Więcej informacji: Metadon w Narkopedii [H]yperreala
Kilka uwag, program nie zaoferuje ci dobrej terapii behawioralno-poznawczej, ta indywidualna jest nawet ok ale z kilku przyczyn nie idealizuj jej bo się zawiedziesz, natomiast grupowa zupełnie swojej roli nie spełnia, gdzyż podstawą terapii grupowej jest szczerość a tu każdy leci w chuja, niestety. Zdziwiło mnie, że wciąż nie wiesz dlaczego zostałaś narkomanką.i to, że ćpasz opiaty tak długo jak ja..!? Od 2005 roku, serio?
Ja nie jestem super fanem ośrodków, ale mi osobiście Nowy Dworek pokazał, dlaczego jestem narkomanem, jak rozwijają się moje mechanizmy obronne, kiedy aktywują itd. Terapia stoi tam na bardzo wysokim poziomie, to nie monar i leczenie pracą. To grupowa terapia, żyjemy w mini społeczności i wzajemnie wytykamy sobie rzeczy, które nie są w porządku u kogoś, do tego praca z terapeutą zwykle neofitą i psycholog, która sama nie ćpała. Ten model jest skonstruowany prawie idealnie, człowiek (np. ja xD) łamiąc abstynencję po tym ośrodku przestaje odczuwać przyjemności ze ćpania.
No ale nie miało być o ośrodkach tylko o metadonie. Napiszę jak będę miał czas. Ale zapewniam cię, że jeszcze będziesz miała dość tego kurestwa. Sama idea substytucji metadonem jest ok, ale to jak ona wygląda w Polsce to jest jakiś ponury żart o czym się przekonasz, choć mam nadzieję że nie.
sprawdzone_info pisze:przestań wręcz gloryfikować metadon
Drag, martwi mnie Twoja postawa. Znam ludzi, którzy biorą metkę dłużej niż Ty jesteś na świecie, a mają identyczne podejście do mnie. :old:
To, co przeszkadza Tobie, komuś innemu może być obojętne. Być może problem tkwi w tym, że nie znasz mnie w realnym życiu, przez co błędnie oceniasz, na ile twardo stąpam po ziemi, czy jak bardzo jestem świadoma konsekwencji podjętych decyzji. W końcu całą wiedzę na mój temat opierasz na plotkach lub wypowiedziach w Internecie. Nie wiesz, jakie w rzeczywistości kierują mną motywy i jaka jest moja przeszłość (narkotykowa i nie). W dodatku albo nie czytasz ze zrozumieniem albo nie wiesz, co oznacza słowo "gloryfikacja". Przecież wyraźnie napisałam, że dostrzegam negatywy związane z przyjmowaniem metadonu i zaznaczyłam, że nie jest to środek dla wszystkich. Naprawdę to dla Ciebie nie do przyjęcia, że komuś ta terapia może w pełni odpowiadać?
Poza tym, jeśli sądzisz, że czuję się jak nowo narodzona i mam wrażenie, że złapałam pana Boga za nogi, to grubo się mylisz.
W samym punkcie spotkałam ludzi, którzy mają różnorakie podejście - jedni takie jak Ty, inni takie jak ja. Przy czym nie było zależności pomiędzy stażem, a wyrażaną opinią. Tym samym długość przyjmowania metadonu nie jest czynnikiem determinującym postawę wobec niego. A jednak tam nikt nie próbował przekonać innych, że jest tak, jak on uważa. Zauważ, że ja też nie próbuję. Cały czas zaznaczam co mi się podoba, jakie ja widzę pozytywy, jaki wpływ syrop ma na moje życie. Podobnie robi większość osób wypowiadająca się w tym wątku. Tobie również polecam wyrażać swoją opinię, zamiast uczyć innych "prawidłowego" podejścia. Do zrozumienia tego konieczna jest silna empatia, która pozwala na wczucie się w postawę skrajnie różną od osobistych przekonań, ale wierzę, że nią dysponujesz. Pozwoli to uniknąć wielu bezsensownych sporów, przynajmniej między nami. :nolove:
Szanuj moją dojrzałość, a tym samym zrozum, że zdaję sobie sprawę z ogromnych minusów mojej sytuacji. Jeśli naprawdę żywisz do mnie jakiekolwiek pozytywne uczucia, to powinieneś skoncentrować się na poznawaniu mnie i odnosić z należytym dystansem. Zwracanie się do mnie, jak do starej kumpeli to kiepski początek koleżeństwa. :huh: Natomiast próby umoralniania mnie i zachowywanie się, jakbyś znał mnie lepiej niż ja siebie, są już wręcz odstraszające. :scared:
Przepraszam, jeśli w którymś momencie zabrzmiałam oschle, ale już tłumaczyłam, że nie lubię być traktowana jak dziecko. Poza tym, uważanie osobistych poglądów za prawdę uniwersalną jest dla mnie męczące samo w sobie. Daj mi żyć według mojego pomysłu i nie zniechęcaj mnie do czegoś, bo Ty się do tego zniechęciłeś, czy dlatego że według Ciebie moja postawa jest nierozsądna (is your red the same as my red?* ^_^ ).
