Zależy od:
- jakości sortu
- rodzaju sortu
- tolerancji
- samopoczucia danego dnia
- dawki
Czasem zjeżdżam na studia do ziomali i wbijam do akademika i jaramy oporowo, jest klimat i mogę jarać aż do odciny lolka za lolkiem.
Czasem siedzę sam i styka mi zjaranie lufki.
Czasem po jednym buchu czuję takiego pierdolca że myślę sobie "nie, już wystarczy".
Warto dodać, że jarałem weed przez jebane 4 lata everyday i widzę po sobie - mam przejarany łeb. Wystarczy że jaram trzeci dzień z rzędu i od tej pory każdy dzień wygląda tak, jak przez te jebane 4 lata gdy kopciłem codziennie. Taka pusta zajebka, ale gdy jej nie ma to czujesz jej brak. Po prostu marihuana, no.
https://www.youtube.com/watch?v=c7zN-D5vg7c
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Popularniejsza niż heroina. Brytyjskie nastolatki ofiarami upodobania do ketaminy
Bezpieczna likwidacja nielegalnych laboratoriów – specjalistyczne CBŚP
Na terenie Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, w ośrodku ITCCCL (International Training Center for Combating Clandestine Laboratories) prowadzonym przez CBŚP, policjanci wzięli udział w szkoleniu dotyczącym likwidacji nielegalnych laboratoriów narkotyków syntetycznych z wykorzystaniem zespołów specjalnych CBŚP i kontrterrorystów. Przedsięwzięcie zorganizował Wydział do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.