Wiesz, ja tam się życiem w ogóle nie cieszę, wszystko mi bokiem wychodzi jak widzę filmiki z imprez i balujących ludzi. Teraz seryjnie przy życiu trzyma mnie tylko muzyka Trance, którą kocham. Jeśli stwierdzę, że nie ma po co istnieć, to automatycznie idę na piechtę 3 kilometry stąd i rzucam się pod pierwszy lepszy ekspres.
Wiem, że leczenie trwa bardzo długo, mnóstwo osób mi to tłukło do głowy, ale ja już straciłem po trzech latach nadzieję. Teraz jak idę do lekarza, to on sam mnie się pyta, co brałem a co nie, bo większość leków już próbowałem i nie działają. Całe szczęście, że są ludzie dużo gorzej chorzy ode mnie, ale z drugiej strony jest masa osób całkowicie zdrowych. Nie rozczulam się już nad sobą, teraz trzymam się twardo zasady - coś nie wypali, to idę pod pociąg. Proste.
To mnie właśnie wkurza, że jak ludzie widzą, że się uśmiecham, podrywam dziewczyny czy robię z siebie durnia, to oznacza, że jestem zdrowy. Pobawię się godzinę a potem łapie mnie taki dół, że ledwo co trzymam się na nogach.
Co do dragów: myślę, że jest jakaś zależność pomiędzy schizofrenią <=> a dragami. Miałem kumpla w szpitalu, który też mi opowiadał, że jest tym światkiem zafascynowany. Na forum niedawno poznałem drugiego świra, którego też ciągnie do używek. Bo my najpewniej po prostu chcemy oderwać się od tej naszej rzeczywistości i spróbować czegoś innego. Tylko że ja się już przekonałem, że używki mi nie służą, a jednak nadal mnie do nich ciągnie.
którą nie można się nauczyć.
Trzeba ją przeżyć
Huj wie wiem ze to ma huja do znaczenia, ale widać, że jesteście bardziej zoorientowani. Z jednej storny tłumaczę sobie, że stałem sie takim człowiekiem przez zielsko, z drugiej że to TEN WIEK a z trzeciej, że może na serio coś mi się przetrybiło w głowie i przetrybia powoli...
nudzie jaka otacza, codziennosci, takie rozkminki się łapalo i gadało,
Gadanie o łatwości krecenia hajsu na na jakis burdelach etc, generalnie zaczela ponosic niezla fantazja,
ogólnie jak rozmawiam o tym z paroma przyjaciółmi (2, 3?) to uważają je za pomysły idealne tylko, że nie podjęliby się ich z powodu zbyt dużego przypału i nie ryzykowali by swojego zycia (10 lat w puszcze) dla takiego hajsu. Ja sam nie wiem czy bym takie coś był w stanie odjebać...
Od gimnazjum zresztą tak miałem, że pomysły na hajs przychodziły mi "same z siebie", te lepsze realizowałem najczęściej z sukcesem...
Poza tym jestem osobą która widzi odrazu wszystkie możliwe wyjścia z danej sytuacji. Po prostu jak o czymś myślę, to w głowie robi mi się takie drzewo: "jak bedzie tak to bedzie tak, jak bedzie tak to tak" i dzieki temu prawie nigdy nie jestem niczym zaskoczony bo większość możliwości przewiduje.
Zaczęło się od zwykłych załamek, opuszczania się w szkole, niechęci do znajomości i przyjaźni, w liceum miałem cholerne problemy z wstawaniem i funkcjonowaniem porannym, później było lepiej.
Co do znajomych i przyjaciół to ja łapię doła jak nie mam kontaktu z ludźmi. Uwielbiam rozmawiać w inteligentom wiarą i gdy tego nie robie (siedzie w chacie) to łapię trochę doła.
Ostatnio troche z tabletkami pojechałem grubo po bandzie. Najpierw impreza z pierwszego święta, później sylwester. Skumulowało się. Chodziłem zdołowany praktycznie do soboty ostatniej. 1.01 i 2.02 było jeszcze w miarę git psychicznie bo tak sie wystrzeliłem, że psychicznie czułem sie w sumie wporządku. Ale później to wiadomo, leżenie w łóżku jakaś muza i refleksje nad moim życiem 6 lat w tył i 6 lat w przód. Rozkminki takie krytyczne wobec siebie ze tylko się w tym dole pogrążałem.
