Heterocykliczne substancje modulujące potencjał neurotransmisji GABA, będące pochodnymi dwuazepiny – np. diazepam, czy klonazepam.
Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 7814 • Strona 10 z 782
  • 369 / 13 / 0
Nieprzeczytany post autor: timeless »
Benzodiazepiny to nie są wcale niewinne tabletki uspokajające. Pod względem neurotoksyczności są gorsze od opiatów (pomijam kwestię czystości heroiny z ulicy). Szczerze wolę być uzależniony od helu niż od benzodiazepin. Biorę już ponad rok lorazepam i za cholerę nie mogę odstawić, chociaż zmniejszam dawki od jakiegoś czasu, to gdy dochodzę do dawki granicznej, 5-7,5mg, to jest cholernie źle, odczuwam skręta i muszę znów zwiększyć. W ogóle połączenie uzależnienia od helu i od benzodiazepin jest cholernie przejebane, gdy nagle brakuje jednego i drugiego. :-/
  • 49 / 1 / 0
timeless pisze:
Szczerze
Szczerze? :huh:
-(...) a mój wnuczek zostanie pilotem.
-A skąd pani wie?
-Macza szmatę w benzynie, wącha, i woła - "ale odlot babciu"..

ej. no? huj!

ejnohuj

i dużo KIECZUKU szefowo
  • 239 / 9 / 0
Nieprzeczytany post autor: puchatek »
problem z benzo jest taki że tych konsekwencji z ich ćpania poza WS nie ma,bo dużo nie kosztują,nie trzeba kombinować,kraść,nie można się nabawić jakiś chorób typu HIV,HCV.Wpierdalanie benzo to taka bajka w której człowiek chce pozostać by mieć tę harmonię,bezpieczeństwo,spokój,wyciszenie inne spojrzenie bardziej z dystansu na sprawy życia codziennego.W moim przypadku mając osobowość schizotypową benzo działały cuda we funkcjonowaniu w sferze życia społecznego....
Uwaga! Użytkownik puchatek nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 49 / 1 / 0
I dlatego że benzo pozawala spoelcznie funkcjonować (no pamięć jebie-wada jedynie w czasie nauki/nauki pracy) jest o niebo lepsze niż alkohol na przykład.

A w UK dawali (dają?) heroinę w przychodniach i też ludziki chyba w miarę normalnie funkcjonowały
-(...) a mój wnuczek zostanie pilotem.
-A skąd pani wie?
-Macza szmatę w benzynie, wącha, i woła - "ale odlot babciu"..

ej. no? huj!

ejnohuj

i dużo KIECZUKU szefowo
  • 1285 / 31 / 0
Nieprzeczytany post autor: ksionc »
[quote="timeless"]
Benzodiazepiny to nie są wcale niewinne tabletki uspokajające. Pod względem neurotoksyczności są gorsze od opiatów (pomijam kwestię czystości heroiny z ulicy). Szczerze wolę być uzależniony od helu niż od benzodiazepin. Biorę już ponad rok lorazepam i za cholerę nie mogę odstawić, chociaż zmniejszam dawki od jakiegoś czasu, to gdy dochodzę do dawki granicznej, 5-7,5mg, to jest cholernie źle, odczuwam skręta i muszę znów zwiększyć. W ogóle połączenie uzależnienia od helu i od benzodiazepin jest cholernie przejebane, gdy nagle brakuje jednego i drugiego. ]

co rozumiesz przez neurotoksyczność? nigdy nie słyszałem aby benzodiazepiny powodowały obumieranie komórek nerwowych. Fakt mózg bardzo szybko przyzwyczaja się do tego leku, a potem kurewsko nie lubi pościć, ale nie powiedziałbym że benzo są neurotoksyczne, po prostu silnie uzależniające psychicznie i fizycznie.
Uwaga! Użytkownik ksionc jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 432 / 13 / 0
Nieprzeczytany post autor: c0deine »
No właśnie. Z tą neurotoksycznością to benzodiazepiny przebijają (są najmniej szkodliwe dla organizmu) wszystkie barbiturany itd.

