, zaglądanie tutaj to prosta droga aby wywołać głód narkotykowy i zaćpać.
Druga to było harde pranie mózgu, "ciekawe" dyskusje się pojawiały, gdzie ja podawałem logiczne argumenty i fakty, a ona tylko powtarzała wyuczone formułki oparte na anegdotycznych dowodach. Poza tym szybko zrozumiałem że żyjemy w zbyt różnych światach żeby się zrozumieć. Ona coś radzi o informowaniu przyjaciół i rodziny o swoim uzależnieniu żeby tworzyć jakieś wsparcie, ja nawet nie wiem czy więcej niż 5 razy w tym roku rozmawiałem irl z kimś z poza pracy. Ogólnie to nawet przed uzależnieniem nie pasowałem do niczego na tym świecie więc tak średnio sobie wyobrażałem potencjalną przyszłość którą mi przedstawiała. Innym razem mówiła o kontrolowaniu emocji, a jedyne co od dłuższego czasu zdarza mi się poczuć to gniew i znudzenie. Jeszcze kiedyś bełkotała o segregowaniu myśli na złe i dobre, no kurwa mać. Złe i dobre to jakieś myślenie na poziomie 5 letniego dziecka, każdy może sam sobie zdefiniować tejak pojęcia albo w ogóle nie czuć się na siłach ocenić co jest jakie. Któregoś dnia mnie olśniło i skumałem że to jak rozmowa z moją babcią o kartach graficznych i procesorach i nie ma to sensu.
Zabawny bonus: druga terapeutka mówiła ciągle o tym że uzależnienie to choroba. Skoro tak to może jakieś leki? Wyjechałem z buprą, niechętnie ale odesłała do psychiatry w tym samym budynku. Jakimś cudem udało się dostać na wizytę w tym samym tygodniu. Tylko że ten psychiatra nawet nie wiedział kim ona jest, a potem stwierdził że on się na tym nie zna i nie będzie brał odpowiedzialności. Protip: czasem nie robiąc czegoś też ponosi się odpowiedzialność za skutki tej decyzji.
Teraz od prawie 2 tyg jestem na śmiesznych dawkach bupry (0,4-0,6/dzień) i innych opio nie ruszam. Benzo ostatni raz brałem jakoś tydzień temu. Inne dragi to z parę miesięcy temu. Polecam terapie.
Nie bierzcie moich rad poważnie, konsultujcie to z bardziej obeznanymi osobami a najlepiej lekarzem. Słuchacie mnie na własną odpowiedzialność.
Sama mam teraz ten sam problem, tydzień temu się złamałam, poszedł 3 dniowy ciąg, postraszyłeś mnie, nie powiem. Trzymam się tej terapii jak tonący brzytwy, jak tego mi zabraknie to polecę już całkiem.
Nie bierzcie moich rad poważnie, konsultujcie to z bardziej obeznanymi osobami a najlepiej lekarzem. Słuchacie mnie na własną odpowiedzialność.
Co do indywidualnej:
1. Pierwsza moja terapeutka chyba na 1 lub 2 spotkaniu powiedziała mi żebym szanował je czas bo spotkanie z nią będzie w niedługim czasie kosztować 250 zł i skończyło się na 2 lub 3 spotkaniach.
2. Laska z rok lub dwa po studiach tu się zaczęło jej praca w tej przychodni to była istna szyderca. Laska uczyła się na mnie zawodu. Ja to odebrałem jako brak szacunku dla mnie jako pacjenta gość który przez 10lat ma doczynienia z narkotykami 5 lat eksperymentów + 4 lata ostrego walenia stimów przebadanych ponad 400 substancji psychoaktywnych. Dla mnie to było słabe ale pasowało mi to jak nikt odmnie nic nie wymaga. Nawet w pewnym momencie powiedzłem sory ale nie kupuję tego co pani do mnie mówi, poczym za tydzień ją przeprosiłem, nie potrafię komuś powiedzieć spierdalaj prosto w twarz.
I tak się męczyłem się kilka miesięcy.
Flashback to był nawrót według niej.
Dla mnie to był czas stracony.
Najgorsze jest to że nad tymi młodymi ludźmi którzy się uczą niema nikt kontroli.
3. Moja 3 terapeutka i to mnie mile zakończyła powiem tak pani Ania 5lat pracy w Markocie + 10 lat pracy w Monarze miałem z nią 6 spotkań i pomogła mi się pozbierać najcięższym momęcie i tak naprawdę dzięki niej jestem w miejscu którym jestem.
Ale też zrezygnowałem bo płacić 140zl za sesje żeby usłyszeć że czarne jest czarne to było dla mnie za dużo w tamtym okresie.
Ps.
Co do szczerość jak macie nagrabione terapeuta może być zwolniony z tajemnicy tak że lepiej się zastanowić co mówicie żeby tego nie żałować.
Może też tak być, że moje zadowolenie nie wynika stąd, że jest to terapia płatna tylko z tego, że jest to psychoterapia a stricte terapia uzależnień.
Co do terapeutów to nie reguła naprawdę są i zajebiści na fundusz znam takich i chójowi prywatni.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Kartele zamiast przemycać narkotyki wysyłają „kucharzy” do laboratoriów w Polsce
Meksykańscy przestępcy powiązani z kartelem Sinaloa mieli organizować w Polsce produkcję metamfetaminy w wynajętych posesjach na Podlasiu i w województwie kujawsko-pomorskim. W trzech sprawach zatrzymano łącznie ośmiu obywateli Meksyku, a śledczy uznali te przypadki za element szerszego przesuwania produkcji narkotyków syntetycznych do Europy Środkowo-Wschodniej.
Kawa - budzi i wydłuża życie
Przez dziesięciolecia ukazywały się badania, których autorzy wskazywali, że kawa ma korzystny wpływ na organizm. Jej picie łączono z dłuższym życiem i zmniejszonym ryzykiem chorób chronicznych. Jednak dokładny mechanizm tego działa nie był znany. Teraz naukowcy z Texas A&M University odkryli, że związki zawarte w kawie oddziałują na receptor białkowy NR4A1, który odgrywa istotną rolę w ochronie organizmu przed chorobami związanymi z wiekiem.
Tak kawa wpływa na emocje. Badacze: efekt nawet bez kofeiny
Kawa nie działa wyłącznie przez kofeinę – i nie tylko „pobudza”. Nowe badanie opublikowane w prestiżowym czasopiśmie Nature Communications pokazuje, że regularne picie kawy zmienia skład bakterii jelitowych, wpływa na metabolizm, a także emocje i zachowanie. Co ważne, część tych efektów utrzymuje się nawet wtedy, gdy sięgamy po kawę bezkofeinową.kawa, badania naukowe, publikacje3 naukowe