Ogólnie to nie żałuję tego aż tak mocno bo dzięki temu zrozumiałem pare rzeczy. Teraz luzuje z dragami, z trawą też, zresztą tak samo z alkiem. Przez to mam troche rozstrojony nastrój, czasami wkurwiam sie o byle gówno w huj, ale zauważyłem że powoli mi to mija.
Ogólnie wbiłbym w TO huja ale jest jedna rzecz która nakręca mi tą paranoję przed schizofrenią. Od dzieciaka miałem taki jeden klin nad którym zastanawiam się do dzisiaj. Zawsze gdy byłem chory i miałem wysoką gorączkę to postrzeganie rzeczywistości się troche zmieniało. Takie wkurwiające "echo" z piskiem w tle, każdy dźwięk taki "łagodny" ale wkurwiający w huj i irytujący w dodatku mega dobitny. Każda myśl jakaś taka inna i w huj dobitna i wkurwijąca. W dodatku podczas snu takie hujowe bezsensowne koszmary, o jakiś kulających sie kulach, rakietach lecących w kosmos. Ogólnie wszystko tak bezsensowne i "proste" ze rozpierdalające psychicznie. Tak było podczas gorączki jak byłem mały (poniżej 12 lat). Wydaje mi się że może sie takie coś zdarzyć i nie jest to aż tak nienormalne.
Ale jakiś rok temu wcisnął mi się taki klin sam z siebie mimo ze nie bylem chory (nie mialem goraczki przynajmniej nie skminiłem), najczęściej gdy paliłem fajke przy oknie w nocy o późnej porze. Takie dziwne uczucie jakby lekkie niedotlenienie io coś w tym stylu co wyżej. Jak się kładłem do łóżka to się wtedy włanczały podobne filmy do tych które miałem jak byłem mały tylko że bez koszmarów. Każdy dotyk na moim ciele wywoływał w huj intensywniejsze wrażenie, każdy dźwięk, każda myśl wszystko było w huj intensywne, dziwne takie niby łagodne ale wkurwiające w huj. Leżałem i sobie myślałem: "kurwa co sie dzieje trzeba sie ogarnąć" i mijało po mniej niż 6 minutach.
Ogólnie to zdarzyło mi się takie coś między 1 gimnazjum a 2 liceum chyba ze 3-4 razy w tym dwa razy w stosunkowo krótkich odstępach czasu (miesiąc może dwa?). Reszta była od siebie na tyle odległa, ze nie byłem w stanie tego ze sobą powiązać. Od ponad roku nie miałem nic takiego. Koła jadłem pierwszy raz w 2 gimnazjum więc one nie miały na to wpływu.
Tak coś sobie przypominam, że mało spałem w tamtym okresie. Po prostu nie potrzebowałem tyle snu. Chodziło się o 2-3 spać i wstawało o 7. Teraz śpię więcej bo jak nie pośpię 6 godzinek to jestem niewyspany.
Fajek nie pale od ponad pół roku.
Czy to były efekty niedotlenienia czy może jakieś objawy schizofreni? Fajke zawsze w oknie paliłem w HUJ szybko bo wiadomo starsi itd...
Moje problemy z chodzeniem do szkoły nie polegały na jakimś strachu czy czymś. Po prostu często robiłem sobie wolne i w piździe. Wiedzialem, że zaległości nie będe miał, a w chacie zawsze miałem co robić. To nie był też żaden strach przed ludźmi.
Huj wie pierwszy raz na tym forum się tak zwierzam ale na serio uznaje to za problem i sie tego boję w huj ze jestem narazony na ta chorobe bo uznaje to za STRASZNA rzecz w huj.