*
druga, znacznie liczniejsza grupa to osobniki widzace w metadonie darmowe ćpanko lub zapychacz, gdy towarku własnego braknie. w tym wydaniu cała substytucja to śmiech na sali. a najgorsze, że personel doskonale wie o takim procederze. i ma to totalnie w swej dupeńce.
popatrzcie sobie na 90% użytkowników tej substytucji w cudzysłowie. tylko myślą jak się naćpać. a mtd jak shandlować za kasę. i niestety tak wyglada naprawdę prawdziwa twarz tej substytucji. sama idea był ok. ale jak zwykle ludzie wszystko wypaczyli i popsuli.
zastanówcie się więc nad substytucją, Ci, którzy tak bardzo chcecie z niej korzystać. czy traktujecie ją jako progres w życiu, krok do wyzerowania się i abstynencji, czy jako fajny status quo opiatowca ze stałym dostepem do darmowego cpanka.
Moja rodzina mieszka koło takiego punktu w Chorzowie i o ile sama okolica wokół jest ładna, o tyle w pewnych godzinach strach wyjść na spacer po parku, bo mnie to po prostu brzydzi co tam się dzieje. Poza tym mimo, że są domofony w blokach walają się brudne strzykawki i igły. Nie raz, nie dwa mieszkańcy wypierdalali ćpunów z bloku bo weszli sobie dawać po kablach.
Moim zdaniem, głupotą jest postawienie "ćpuniarni" (bo nie ukrywajmy, tak się na ten ośrodek w tamtej okolicy mówi) prawie, że w centrum miasta i zrobienie zbieraniny patologii. Niestety znaczna większość nie przychodzi tam się leczyć tylko urządza sobie spotkania towarzyskie. Przykre.
Ameryki nie odkryłam, ale za każdym razem kiedy tam bywam mnie to po prostu wkurwia.
widziałem to osobiście i muszę rzecz, że to jakas masakra. sam byłem na tym programie ponad 2 lata i to czego sie naogladałem to wiecej niż reszta mojego ponad dwudziestoletniego ćpania. nigdy wczesniej nie miałem do czynienia z takowym towarzystwem. patologia to mało powiedziane. to odchody ludzkości. oczywiscie nie wszyscy, ale w miarę normalnych ludzi, którzy mtd traktuja jako lek i drogę do powrotu do w miarę normalnego zycia to tam jest jak na przysłowiowe lekarstwo. ja sie ich bałem i było mi okropnie wstyd, że mnie widza choćby obcy ludzie, że tam wchodzę. z kolei wywalczenie dłuższej niż weekendowa wydawki do domu to była juz wrecz sprawa niemożliwa. bardzo dużą winę za ten stan rzeczy ponosi personel placówki i system refundacji. jeśli chodzi o refundacje do za pacjenta przy okienku placówka dostawała za moich czasów 80 pln a za wydawkę do domu tylko 50 pln. interesem personelu było więc ograniczenie wydawania do minimum bo generowało to straty ekonomiczne. nikt natomiast nie pomyslał o stratach czysto socjalno-społecznych spowodowanych nagromadzeniem ćpunów i to samej ich "elity" w jednym czasie w jednym miejscu. to przecież wylegarnia patologi i epidemii. i żadna różnica 30 pln w refundacji nie była w stanie tego usprawiedliwić . długoterminowe straty płynace z takowej polityki placówki to nie tylko tysiace złotych straty na różnorakie sprawy wynikłe z "dzialności" jej pacjentów, ale i straty niewymierne-opinia o placówce, stosunek władz miasta i okolicznych mieszkańców. ja widziałem tam tylko wylegarnię najgorszej patologii i to pod ochronną kołderką personelu. im lump wieceej krzyczał, był bardziej obdarty i śmierdzący, tym miał większe prawa i poparcie tzw."terapeutów".