Ale faktycznie, uzależniają silnie. Szkoda, bo gdyby nie to, byłby to lek idealny na lęki tudzież fobie...
Uwaga! Użytkownik c0deine nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 333 / 11 / 0
Nieprzeczytany post autor: benzodxm »
Czesc puchatek. Dlugo Cie nie bylo. Ja w koncu nie dalem rady odstawic benzo, ale mam na to teraz wyjebane.
Jakos tam sobie zyje... Nie jest zle :)
  • 239 / 9 / 0
Nieprzeczytany post autor: puchatek »
cześć stary :]

ja od powiedzmy 14miesięcy jestem czysty[nielicząc tygodniowego ciągu na klonazepamie w październiku-mała wpadka].
teraz jednak przeżuciłem się na piwko,ale to tak ostrożnie 1-2browary wieczorkiem.
trochę się u mnie pozmieniało jeśli chodzi o spojrzenie na ćpanie,picie po tym jak byłem na terapii (2 miesiące w ośrodku Karan).Nie to,żebym uważał ćpanie,picie za jakieś zło czy huj wie co i trzymał się w abstynencji bo inaczej to spotka mnie kara,nieszczęścia,degeneracja łącznie z chorobą śmiertelną (uzależnieniem),tak jak niektórzy ludzie tam mówili.Tylko trochę podchodzę do tego bardziej ostrożniej.Poznałem siebie i swoje problemy swoją osobość.Myślę że od benzo trzymam się z dala bo poucinałem takie rzeczy jak bawienie się w recepty czy odcięcie się od jednego źródła.Ale chęć zaćpania jest duża.Szczerze powiedziawszy to nie ćpam bo nie mam tego pod ręką...Huj chciałbym się jeszcze jakoś pożegnać z benzo,wiesz jakiś ostatni xanax 2mg w 3tygodnie,ale wiem że żegnać się można dłużej i to mówię z doświadczenia %-D .
Przykro mi stary słyszeć że dalej na tym jedziesz,zwłaszcza że z tego co się orientuje to nie jest już teraz zabawa żeby odlecieć tylko żeby normalnie funkcjonować.Jeżeli masz na ten ciąg wyjebane to nie jest to imho. odpowiednie podejście do sprawy...

pozdro
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2008 przez puchatek, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik puchatek nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 432 / 13 / 0
Więc zaczęło się lajtowo, tak z 20mg diazepamu na dobę. Później jadłem już 50mg/d, a że łatwiej/taniej zdobyć klony to przerzuciłem się na ten ostatni środek (zwany również klonazepamem).

Jadłem sobie różne dawki - Generalnie 3x dziennie (w celach leczniczych ale bez porozumienia z lekarzem :P) brałem sobie dawki max. 16mg, ale zwykle 6-10mg starczało. Nigdy nie przesadzałem, w stylu, że np. zjadam cały listek klonów aż do urwania filmu. Parę razy wrzucałem też do tego lorazepam, parę razy też alprazolam czy estazolam, ale to takie jednorazowe wybryki, bo dużo się naczytałem o objawach odstawiennych benzo.

No i tak sobie żarłem to benzo ok 2,5 miesiąca (10 tygodni). Pewnego dnia postanowiłem zerwać z tym nagle (a raczej z przymusu), więc przez kilka ostatnich dni jadłem tylko 3mg klona/dobę. Chciałem tak, żeby nie było aż tak wielkiego szoku dla organizmu.

Do rzeczy:
* Pierwsza i druga doba - lajt, ale bezsenność, ale da się przeżyć, wspomagam się trochę zolpidemem.
* Trzecia doba - zaczyna się robić przechujowo :/ Wstaję rano, dziwne mam drgawki i takie "kocie ruchy", pojawiają się lęki, ale to jeszcze nic. Odstawiam zolpidem. Wszystko wydaje się takie duże, a ja taki mały, mimo, że mam prawie 190cm wzrostu... A najgorsze to:

Doba mi się zjebała, nie rozpoznaję snu od rzeczywistości. Centralnie mam takie realne sny - gadam ze swoją dziewczyną, pamiętam wszystko co do szczegółu, jest realny jak najprawdziwsza rzeczywistość, gadam sobie z nią na GG/przez telefon ustawiamy się. Zaczynam ćpać benzo znów, bo stwierzam, że trza schodzić powoli. Zakupiłem sobie 2 paczki Lorafenu, listek klonów, stara mi kupiła 2 Antidole20 (LOL), no i se poszedłem spać. Rano się budzę i najlepsze - szukam tego benzo wkurwiony (przecież przed snem sprawdzałem czy mam! Miałem! I w nocy też kilka razy), patrzę w telefon w ostatnie połączenia - z nikim nie gadałem, żadnych nowych SMS, moja dziewczyna nadal jest na detoxie, nie wiem co się dzieje. Wkurwiony jestem, przecież pamiętam co do szczegółu jak mi opowiadała jak tam było!