Po trawie nigdy choryj jazd nie miałem zbytnio a jesli tak to w granicach normy i bardzo rzadko i raczej sam sobie wkrecalem takie cos zeby bylo zabawniej ;)
Po tych kolach na zwale dostawalem jakis hujowy lot troche ale tez przeszlo juz mi to. Wiecie jak film mi sie na swiatecznej dysce i pamietalem pojedyncze epizody to jak sie zjarałem to zamiast rozmawiać (co zawsze robię) albo się śmiać to odtwarzałem sobie cały film z dyski w głowie i próbował sobie cos przypomnieć...
huj wie... myslicie ze moga to byc objawy schizofreni poczatkowe czy raczej poteznego lenistwa i opierdalania sie?
Jak w huj chce to wezme sie w garsc, ale od dzieciaka mam skłonności do lenistwa. Poza tym rzeczy obowiązkowe z natury robie na odpierdal, a to co robie z własnej woli zazwyczaj robie zajebiscie.
Pozdrawiam i dzieki za odpowiedz
edit: musisz tak, serio? Gorzej niż menel z dworca..
miewalem podobne schizy, nie takie same ale podobne, wogle nie chce mi sie wszystkiego opisywac po kolei tak jak zrobil to Mr.LaTacha ale tez czuje i obawiam sie ze moge miec zadatki na schizofrenika ( glownie podejrzenia, jak narazie nie mam ku tej tezie wiekszych przeslanek, naszczescie, jedynie drobne, a co za tym idzie - mowie sobie : naciagane ) a zadatki na socjofobie zdaje sie mam jeszcze wieksze ... tym bardziej ze krewni w linii zarowno prostej jak i bocznej, czyli babka i wujek zmagaja sie lub zmagali z tymi chorobami, glownie ze schizofrenia .. o socjofobii wspomnialem nie przypadkowo, socjofobia, depresja, schizofrenia, czesto jest to ze soba powiazane
Mr.LaTacha, anonimowy, jesli tego jeszcze nie zrobiliscie to poczytajcie o tych chorobach na necie, o objawach itd, latwiej bedzie wam sie odnalezc i okreslic w kontekscie potencjalnej choroby
niech jakis mod wydzieli z tego nowy watek, powiedzmy : mj a choroby psychiczne, bo burdelek sie tu stworzyl
Czytałem ostatnio 400-stronicową książkę o schizofrenii (ale nie deska w deskę, bo bym sobie większość sam wkręcił) i normalnie wydawało mi się, że odkrywam siebie na nowo. Porzuciłem tą lekturę :) Nie chce mi się pisać nawet podstaw mojego samopoczucia, wkręt, lęków, faz, odbioru rzeczywistości, bo nie rozmawiam z psychologiem, ale wierzcie mi: każdy chory psychicznie człowiek ma na prawdę mocno przejebane...
Z tymi rakietami i kulkami w nocy podczas gorączki - mam to nawet do dzisiaj. Nieźle to to ryje banię :D
Co do lenistwa: zarzucają mi to wszyscy, ale niestety tylko Ci, którzy się nie znają na psychiatrii. Choćbyś nie wiem jak był aktywny, nigdy nie osiągniesz tego, co zdrowy człowiek.
którą nie można się nauczyć.
Trzeba ją przeżyć
ziolo zwieksza bodaj czterokrotnie szanse zachorowania na schizofrenie, i b. mozliwe ze wyciagnie ci te chorobe na tzw wierzch jesli jestes, nazwijmy to - schizofreniogenny
W ostatnim czasie liczba palaczy mocno wzrosła, jednak liczba chorych na schizofrenie NIE. Takie czytałem naukowe badania.
Wniosek: Możliwe, że osobą podatnym na schizofrenie po prostu bardziej preferują marihuanę i częściej ją palą?
Czyli po prostu działa to w stronie
Schizofrenia (ukryta, niekatywna) ----> marihuana
a nie tak jak próbują wcisnąć
czyli Marihuana ----> schizofrenia
Z tymi rakietami i kulkami w nocy podczas gorączki - mam to nawet do dzisiaj. Nieźle to to ryje banię :D
Miałem to wtedy gdy zioło paliłem rzadziej niż ostatnio (teraz nie pale w ogóle od nowego roku).
