Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 101 • Strona 8 z 11
  • 703 / 40 / 0
wyciąłem post na który odpowiadasz - surv

Teraz bardziej na temat.
Zauważyłam, że moja małomówność zmienia się czasami w (męczącą, chyba) gadatliwość, i to nie tylko wtedy, kiedy jestem porobiona. Szczególnie kiedy rozmawiam z kimś, kto sam nie jest gadułą. Szczególnie, kiedy ktoś zada mi osobiste pytanie. Kiedyś bardziej umiałam słuchać, sama zadawać pytania - teraz bywa, że odbijam sobie lata bycia bardziej bierną stroną rozmowy i mówię, mówię, mówię. I nie lubię tego. Staram się wrócić do odbierania zamiast nadawania, bo to było znacznie ciekawsze. Umiałam szybko wyciągać z ludzi historie, przemyślenia, o których raczej się nie mówi nowo poznanym osobom. Teraz już nie przychodzi mi to tak łatwo i naturalnie i brakuje mi tego. Myślę, że trochę na siłę chciałam w sobie zmienić tę cechę, bo miałam potrzebę wyrzucania z siebie tłumionych emocji, a może mi się wydawało, że tak będzie mi lepiej?
  • 268 / 10 / 3
moja małomówność zazwyczaj w stanach wyjebania przeważnie alfowego ujawniła się po pewnym czasie jak się zacząłem blokować i nie mogłem powiedziec tego co myśle, żeby ktoś to odpowiednio zrozumiał, bo jakbym wydukał to co myśle to zapewne mało kto by skumał co tam siedzi we łbie. A tak na codzień to raczej jestem zwolennikiem przekazania treści o odpowiedniej zawartości i tyle, chyba że chodzi o jakiś bajer to jak mam wene to zaczyna sie lanie wody. Tak generalnie zazwyczaj byłem trybem słuchacza bo potrafiłem wtedy coś odpowiedzieć zresztą wolalem to. Niz gadanie takich glupot jak czesto slucham od innych, bo wiem jak to wypada w oczach ludzi przez co raczej staje sie mówcą przy kims z kim nawiazuje jakikolwiek sensowny temat i slowa maja jakąs wartosc
  • 2976 / 256 / 0
@son, a bierzesz jakieś dragi w ilościach większych niż sporadyczne ? Mnie się podobnie jak tobie zrobiło po opio, tzn mam w dupie co myślą, czują i uważają inni ludzie, często w temacie przejmuję rolę gaduły i wyrzucam z siebie wszystko czego chcę się pozbyć z łepetyny. Swego czasu zdarzyło się powiedzieć parę zdań za dużo co mi na dobre nie wyszło, teraz nad tym panuję. Choć "panuję" to może na wyrost, po prostu jak się z kimś spotykam a jestem ugrzany to już na początku "ustalam" sobie ile mogę tej osobie powiedzieć o swoim życiu, obecnej sytuacji, problemach, itp. W praktyce wychodzi to dość zero-jedynkowo, muszę pomiędzy czernią a bielą zauważać odcienie szarości ;)
Uwaga! Użytkownik GFr2sERaXi nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 130 / / 0
ZAliczam się do waszej grupy. Na trzeźwo jestem wycofana i małomówna, ale jak zacznę się wspomagać innymi rzeczami, to momentalnie przestaje to być problemem (a problemem niewątpliwie jest). Z tych 'innych rzeczy' tylko mj tak nie działa, a czasami nawet odwrotnie.
Jak się już otworzyłam, to zaczęłam nawet coś tam sobie pisać :D czuję że mogłabym poznawać nowych ludzi, jestem pewniejsza siebie. A na trzeźwo to ofiara losu normalnie :D
We may be stupid, but we're not clever
  • 455 / 19 / 0
Też nie jestem osobą brylującą w towarzystwie,ale już taka moja introwertyczna natura :-D alkohol trochę rozwiązuje mi język,ale to też na krótko.Czy ja wiem,czy tak bardzo mi to przeszkadza ?.Czasami wole posiedziec i posłuchać niż wpierdalac sie w jałowe dyskusje o dupie maryni :P Chętnie spróbował bym opio w towarzystwie,ale to prawdopodobnie będzie wyjebane jajca na wszytko i wszystkich więc też nie wiem,czy to takie super wyjście :D
"Świat który stworzyłem był kaleki.Chciałem bólu prawdy"
Mikołaj Jaska
  • 130 / / 0
Jak dla mnie opio nie działa tak, że masz wyjebane :D Działa tak, że nudne nawet rzeczy mogą Cię zainteresować i łatwiej właśnie się wkręcić w dyskusję. Chociaż ja częściej jem kodę wieczorkiem, bo jest mi milutko, cieplutko. Oglądam jakiś ulubiony serial, albo właśnie wdaję się w długie dyskusje na fb.
