Mam 21 lat,
Podejrzewam u siebie neurotyczną osobowość (od kiedy pamiętam zawsze miałem słabą, kruchą psychikę do której z łatwością przedostawały się ścierwa typu fobia społeczna, nerwica, natrętne myśli czy tiki nerwowe). Całe życie bałem się i wstydziłem działać, być może dlatego, że nie wiedziałem jak, ale myślę, że wszystko złożyło się w całość zwaną spierdoleniem życiowym, niska samoocena powstała przez ektomorficzną budowę ciała też miała i ma nadal duże znaczenie. Emocje targają mnie do dzisiaj, zwłaszcza te negatywne, od 16 rż. zacząłem się izolować i grać na zakładach bukmacherskich, to 5 lat wycięte z życia z pojedynczymi, rzadkimi epizodami "normalnego funkcjonowania". Ten okres życia to czas rozwijania swojej osobowości, emocji, zbierania cennych doświadczeń, przeżyć. Ja zatrzymałem się w miejscu i emocjonalnie jestem na poziomie maksymalnie 18 latka.
Od zawsze czułem w sobie dwie osobowości ( z jednej strony grzeczny chłopiec, zamykający się w pokoju i malujący obrazy (przykry introwertyzm), zaś z drugiej "niegrzeczny chłopiec, przeklinający w szkole i trochę nieogarniający tego w jak debilny sposób czasami się zachowywał, jednak mający zdrowe skłonności typu uprawianie sportu, życie wśród ludzi)
No i tutaj również dwie strony medalu, z jednej strony myślę, że już zdecydowanie za późno dla mnie bo 21 lat to już ukształtowany charakter i kawał życia za sobą, zaś z drugiej to początek życia i niby wszystko można jeszcze zmienić, a kiedy widzę 17-18 latków którzy za pstryknięciem palca mogą zrobić to co jest dla mnie sferą marzeń, skutecznie degraduje moje "piękne" plany.
Całe życie pocieszałem się wymówkami, które traktowałem jako "paliwo", że mam dopiero 18 lat, jeszcze mogę wiele rzeczy naprawić itp, jednak teraz tego paliwa zaczęło brakować, nie mam już na nic wymówek nawet dla samego siebie i nie potrafię usprawiedliwiać niczym swojego położenia w życiu.
Wzięcie odpowiedzialności za siebie, wiadomo, jednak wstyd przed ludźmi mnie niszczy. Doszło do tego a w sumie całe życie to trwało, że bałem się wziąść odpowiedzialnosci za siebie, bo bałem się reakcji innych ludzi, teraz się wstydzę siebie w oczach innych, zrobie z siebie idotę, który w wieku 21 lat obudził się z ręką w nocniku i nagle z opuszczoną głową chce się zmieniać. To zrodziło we mnie fobie i nerwicę, która rozkłada mnie na łopatki.
Czy wzięcie jakiegoś psychotropu pozwoli mi wejść w drogę rozwoju bez stresu i lęków?
Aha i zapomniałem dodać, że myśli samobójcze zacząłem mieć w wieku ok 15 lat, pamiętam, że najmniejsza porażka to była załamka i użalanie się nad sobą. Byłem i nadal jestem bez energii życiowej i intelektualnej, która jest niezbędna do normalnego funkcjonowania.
A co do pytania: Tak, wzięcie jakiegoś psychotropu pozwoli Ci wejść w drogę rozwoju bez stresu i lęków.
Jakie psychotropy ? : Benzodiazepiny - mocno uzależniające leki psychotropowe, lęki i stresy znikają- niestety kosztem czegoś.
Odradzam, bo można się uzależnić fizycznie i psychicznie. Odstawianie takich leków nie jest czymś przyjemnym.
05 kwietnia 2018dwdss pisze: Obawiam się, że pójście do lekarze uaktywni moje "JA", które zeszmaci mnie za to, że przekroczyłem kolejną granicę czyli pójście do psychiatry.
Co do kształtowania się charakteru to przyjmuje się, że rozwój kory przedczołowej trwa mniej-więcej do 25. roku życia, więc spokojnie, masz jeszcze dużą szansę na wyjście z tego psychicznego bagna, tylko musisz zaufać specjalistom, a nie błądzić i próbować leczyć się samemu.
05 kwietnia 2018dwdss pisze: ale różnią się ode mnie tym, że nie atakują siebie samego i idą przez życie takimi jakimi są.
A co ze spiskiem bądź faktem, że całe to lobby farmaceutyczne wcale nie jest stworzone po to by pomagać tylko łoić kasę.
Oczywiście oprócz leków ciężka praca nad sobą, tylko, że nerwy doszły już do takiego stopnia, że ciężko mi funkcjonować, dlatego na początek chciałbym się trochę "wspomóc", jeszcze palenie mj pogłębiło moją nerwicę to już wiem na pewno, kilka dziwnych negatywnych wkrętów, które wyszły z mojej podświadomości (być może słusznych, które pokazały jaki naprawdę jestem słaby), jeszcze bardziej obniżyły moją samoocenę.
Może GBL jest dobrym rozwiązaniem, z tego co zaobserwowałem, wśród znajomych, ludzie o podobnych charakterach w ogóle nie palą zioła, jednak twarde narkotyki działają na nich znakomicie. Nie sugeruję tutaj ćpania nie wiadomo czego, być może jakieś leki SSRI, a może GBL :)
Lekarz przypisze leki, porprobojesz kilka, jeden nie zadziala, drugi moze tez bedzie chujowy, ale po trzecim bedzie lepiej. Teraz i tak jest chujowo, takze co z tego ze przez tydzien bedziesz otepialy bo x lek jest chujowy? zmienisz na inny, i bedzie lepiej.
A cpanie zostaw, kiedy sie juz doleczysz.
tez mam chora glowe, od 14stego roku zycia. ale naszczescie odrazu poszedlem po pomoc. Moze nie jestem normalny, ale da sie zyc, i wierz mi ze napewno bedzie lepiej :)
Like a blue lotus floating on the sea of love
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
Nastolatek sprzedawał narkotyki kolegom. Pomagała mu 13-latka
Policjanci z Oruni rozpracowali sprawę, która zaczęła się od niepokojącego zgłoszenia o 13-latce handlującej narkotykami wśród rówieśników. Szybko okazało się, że dziewczynka nie działała sama. Jej "szefem" był 18-latek.
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi
Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.