No ryje banie w huj. Jakbym miał takie coś 24h to bym pewnie oszalał, a z pewnością nie nadawałbym się do niczego...
Szczerze mówiąc to cieszę się że też mieliście coś podobnego ;)
Co do lenistwa: zarzucają mi to wszyscy, ale niestety tylko Ci, którzy się nie znają na psychiatrii. Choćbyś nie wiem jak był aktywny, nigdy nie osiągniesz tego, co zdrowy człowiek.
Jak się cudem dostałem na olimpiade (kupiłem prace na nią ;) ) i musiałem jechać na dalsze kwalifikacje gdzie pisałem test i później przed szanownym gronem profesorów i doktorów musiałem się wypowiadać (pozdrawiam hahaha) to nauczyłem się w 7 dni ze 200 stron. Może i nie wygrałem ale wynik był według mnie zajebisty. Zdobyłem 60% maksymalnej ilości punktów.
Nieźle jak na historię od starożytności do praktycznie nowożytności oczywiście pod pewnym kątem ;)
wierzcie mi: każdy chory psychicznie człowiek ma na prawdę mocno przejebane...
edit: musisz tak, serio? Gorzej niż menel z dworca..
Pozatym mi się fajnie czyta z przeklinaniem teksty hahaha
No i to jest forum dla osób powyżej 18 lat ;)
EDIT:
Po przemyśleniach doszedłem do wniosku, że jest w tym troche racji. Mamo obiecuje poprawę! ;)
dwie naukowe prawdy zatem ? wahteva, to ze osoby podatne na schizofrenie czesciej sa palaczami, i sa na palenie podatniejsi to prawda ... jednak jako ze wiekszosc ludzi zaczyna jarac i kontynuuje to w wieku najbardziej narazonym na zachorowanie lub rozwoj schizofrenii to ciezko bedzie rozkminic czy kura pochodzi od jaja czy jajo od kury :)
tak jak pokazujesz to na tym drugim strzalkowym przykladzie raczej nie jest bo marihuana sama z siebie nie wywoluje schizofrenii i nikt nam tego nie chce wcisnac, od poczatku sklaniam sie ku twojej tezie z pierwszego strzalkowania, ale nieco zmodyfikowanej, bo za bardzo wierze starym przekonaniom ze zrodel naukowych, czyli : schizofrenia ( ukryta, nieaktywna, cokolwiek ) -> mj -> rozwoj choroby ... tylko te jebane statystyki zburzyly mi troche swiatopoglad, lol, niewazne, niech kazdy idzie swoja droga
A wiecie, co tak na serio wyciągnęło ze mnie chorobę? DXM dwa lata temu. Normalnie bania na drugi dzień minęła, ale po tygodniu wszystko wróciło plus masa lęków, myśli samobójcze i w chuj jeszcze czegoś tam. Teraz nawet zwykły Tramal (zaglądnijcie sobie do odpowiedniego topiku) powoduje, że mam fazy jak po jakiś normalnych dragach. Ogólnie jestem na spalonym ale ja tego tak jak gdybym nie zauważał ;) A ta fazka po MJ już przeszła (tylko nie wiem, jak będzie ze spaniem), a aktualnie zajebałem się wódką z wujkiem, ale jak widać, jeszcze chyba trzeźwo myślę i piszę.
którą nie można się nauczyć.
Trzeba ją przeżyć
don skuninhos pisze: niech jakis mod wydzieli z tego nowy watek, powiedzmy : mj a choroby psychiczne, bo burdelek sie tu stworzyl
Zauważyliście, że marihuanę najczęściej palą osoby inteligentne? Nie mówię tutaj o kulturze, obyciu, wiedzy czy nawet poziomie wypowiadania się. Chodzi o to, że większość "tępych strzał" które spotkałem nie preferowały marihuany, jak juz to paliły ją bo "wszyscy palili".
Największą przyjemność z palenia marihuany odnoszą osoby w miarę błyskotliwe...
Takie moja spostrzeżenie.
Z tego co się orientuję to osoby inteligentne też częściej zapadają na schizofrenie chyba co?
Może to jest ta zależność? A może nie...
