Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
inmda pisze: Mozna jedynie w to wierzyc (nic tu nie mozna udowodnic) tak jak w Boga i to jest Twoj Bog.
pilleater pisze: Chocoholic (kurde wreszcie udało mi się napisać poprawnie Twój nick).
Nikt na razie nie był w innych wszechświatach, również mało kto był poza układem słonecznym, w sumie ja takiej osoby osobiście nie znam
[/quote]
no i raczej szybko nie poznasz
pilleater pisze: Co to jest życie.Jak to jest, że miliardy niemyślących elektronów, jąder atomów, protonów i innych pierdoł zwanych materią, po połączeniu się w taki i taki sposób, tworzy komórki. Wewnątrz każdego z nas przechodzi prąd, przelewają się płyny, wędrują chemiczne twory i tak dalej. Spoko to się biologią da wytłumaczyć jakoś, ale nie sądzę, że ktoś szybko dojdzie jak to jest, że połączone w określony sposób cząsteczki potrafią]
to się da wytłumaczyć tylko że to rzeczywiście jest cholernie genialne :D Jeśli dla Ciebie jest to dowód na istnienie Boga to dobrze- nie zamierzam tego negować. Wszak jesteśmy wolnymi ludźmi :D
Troszke o inna teorie mi chodzilo :) , a te cytaty to Nietzsche ?
chocoholic
Przy odrobinie wyobrazni badania naukowe staja sie obrzedami religijnymi :)
... a na istnienie Boga nie mamy żadnych dowodów- musimy po prostu uwierzyć.
[url=http://chomikuj.pl/mac.pp/Dokumenty]backup[/url]
inmda pisze: A na wlasne istnienie mamy ?
Za skomplikowane jak na dzieło przypadku.
[/quote]
Dla mnie to jest najważniejszy argument za tym, że Bóg istnieje. Jak tak czytam o tych wszystkich receptorach, enzymach, hormonach, milionach substancji w naszym organizmie i o ich zależnościach, to po prostu nie potrafię uwierzyć, że to powstało samo.
Weźmy taki enzym, obojętnie jaki. Niech będzie nasz kochany CYP2D6. Wygląda on tak:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/e ... ucture.png
Cholernie skomplikowany. Jeśli wyglądałby choć odrobinę inaczej, nie spełniałby swojej funkcji. A takich enzymów są tysiące! Aż trudno pojąć, że to dzieło przypadku.
§h¶ôňgĽéĐ.
vart
Aż trudno pojąć, że to dzieło przypadku.
[url=http://chomikuj.pl/mac.pp/Dokumenty]backup[/url]
I tak mnie to nie przekonuje.
§h¶ôňgĽéĐ.
Mysle, ze w/w substancja nie jest idealna do osiagniecia w/w stanu, aczkolwiek jest to mozliwe, chodz rowniez malo prawdopodobne i warunkiem jest aplikacja duzej dawki >= wysokie 3 plateau.
[url=http://chomikuj.pl/mac.pp/Dokumenty]backup[/url]
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Od operacji do legislacji – CBŚP kształtuje prawo UE w walce z narkotykami syntetycznymi
Polska inicjatywa przerodziła się w konkretne regulacje UE – nowe przepisy ograniczające dostęp do kluczowych prekursorów narkotykowych to bezpośredni efekt działań Centralnego Biura Śledczego Policji.
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands
Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
