Dział poświęcony harm reduction – metodom mającym na celu złagodzenie negatywnych konsekwencji zażywania środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 2 • Strona 1 z 1
  • 3 / / 0
Witam. Ostatnio poleciałem 4 dni z rzędu z bardzo głupią mieszanką. Najpierw wlatywała wódka, potem już dosyć wypity wrzucałem prawdopodobnie MDMA do mordy, następnie jebałem proch z pokruszonych piksów, ścieche za ściechą, no i mieszałem to wszystko nadal z alkoholem i dodatkową jakimś chujowym haszem. Tak wyglądały 3 dni, a 4 dzień był identyczny tylko że jeszcze dojebałem sobie pare kresek włada... Ogólnie za każdym razem wracałem na chate późno rano ale bez problemu udawało mi się usypiać i wstawać w okolicach 17. Potem znowu leciałem i to samo, czułem się okej. Lecz po ostatnim dniu, tym w sumie najgrubszym, wróciłem do domu coś około 7 do domu, męczyłem się w łóżku żeby zasnąć jakoś do 10:30, no ale jakoś się udało, obudziłem się wieczorkiem i czułem się okej, postanowiłem akurat wtedy spokojnie posiedzieć sobie w domu. Około 1:00 w nocy jak chciałem się położyć spać, to poczułem taki jakby lekki strzał prądu w mózgu. Pojawiały się co jakiś czas i trwały około sekundy. Nie mogłem przez to spać, zacząłem się przejmować tym, do tego dochodził ciężki oddech, nierówne bicie serca, raz puls 69, po jakimś czasie 115. Ciśnieniomierz miał problemy ze zmierzeniem ciśnienia, jak się udawało to było trochę za wysokie. Potem się troche to uspokoiło, ale gdy próbowałem usnąć powtórzyło się, koniec końców udało mi się usnąć koło 8 rano. Wstałem o 16, czułem się normalnie, pomyślałem że wyjdę ze znajomymi ale dzisiaj w 100 % czysto nawet bez alkoholu. No i wyszedłem i znowu to samo, prąd w mózgu, ciężki oddech, męczenie się, nierówne bicie serca, pocenie się (wcześniej nie wspomniałem o obniżonym samopoczuciu, to ono akurat utrzymuje się prawie cały czas). Stwierdziłem że pójdę więc do domu, noc wyglądała podobnie jak poprzednia. Dzisiaj wstałem, czułem się znów okej, pojechałem autem do miasta i jeeb znowu się zaczęło, stwierdziłem, że to już nie są żarty i muszę jechać do lekarza. Pojechałem do lekarza, stwierdził oczywiście, że to nic takiego pewnie, że takie rzeczy są normalne w moim wieku (20 lat), dał mi tabletki na uspokojenie i kazał udać się do lekarza rodzinnego (możliwa nadczynność tarczycy). No i dzisiaj właśnie tak to wygląda, że mam te ataki które trwają określony czas, potem trochę mi przechodzi i potem znowu to samo. Jak myślicie? Możliwy zjazd po tamtych kilku głupich 4 dniach? Możliwe że coś sobie zjebałem wtedy w mózgu? Miał ktoś kiedyś coś podobnego? Czy może faktycznie lekarz miał racje. Co polecacie mi w tym wszystkim zrobić? Możliwe że wszystko chaotycznie napisane, ale liczę że ktoś to odszyfruje. :wall:
  • 43 / 2 / 0
Co do odechu mialem pare razy podobnie ale po jakims czasie przechodzilo.Na pewno dalej popalic mozgowi ale raczej nic powaznego sie nie stalo.Odczekaj do tygodnia 2 powinno przejsc jedz duzo warzu o owocow i witamin.Do tego pij duzo wody i ruszaj sie fizycznie.Wszystko powinno wrocic do normy.Ale nie mieszaj MDMA z dziadek alkochol do tego jest wporzadku.Wladek albo MDMA a nie lacz.I nie rob ciagow z MDMA.Pozdro
Uwaga! Użytkownik Grom nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 2 • Strona 1 z 1
Artykuły
Newsy
[img]
NIK odpowiada na wniosek Wolnych Konopi. „Przyjęto do wiadomości”, ale my nie odpuszczamy

Najwyższa Izba Kontroli odpowiedziała. I choć pismo jest obszerne, to w kluczowej dla nas [ Wolnych Konopi] kwestii … milczy. Otrzymaliśmy oficjalne stanowisko Izby w sprawie naszego wniosku o przeprowadzenie kontroli dotyczącej kosztów i efektywności obecnego modelu ścigania za posiadanie marihuany.

[img]
„Król dopalaczy” poszukiwany listem gończym. NIEOFICJALNIE: Dawid B. przebywa na Zanzibarze

Dawid B., łódzki „król dopalaczy” jest poszukiwany listem gończym. Mimo prawomocnego wyroku z 2023 roku nie spędził ani jednego dnia w więzieniu. Jak udało się nieoficjalnie ustalić reporterce Radia Łódź, mężczyzna obecnie przebywa na Zanzibarze w Tanzanii.

[img]
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem

Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.