Nie istotne. Tak czy inaczej marihuana powoduje stosunkowo trawe zmiany w mózgu (komórkach nerwowych) ponieważ łączy się na długo z receptorami. Artykuł na ten temat jest na stronie: www.marihuana.prv.pl w dziale czytelnia po prawej stronie na dole jest link pt: "Co THC robi z naszym ciałem". Oprócz THC w marihuanie jest sporo innych aktywnych kannabolidów (chyba tak sie pisze) i one też mają wpływ na nasz mózg itd..
Czytałem też kiedyś jakiś artykuł że osoby palące regularnie marihuanę mają podobne zmiany w mózgu co osoby chore na schizofrenie. Zmiany te wiążą się ze zbyt dużą ilością dopaminy o ile dobrze pamiętam.
A co do tego że dragi wyciągają coś z naszej psychiki itd.
Po części się z tym zgadzam po części nie.
Chodzi o to, że przez dragi nasz stan psychiczny ulega nagłym i diametralnym zmianą. Psychika nie jest wtedy zbytnio stabilna. Raz jest zajebiscie w huj, a drugiego dnia jest hujowo jak na przykład po tabletkach (bo one chyba największe spustoszenie robią w głowie).
Wydaje mi się, że właśnie dlatego dragi zwiększają szanse na chorobę psychiczną czyli stałe "niezrównoważone" działanie mózgu. Dragi nie pierdolą neuronów w większości tylko najczęściej zwiększają ilość dopaminy, albo serotoniny (czy też innych neuroprzekaźników odpowiedzialnych za nastrój) w sposób sztuczny... Gdy jesteśmy chorzy psychicznie to nasze mózgu wyglądają tak samo tylko mamy za dużo/mało dopaminy, serotoniny albo czegokolwiek innego i zostaje nam to na stałe jak w schizofreni.
Najważniejsze, żeby mózg trzymać w miarę "stabilnej" sytuacji tym bardziej wtedy kiedy się rozwija (dojrzewanie na przykład)
Ogólnie nie będe tego poglądu dalej rozwijał, kto ma skumać o co chodzi ten skuma. Nie chce mi się zbytnio pisać na ten temat. Ciężko mi w miarę spójny sposób wyrazić moje przekonania w formie tekstowej na ten temat bo nigdy od deski do deski tego nie przemyślałem.
Według mnie schizofrenia będzie za XX lat uleczalna. Wystarczy że ktoś będzie brał odpowiednie pigułki i zmiany w mózgu się cofną problem polega/będzie polegał na tym że ciężko będzie dobrać odpowiednią dawkę danej substancji...
Schizofrenia może być już teraz uleczalna jakimiś dragami jednak ze względu na to że do narkotyków podejście jest jakie jest i ciężko jest z tym eksperymentować tym bardziej że trzeba by było robić to na ludziach to jeszcze nie zostało to odkryte.
To tyle moich chaotycznych informacji które zaczerpnąłem z różnych źrodeł przez całe swoje życie na ten temat. I tyle moich wniosków ;).
Ogólnie są to moje luźne poglądy...
Panowie ciągniemy to dalej jak jest. W nowej odslonie wszystko sie ustawi.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Polak zatrzymany na granicy. Próbował wwieźć do Rosji 40 kg haszyszu
Na przejściu granicznym w Grzechotkach polskie służby zatrzymały mężczyznę, który próbował wjechać do Rosji z ponad 40 kg haszyszu o czarnorynkowej wartości ponad 2 mln zł - poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa w Olsztynie.
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.
Kofeina może pomóc w diagnozowaniu Alzheimera. Nawet umiarkowana dawka może mieć wpływ
Kofeina może wpływać nie tylko na koncentrację i poziom energii, ale także na wyniki badań neurologicznych. Włoscy naukowcy wykazali, że dawka odpowiadająca około dwóm filiżankom kawy wyraźnie zmienia sposób, w jaki mózg tłumi sygnały odpowiedzialne za ruch. Odkrycie może mieć znaczenie dla przyszłej diagnostyki choroby Alzheimera i innych zaburzeń neurodegeneracyjnych.