I tak jestem już *6-stą* dobę bez benzo i ciągle mi się miesza jawa ze snem, cały czas mam te sny, że się spotykam z dziewczyną, dzwonię do niej, gadam z nią normalnie, wszystko pamiętam co do szczegółu, a rano okazuje się, że to sen... I ciągle tak... Wkurwia mnie to, coś czuje, że zamkną mnie w tym szpitalu psychiatrycznym...

Co z tym zrobić? Kiedy to minie? Miał ktoś podobnie? Dodam, że od 10-ciu miesięcy jadę na SSRI - sertralina 100mg, ale teraz fobia wróciła i mam podobnie gdy rzucałem fetę ze 2 czy 3 lata temu... Pomocy ;(
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2008 przez c0deine, łącznie zmieniany 2 razy.
Uwaga! Użytkownik c0deine nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 432 / 13 / 0
Więc zaczęło się lajtowo, tak z 20mg diazepamu na dobę. Później jadłem już 50mg/d, a że łatwiej/taniej zdobyć klony to przerzuciłem się na ten ostatni środek (zwany również klonazepamem).

Jadłem sobie różne dawki - Generalnie 3x dziennie (w celach leczniczych ale bez porozumienia z lekarzem :P) brałem sobie dawki max. 16mg, ale zwykle 6-10mg starczało. Nigdy nie przesadzałem, w stylu, że np. zjadam cały listek klonów aż do urwania filmu. Parę razy wrzucałem też do tego lorazepam, parę razy też alprazolam czy estazolam, ale to takie jednorazowe wybryki, bo dużo się naczytałem o objawach odstawiennych benzo.

No i tak sobie żarłem to benzo ok 2,5 miesiąca (10 tygodni). Pewnego dnia postanowiłem zerwać z tym nagle (a raczej z przymusu), więc przez kilka ostatnich dni jadłem tylko 3mg klona/dobę. Chciałem tak, żeby nie było aż tak wielkiego szoku dla organizmu.

Do rzeczy:
* Pierwsza i druga doba - lajt, ale bezsenność, ale da się przeżyć, wspomagam się trochę zolpidemem.
* Trzecia doba - zaczyna się robić przechujowo :/ Wstaję rano, dziwne mam drgawki i takie "kocie ruchy", pojawiają się lęki, ale to jeszcze nic. Odstawiam zolpidem. Wszystko wydaje się takie duże, a ja taki mały, mimo, że mam prawie 190cm wzrostu... A najgorsze to:

Doba mi się zjebała, nie rozpoznaję snu od rzeczywistości. Centralnie mam takie realne sny - gadam ze swoją dziewczyną, pamiętam wszystko co do szczegółu, jest realny jak najprawdziwsza rzeczywistość, gadam sobie z nią na GG/przez telefon ustawiamy się. Zaczynam ćpać benzo znów, bo stwierzam, że trza schodzić powoli. Zakupiłem sobie 2 paczki Lorafenu, listek klonów, stara mi kupiła 2 Antidole20 (LOL), no i se poszedłem spać. Rano się budzę i najlepsze - szukam tego benzo wkurwiony (przecież przed snem sprawdzałem czy mam! Miałem! I w nocy też kilka razy), patrzę w telefon w ostatnie połączenia - z nikim nie gadałem, żadnych nowych SMS, moja dziewczyna nadal jest na detoxie, nie wiem co się dzieje. Wkurwiony jestem, przecież pamiętam co do szczegółu jak mi opowiadała jak tam było!

I tak jestem już *6-stą* dobę bez benzo i ciągle mi się miesza jawa ze snem, cały czas mam te sny, że się spotykam z dziewczyną, dzwonię do niej, gadam z nią normalnie, wszystko pamiętam co do szczegółu, a rano okazuje się, że to sen... I ciągle tak... Wkurwia mnie to, coś czuje, że zamkną mnie w tym szpitalu psychiatrycznym...

Co z tym zrobić? Kiedy to minie? Miał ktoś podobnie? Dodam, że od 10-ciu miesięcy jadę na SSRI - sertralina 100mg, ale teraz fobia wróciła i mam podobnie gdy rzucałem fetę ze 2 czy 3 lata temu... Pomocy ;(
Uwaga! Użytkownik c0deine nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 7814 • Strona 10 z 782
Newsy
[img]
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom

Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.

[img]
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA

Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.

[img]
Ponad miliard euro w kokainie. Rekordowy transport przechwycony

Hiszpańskie służby przejęły statek towarowy Arconian, który mógł transportować od 30 do 45 ton kokainy wartej ponad miliard euro. Jednostka wystartowała z portu w Sierra Leone, gdzie zbiegł znany holenderski król przemytu narkotyków Bolle Jos Leijdekkers. Dla hiszpańskiej policji to największy udaremniony przemyt w historii.