- jedzenie typowo szpitalne, rarytasy typu panierowana mortadela, a 70% kalorii pochodzi tam z chleba i ziemniaków
- personel - zdarzają się mili ludzie (jeden pielęgniarz był git), ale w większości zgorzkniali, utrudniający wszystko co się da... Jak nie mogłem zasnąć pół nocy to zamiast nitrazepamu dostawałem opierdol, że piję kawę na noc (nie pijam kawy)
- obstawa lekowa - no lol. Niezależnie od rodzaju uzależnienia każdy dostaje doxepine, jakieś 5, MAX 10 mg relanium przez pierwsze 3-4 dni i 20mg Tramalu na odstawke mocnych opio
- sporo patusów i ludzi skierowanych tam sądownie, sporo ludzi przyjeżdżających tam np. z helem i robiącyc biznesy
- zero problemu, żeby coś przemycić na teren ośrodka ze sobą
- zero możliwości kontaktu ze świeżym powietrzem - kraty i 4 ściany
- 15 minut kontaktu z psychologiem o które walczyłem 2 dni
polecam. Panuje opinia, że najgorszy ośrodek w Polsce
Sorry za offtop.
btw. napisz coś więcej proszę jak możesz, pierwszy detoks tutaj. Każde słowo jest na wagę złota, zważywszy na to, że te same demony i ten sam ośrodek.
Ja to sobie i tak skróciłem pobyt o kilka dni, jak już bylem czysty, ale z tego co wiem jeden koleś co też był na detoksie od dragów został nawet dłużej niż planował. Chociaż to była decyzja lekarzy, a nie jego, więc to wszystko jest kwestia tego jak się dogadasz z lekarzem prowadzącym. Jak pisałem, tam wszyscy pacjenci siedzą razem, więc jeżeli lekarz stwierdzi, że musisz być jeszcze pod obserwacją to pewnie zostaniesz w tej samej sali. Ale jeżeli na siłę będziesz chciał zostać, a nie będzie ku temu powodów to raczej dostaniesz wypis. Pacjentów uzależnionych często potem kierują do ośrodka "Wandzin", który jest niedaleko, w celu terapii odwykowej. W szpitalu, poza jedną godziną ze "specjalistą" od uzależnień, który powtarza to co ma napisane w książce, nie ma terapii z prawdziwego zdarzenia. Można poprosić o konsultacje psychologiczną, ale nie jest to standardem.
Co jeszcze chciałbyś wiedzieć? Zadaj może konkretne pytania, bo nie wiem o czym jeszcze napisać.
Z góry dzięki.
Podczas mojego pobytu nic nie zginęło, ale portfel, kartę płatniczą, dokumenty i pieniądze trzymałem w depozycie.
Nikt też nic nie przemycał, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.
Miejsca starczyło dla wszystkich, nie było spania na korytarzach. Na początku, pierwsze 3-4 dni śpi się na sali obserwacyjnej, a potem przenoszą Cię do sali, w której jesteś już do końca. Sale są przeważnie 4-osobowe.
Nie byłem w innych szpitalach, nie mam porównania. Jednak nie było tak źle jak myślałem, że będzie. Pozytywnie się zaskoczyłem, bo wyobrażałem sobie pobyt w psychiatryku dużo gorzej. Dlatego polecam ten szpital, bo z tego co czytałem w innych miejscach jest gorzej.
Typowy dzień wygląda tak, że 4x dziennie są dawane leki, 3x dziennie jedzenie i tyle. Nic tam się szczególnego nie odbywa, raczej trzeba sobie czas organizować samemu. Większość czasu spędza się w świetlicy/stołówce, na tarasie w palarni (jeżeli jest ciepło), lub w swoich pokojach. Warto wziąć jakieś książki do czytania, audiobooki i jeżeli chcesz mieć kontakt ze światem to urządzenie z internetem mobilnym (telefon, tablet).
Co jakiś czas jakaś grupa osób wychodzi do sklepu (pod nadzorem kogoś z kadry) , oczywiście tylko ci, którzy mogą wychodzić (ja jako osoba na detoksie nie miałem przepustki), więc wcześniej jest robiona lista zakupów przez któregoś z pacjentów. Warto i tak przyjechać ze swoim zapasem jedzenia, bo ostatni posiłek jest o godz. 17.
Oczywiście są jakieś godziny w ciągu dnia na odwiedziny i wtedy może ktoś do Ciebie przyjechać, przywieźć Ci rzeczy, jedzenie, itp.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina
Druga poprawka i marihuana. Amerykański SN wydał ważny wyrok ws. broni
Sąd Najwyższy USA jednomyślnie orzekł w czwartek, że rząd federalny nie może pozbawiać prawa do posiadania broni osób okazjonalnie używających marihuany, uznając, że ściganie karne na tej podstawie narusza drugą poprawkę do konstytucji gwarantującej to prawo.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
