Więcej informacji: Lizergamidy w Narkopedii [H]yperreala
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
24 czerwca 2018kirke pisze: Pytam o wasze doświadczenia, bo teorię znam. Tydzień przerwy pomiędzy podróżami rzeczywiście spłycił doświadczenia czy jednak jest to wystarczający czas?
tutaj jest ciekawy kalkulator
https://psyadmin.com/2016/12/18/lsd-tol ... alculator/
25 czerwca 2018A-CoA pisze: A poza tym, zażywanie co dwa tygodnie pozbawia te substancje całej tajemniczości i "magii" która jest tylko przy racjonalnym stosowaniu raz na kilka miesięcy.
Ostatnio miałem 7 tygodni przerwy i wrzuciłem 1200mcg. Stan umysłu beznadziejny, depresja i niepokój. Warunki beznadziejne, osoba której do końca nie ufałem, pełno białej broni i obce miejsce. Nosiłem nóż bo nie ufałem skwaszonemu gościowi z maczetą. Nieodpowiedzialnie, bardzo. Chciałem pozbyć się depresji i niepokoju, od tripa oczekiwałem, że będzie trochę zabawnie. Wrzuciliśmy z towarzyszem po 800mcg. Jak kwas się wczytał czułem niepokój i byłem tak zrobiony, że nie skleiłem dlaczego. Pomyślałem, że kwas się słabo wczytał i dojadłem jeszcze 400mcg, dobrze że nie miałem więcej. Twarze w lampie naftowej, smugi za ptakami, wszystko się poruszało i było na niby, takie malowane, nieprawdziwe. Krzywy lot w chuj, kompan postanowił mi terapię przeprowadzić i nawkręcał mi takich rzeczy, że miałem ochotę się odjebać (terapeutą chce być). No i oczywistość, oczywiste było, że jak zacząłem brać psychodeliki to z moim charakterem musiało mnie to w końcu spotkać. Przyjąłem psychodeliczny wpierdol z godnością, tak uważam. Sam sobie na to zapracowałem, byłem tego w pełni świadomy. Po 5h gdy zwykle efekty wyraźnie słabną było jeszcze w chuj mocno i strasznie męcząco. Pierwszy raz w życiu bałem się, że nie zejdzie. Było nieprzyjemnie, miałem tego dosyć ale mogłem tylko czekać, nawet wracać nie mogłem bo samochodem przecież. Zastanawiałem się co ja tu robię i co właściwie zrobiłem, na chuj w sensie. Nie chciałem tam być. W końcu usnąłem, po kilkunastu godzinach. Spałem z przerwami z 15h.
Po przebudzeniu jakby lepiej, zacząłem dzień i przez chwilę poczułem zadowolenie jak poszedłem popływać. Depresji brak. Niepokój zniknął. Nie podobało mi się miejsce, miałem doayć wszelkich psychodelików. Zastanawiałem się czy nie odpuścić ich wpizdu, barfzo trudne i wymagające środki. Kolega wypalił całe DMT jakie zabrałem, naszamał się deksa, ciągle jarał gandę. Podziwiałem go z jednej strony ale czułem też, że jest coś niepokojącego w zamiłowaniu do takiego zmielenia. Poważnie, ja miałem serdecznie dosyć wszystkiego co psychoaktywne, nawet kawy a psychodelików to już najbardziej.
Potem wracałem do domu i pojawiało się zadowolenie. Niepokój chwilami bo miałem powód, ktoś znalazł mnie na forum i wie, że niejako jestem ciągle w systemie leczenia, bałem się, że ktoś może zrobić z tym "porządek". Poza tym żadnego nieracjonalnego niepokoju. Minął tydzień a ja se hasam zadowolony i nie czuję nieracjonalnego niepokoju a przed tripem wycinał mnie z życia kompletnie. Nie wiem do końca jak to działa. Tolerancja w 5HT2B to może nadprodukcja serotoniny i więcej trafia do 5HT2A, do tego jakieś wzmocnienia czy hamowania synaptyczne, tak se gdybam,mam za małą wiedzę. Pewnie jeszcze intensyfikacja neurogenezy wskutek oddziaływania na pewne receptory (jeśli wpływ na układ dopaminergiczny nie równoważy tego, tu neurogeneza powinna zwalniać). W każdym razie działa i to długo po tym jak lek zniknie z organizmu. Inne spojrzenie na wiele spraw, które zoataje po tripie też pomaga przy depresji. Powinno być normalnie na receptę.
Takie są psychodelicje, tak dziwaczne, że raz są smaczne a raz niesmaczne i kto je lubi to wie, by miały skutek rzadko się je je.
No chyba, że po prostu mam predyspozycje i to początki choroby. Trzeba zjeść aby się przekonać.
26 czerwca 2018A-CoA pisze: Czy dobrze zrozumiałem to, że po 1,2mg byłeś jeszcze w stanie zachować swoje myśli i kontrolować ciało?
Co do nbome, nie uważam byś miał predyspozycje do choroby nabtej tylko podstawie. Jest to mniej bezpieczny środek, podobnie jak DOx. Oryginalne LSD jest w chuj pewniejsze, już nawet niebchcę próbować lizergów rc jak mam porównanie 1p-LSD z LSD. LSD uważam za bezpieczniejsze. Środek bardzo udany, już za pierwszym razem.
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Ucieczka zakończona w jeziorze
Próba uniknięcia odpowiedzialności doprowadziła do serii niebezpiecznych i irracjonalnych zachowań. 31-letni mieszkaniec powiatu chodzieskiego nie zatrzymał się do kontroli drogowej, porzucił samochód a następnie kontynuował ucieczkę pieszo. Finalnie wskoczył do jeziora i próbował pozbyć się narkotyków. Policjanci z Chodzieży zatrzymali sprawcę, który w ujawnionym pakunku posiadał ponad 50 gramów narkotyków.
KAS: Przemyt ketaminy w świecach zapachowych
Podczas kontroli w jednej z firm kurierskich, funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej (SCS) z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego (MUCS) w Warszawie zwrócili uwagę na przesyłkę zaadresowaną do odbiorcy w Filadelfii (USA). Zgodnie z deklaracją nadawcy, miały się w niej znajdować świece zapachowe o wartości ok. 111 euro.
Prokurator częstował ciastkami z marihuaną. Zapadł wyrok
Przed Sądem Rejonowym w Lublinie zakończył się proces Bartosza F., prokuratora z Wrocławia oskarżonego o podanie kobiecie środka odurzającego w postaci ciastek z THC. Sąd uznał go za winnego i orzekł wobec niego grzywnę oraz pięcioletni zakaz zajmowania stanowiska prokuratora.
