a) komuś brakło ćpania i trzeba się dzielić
b) tobie brakło ćpania i nikt nie chcę się dzielić
c) na wierzch wychodzi zbyt dużo różnic poglądowych pośród poszczególnych osób w towarzystwie
Ćpanie samemu jest dobre, bo daje tzw. "święty spokój" ale też ma swoje minusy - człowiek, który ćpa samemu zamyka się na ludzi i na świat, łatwiej o paranoje i psychozy oraz różnego rodzaju chandry czy tam depresje, jak zwał tak zwał.
Aa i tak apropo zwał - przeżywanie zjazdu po stimach w towarzystwie cholernie mnie męczy. Tę pustkę wolę wypełniać samemu, zdecydowanie.
O.nie wyobrażam sobie brać z kimś - chyba, że już byłaby to osoba bardzo zaufana. Nigdy pierwszy raz też nie chciałam nikomu podawać trutek - a słowo złamałam. Ba, nawet gardziłam tymi co tak robią. Tak czy inaczej - nawet pobudzające i odsyłające do wszechświata specyfiki próbowałam w mieszkaniu/na zewnątrz sama(zazwyczaj). Nie lubię na równi truć komuś/problemem bycia w razie niepomyślnego lotu - i nawzajem do otoczenia.
Chociaż czasami popatrzeć na kogoś w razie wyjątku /rozrywki można ^_^
Ktoś kto żyje żeby spożywać swoją ulubioną substancję (czy to thc, alkohol, cukier czy kofeina - nie ma znaczenia) albo spędza większą część dnia na nieświadomych aktywnościach, nie czuje się w pełni posiadającym, sprawującym kontrolę nad swoją rzeczywistością, nie ma silnej woli ani ogłady/kultury osobistej/wyczucia/aspiracji życiowych - wygląda jak obrzydliwe, śmierdzące, półżywe uszacisko. W towarzystwie osoby prawej, dobrej, spokojnej i współczującej taki ktoś albo czuje swoją własną nędzę i niedomaganie i instynktownie ucieka od takiej osoby, bo wie że porównanie wychodzi dla niego niezwykle niekorzystnie - albo ciągnie od niej tyle energii ile się da, samemu nie dając nic w zamian (bo nic nie ma - jest konsumentem, nie potrafi wyprodukować nic kreatywnego ani użytecznego).
i chyba lepiej spojrzeć prawdzie w oczy aniżeli oszukiwać się i szukać wymówki dlaczego jest się samotnym przegrywem przed kompem którego spierdolone życie jest warte tyle co kupa psa na trawniku bo i tak jedyne chwile jakie przeżył w życiu teo te oglądajac pornosa i waląc konia. Bo połowa w tym temacie to pierdolone prawiczki które będą opowiadać kiedyś w monarze jakie zajebiste wiedli życie siedząc i ćpajac przy kompie, ile przygód nie przeżyli w tym wielkim wirtualnym świecie marszcząc freda i zazdroszcząc znajomym że moga wieczorem strzelić gola w ciasną cipke swojej laski a oni jedynie w ręke i wytrzeć skarpetą albo w spodnie.
EastDrastic pisze:Ten temat powinien nazywać się kółko wzajemnej adoracji przegrywów życiowych. :-D Tu coś o was chłopaki dobrze podsumowane
Ktoś kto żyje żeby spożywać swoją ulubioną substancję (czy to thc, alkohol, cukier czy kofeina - nie ma znaczenia) albo spędza większą część dnia na nieświadomych aktywnościach, nie czuje się w pełni posiadającym, sprawującym kontrolę nad swoją rzeczywistością, nie ma silnej woli ani ogłady/kultury osobistej/wyczucia/aspiracji życiowych - wygląda jak obrzydliwe, śmierdzące, półżywe uszacisko. W towarzystwie osoby prawej, dobrej, spokojnej i współczującej taki ktoś albo czuje swoją własną nędzę i niedomaganie i instynktownie ucieka od takiej osoby, bo wie że porównanie wychodzi dla niego niezwykle niekorzystnie - albo ciągnie od niej tyle energii ile się da, samemu nie dając nic w zamian (bo nic nie ma - jest konsumentem, nie potrafi wyprodukować nic kreatywnego ani użytecznego).
i chyba lepiej spojrzeć prawdzie w oczy aniżeli oszukiwać się i szukać wymówki dlaczego jest się samotnym przegrywem przed kompem którego spierdolone życie jest warte tyle co kupa psa na trawniku bo i tak jedyne chwile jakie przeżył w życiu teo te oglądajac pornosa i waląc konia. Bo połowa w tym temacie to pierdolone prawiczki które będą opowiadać kiedyś w monarze jakie zajebiste wiedli życie siedząc i ćpajac przy kompie, ile przygód nie przeżyli w tym wielkim wirtualnym świecie marszcząc freda i zazdroszcząc znajomym że moga wieczorem strzelić gola w ciasną cipke swojej laski a oni jedynie w ręke i wytrzeć skarpetą albo w spodnie.)
PS.Chciałem zaznaczyć że "bycie przegrywem" to pojęcie względne. A może to Ty przegrywasz, EastDrastic, pisząc to co napisałeś, patrząc oczami innych czytelników ;) ?
Nie lubię też osób, które na siłę chcą pokazać swoją "siłę" - mam tu na myśli odporność na substancję.
Ogarnianie się na przymus, brak oddania się substancji, tylko postrzeganie jej jako codzienny wypełniacz strasznie mnie wkurza. Wtedy całe przyjmowanie narkotyków spychane jest momentalnie do marnego obrządku, porównywalnego do umycia rąk przed posiłkiem :D
Beta-ketony uwielbiam ćpać z osobami, które potrafią się otworzyć. Mi się po dobrym krysztale gęba nie zamyka i tego samego oczekuje od kompanów, z którymi ciągnę węże :D Niedawno wbiłem do ziomka, zrobiliśmy po porządnym wąsie całkiem niezłego sortu klefa, 5 minut gadamy, po czym on nagle wypierdala mi z tekstem "ale mam fazę na grę w cs'a!".
Założył słuchawki i odpalił gierkę. A ja siedzę takie wypierdolony i czekam aż skończy rundę.
Tragedia...
Jednakowoż muszę podkreślić, że naadużwanie pirolidynoketonów w samotności (jak ja robię bardzo często od dlugiego czasu) powoduje pewnego rodzaju dziwaczenie przez człowieka.
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Za "przekąski" z Kalifornii grozi mu 20 lat więzienia
W paczce z Kalifornii do Polski miały być przekąski. Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej w Warszawie otworzyli puszki i znaleźli susz roślinny. Okazało się, że to była marihuana. Zarzut związany z przemytem usłyszał 22-latek.
Przemycali dzieci przez granicę z Meksykiem. Podawano im narkotyki, by były spokojniejsze
33-letnia obywatelka Stanów Zjednoczonych Dianne Guadian przyznała się do udziału w siatce przemytniczej zajmującej się nielegalnym przewozem dzieci z Meksyku do USA. Według prokuratury dzieci były odurzane słodyczami zawierającymi THC, aby łatwiej przeprowadzić je przez granicę. Kobiecie grozi od pięciu do 15 lat pozbawienia wolności.
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów
Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.