za taki stan rzeczy w Chorzowie główna odpowiedzialność ponosi kadra placówki i jej kierownictwo, hołubiące najgorszy element i patologię.
nie wiem i nie chcę wiedzieć jek tam jest obecnie. w życiu bym już tam się nie zbliżył nawet na kilometr. jeśli ktoś chce naprawde traktować program jako alternatywe terapii w ośrodku i jako wspomaganie leczenia to Chorzów powinien omijać wielkim łukiem. stamtąd nic dobrego nie wyniesie, a jeśli jeszcze nie spatologizował sie do końca to , jesli ma takie inklinacje, zrobi to w przeciągu 2 mcy.
jak pisze tego posta mam przed oczyma ten park, skwerek sklep i tę ławeczkę. ja bym tam podłożył tnt i tak zakończył dysputę o tym miejscu :)
no więc właśnie, ja się nie raz bałam przejść po tym parku jak widziałam tych patusów na ławkach, a bywam tam naprawdę bardzo często. Ogólnie mam tam i rodzinę i dużo znajomych co mieszkają na tym osiedlu, to wszyscy mają dość tego towarzystwa. Ja naprawdę nic nie mam do osób biorących, walących po kablach, ale jak idę z chłopakiem romantycznie za rączkę po parku (wspomnienia pierwszych randeczek z moim obecnym facetem, how cute HEH) i zaczepia mnie taka społeczna spierdolina, która już na pierwszy rzut oka ma syfa, hiva i hcv prosząc o 2 zł to mnie krew zalewa. Już nie mówiąc o tym, że pal licho, że wchodzą do bloków i walą ten towar, to jeszcze się nie krępują i siedzą, i ładują przy wszystkich m.in. dzieciakach. Wokół place zabaw, stawiki, kaczuszki, boisko, idealne miejsce na spacer, które spierdolili tą placówką.
Naprawdę okolica tak mi bliska, a jednocześnie darzę ją taką odrazą, że w głowie się nie mieści.
Więc z tego co piszesz i z tego co ja widzę, nic się nie zmieniło, dalej jest syf jaki był. Rodzina namawia mnie, żebym się w okolicę przeprowadziła, bo wszędzie i do wszystkich blisko, ale nigdy kurwa w życiu.
Wspomnę jeszcze tylko o tym jaką opinię o osobach biorących wyrabiają takie widoki, toż to idealne miejsce, żeby pokazywać dzieciom i przestrzegać przed narkotykami. Dla wszystkich jest to po prostu "ćpuniarnia", większość osób tam mieszkających myśli wgl, że to ośrodek zamknięty, a nie punkt wydawania metadonu.
Mówi do mnie: (i do reszty pacjentów, BTW. Oni mają jakąś kasę z pacjentów metadonowych?) „nie mogę wam wydać, takie przepisy, za to kryminał jest!!” a czy kryminału nie ma, że od 2013 roku istnienia programu nie wydali ani jednej legitymacji, że się leczymy – wiecie o czym mówię – a taka legitymacja musi być wydawana raz na 3 miesiące. Za to już kryminału itp. nie ma? ;)))
Ktoś się wkurwi i nie wytrzyma. No bo ile można być spławianym, olewanym i bagatelizowanym.
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
Wolne Konopie: Dlaczego składamy wniosek o informację publiczną do KPP w Piszu?
Polska Policja posługuje się hasłem „Pomagamy i chronimy”. To zobowiązanie wobec każdego obywatela, niezależnie od jego poglądów na prawo dotyczące marihuany. Niestety, wydarzenia ostatnich dni na oficjalnym profilu Komendy Powiatowej Policji w Piszu pokazują, że dla niektórych funkcjonariuszy to hasło jest jedynie pustym sloganem.
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
