Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala
Fizycznie to utrata apetytu
hmmmmmm..... ja juz biore benzo od 10 lat, brałam chyba juz wszystko co możliwe....no tak, mialam lekarza, ktory na leki przepisał mi lorafen, chodzilam zmulona ale zadowolona, bo przeszedl ten caly horror zwiazany ze stanami lekowymi... Potem poszlo z gorki, zmiany lekarzy, zmainy lekow, zawsze to samo: benzo!!! Koszmar.... Pierwszy raz zaczelam rzucac w 2002 roku, czyli po 4 latach brania....uffffff....napocilam sie przy tym strasznie....ale wytrzymalam:) nie bralam moze z pol roku...potem nagle napady paniki i znowu benzo.... w zeszlym roku bylam w szpitalu, troszke mnie oduzaleznili, nie bralam przez jakies pol roku... teraz chce juz z tym skonczyc, ale cholera jak, skoro leki mam gigantyczne???? Detox odpada, nie mam na to czasu...wiem, wiem, zdrowie najwazniejsze, ale zniknac tak na pare miesiecy??? A tu obowiazki itp. Gorzej teraz jest bo zauwazylam, ze psychicznie jestem uzalezniona.... dawki mam rozne, na poczatku jak bralam ten lorafen to nawet 2mg 3 razy dziennie.... teraz tylko 0,5mg zomirenku.... 2 razy dziennie.... no tak, nioby nic, przy niektorych podjadaczach.... czesto tez pilam na benzo :nuts: Boje sie cholernie znowu odstawiac to cale gowno....wiem czym to grozi: pieklo!!!!!!! :scared: :scared: :scared: najgorsze, ze nie wiem jak dlugo bede odstawiac.....moze jednak poczekac na wiosne, wtedy latwiej mi zejsc z tego swinstwa... no i cholera nie pic na benzo, nie pic w ogole, bo moj organizm jest strasznie labilny....wystarczy sugestia w zasadzie... :moody: :wall: i czuje sie lepiej albo gorzej.... jesli chodzi o psychoterapie to mam to gleboko gdzies zawsze mam wrazenie, ze psycholog nudzi sie jak slucha moich wywodow, to wole nic nie mowic niech pyta :argue: dupy z tych lekarzy i tyle.... nie ufam zadnemu, moze to wlasnie to???
No nic, koszmarek mnie czeka albo do konca zycia benzo.... :wall:
przerzuc się na długo działający diazepam, i stopniowo przez 2 tyg schodź z dawki. Możesz się podeprzeć jakimś antydepresantem np. sertraliną
tu masz o tym stronę, z tabelami odstawiania
http://www.benzo.org.uk/polman/bzsched.htm
jesli chodzi o psychoterapie to mam to gleboko gdzies zawsze mam wrazenie, ze psycholog nudzi sie jak slucha moich wywodow, to wole nic nie mowic niech pyta ]
Witaj Karola,
Benzo to syf, na lęki może i skuteczny ale zabija uczucia (te pozytywne też), może daj drugą szanse psychoterapii bo każdy kto jedzie długi okres na benzo powie ci że to przejebane życie.
karola80 pisze: ...
Piszesz, że po pół roku znowu zaczęły się ataki paniki. Benzo jest doraźne, ale w zasadzie jedyne skuteczne lekarstwo na lęki. I wbrew pozorom pozwala normalnie funkcjonować. Jak mam kurwa o 10 rano wziąć hydroksyzyne, jak od 12 będę nieprzytomnie śpiący. Jeśli chodzi o Asentrę to pomaga tylko Tonemu Soprano i paru znudzonym Amerykanom - na depresje ok, ale z lękiem to ma gówno wspólnego.
Współczesna wiedza o mózgu jest na poziomie wczesnego średniowiecza. Jedyny sposób na lęk to wyłączenie połowy mózgu. Tak naprawdę mózg i psychiatria to chyba największe tajemnice współczesnej medycyny.
Musisz sama sobie zadać na ile możliwe jest życie bez leku. Wg mnie nie ma sensu, żeby minusy abstynencji były większe niż minusy nałogu. Wiesz, pozostaje mieć nadzieję, że może za naszego życia wynajdą coś lepszego. Jestem pewien, że za 300-400 lat ludzie będą patrzeć na benzodiazepiny, tak jak my patrzymy na średniowiecznego kowala wyrywającego zęby obcęgami.. Tylko, że naprawdę dla ludzi nie rekreacjnych benzowców, b. ciężko znaleźć teraz alternatywę.
A lekarze to chuje!! Było ostatnio na polsacie, że jakiś neruolog na podst. 1 rozmowy zdiagnozował u gościa stwardnienie rozsiane, przez co załatwił mu życie - stracił pracę, młodość itp. Po 15 latach i elementarnym badaniu okazało się że to jakiś niezłośliwy guzek w okolicach rdzenia kręgowego, i po operacji facet jest całkiem zdrowy. Tylko zmarnowanego życia nikt mu nie odda..
-A skąd pani wie?
-Macza szmatę w benzynie, wącha, i woła - "ale odlot babciu"..
ej. no? huj!
ejnohuj
i dużo KIECZUKU szefowo
PanKalahan pisze:
Hmm. Problemem nie jest samo benzo tylko ewentualna alternatywa. Dla mnie np. psychoterapia jest z dupy wyjęta. Niektórzy ludzie łatwiej zmieniają sposób myślenia, są np. podatni na sekty, fanatyzm religijny itp. Ja tak naprawdę nie potrafię zmienić swojego sposobu myślenia, reakcji itd. To z tego, że wiem że lęk jest nieracjonalny, skoro fakt tej wiedzy go nie usuwa. Poza tym mam raczej zaufanie do biologii, a problem tkwi w mojej zrytej główce.
PanKalahan pisze: Tylko, że naprawdę dla ludzi nie rekreacjnych benzowców, b. ciężko znaleźć teraz alternatywę.
PanKalahan pisze: A lekarze to chuje!! Było ostatnio na polsacie, że jakiś neruolog na podst. 1 rozmowy zdiagnozował u gościa stwardnienie rozsiane, przez co załatwił mu życie - stracił pracę, młodość itp. Po 15 latach i elementarnym badaniu okazało się że to jakiś niezłośliwy guzek w okolicach rdzenia kręgowego, i po operacji facet jest całkiem zdrowy. Tylko zmarnowanego życia nikt mu nie odda..
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Polak zatrzymany na granicy. Próbował wwieźć do Rosji 40 kg haszyszu
Na przejściu granicznym w Grzechotkach polskie służby zatrzymały mężczyznę, który próbował wjechać do Rosji z ponad 40 kg haszyszu o czarnorynkowej wartości ponad 2 mln zł - poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa w Olsztynie.
Kawa - budzi i wydłuża życie
Przez dziesięciolecia ukazywały się badania, których autorzy wskazywali, że kawa ma korzystny wpływ na organizm. Jej picie łączono z dłuższym życiem i zmniejszonym ryzykiem chorób chronicznych. Jednak dokładny mechanizm tego działa nie był znany. Teraz naukowcy z Texas A&M University odkryli, że związki zawarte w kawie oddziałują na receptor białkowy NR4A1, który odgrywa istotną rolę w ochronie organizmu przed chorobami związanymi z wiekiem.
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands
Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.