alpra działa tak, że nie ma tego ciepełka i nie czujesz się upierdolony, a jednak wszystko jest piękniejsze i we wszystkim można znaleźć jakiś tam sens.
We may be stupid, but we're not clever
  • 1329 / 60 / 0
Po kodzie chętniej mi się gada, zwłaszcza na luźne i niewymagające niewymagające tematy. Zauważyłem też, że po opio łatwiej się wkurwiam podczas rozmów, chociaż chyba tak być nie powinno.

Używką która robi ze mnie dynamicznego człeka, z ogromną chęcią do rozmów, działania i spotkań z ludźmi, jest GBL. W tej kwestii przebija benzo (zmęczenie/luki w pamięci), alko (gadanie głupot/bełkot), amph (gadanie, żeby gadać), ketony (gadanie, żeby gadać x 2), mj (w nieznajomym towarzystwie wzmacnia nieśmiałość/skakanie z tematu na temat) i wszystkie inne używki których próbowałem. Chciałbym na trzeźwo mieć taką łatwość nawiązywania kontaktów i działania w społeczeństwie, jak po geblu :-/
A oto bazy na dalekiej orbicie ZIEMI i poza orbitą KSIĘŻYCA oraz na samym KSIĘŻYCU, które zbuduję sobie w przyszłości. LUDZKOŚĆ będzie słuchała wtedy MNIE
  • 455 / 19 / 0
SlawomirAnonim pisze:
tupek93 pisze:
Jak dla mnie opio nie działa tak, że masz wyjebane :D Działa tak, że nudne nawet rzeczy mogą Cię zainteresować i łatwiej właśnie się wkręcić w dyskusję. Chociaż ja częściej jem kodę wieczorkiem, bo jest mi milutko, cieplutko. Oglądam jakiś ulubiony serial, albo właśnie wdaję się w długie dyskusje na fb.
Bede musial stestowac :-D,dorzuce eti i bedzie si,chociaz tez wole zarzucic wieczorkiem w domu :-)
"Świat który stworzyłem był kaleki.Chciałem bólu prawdy"
Mikołaj Jaska
  • 130 / / 0
Ale żeby nie było, że namawiam (to jest tylko moja obiektywna opinia, odczucia po kodzie), bo można się uzależnić. Mnie to uzależniło w jakimś stopniu psychicznie, fizycznie nie, nie jadłam w ciągach. Zdarzało się jeść codziennie 4 dni pod rząd wieczorem, ale to nie tak, że efekt się utrzymywał cały czas.
Swoją drogą odkąd zapoznałam się z alprą postanawiam się teraz ograniczyć z kodą i używać tak raz, góra dwa w miesiącu. alprę też chcę tylko w sytuacjach jak będę potrzebować zniwelować tą małomówność- spotkanie, wyjście, obrona pracy :D Ewentualnie jak mnie złapie jakiś straszny dołek- ale wiem, że wtedy leki to nie najlepsze rozwiązanie.
We may be stupid, but we're not clever
  • 455 / 19 / 0
tupek93 pisze:
Ale żeby nie było, że namawiam (to jest tylko moja obiektywna opinia, odczucia po kodzie), bo można się uzależnić. Mnie to uzależniło w jakimś stopniu psychicznie, fizycznie nie, nie jadłam w ciągach. Zdarzało się jeść codziennie 4 dni pod rząd wieczorem, ale to nie tak, że efekt się utrzymywał cały czas.
Swoją drogą odkąd zapoznałam się z alprą postanawiam się teraz ograniczyć z kodą i używać tak raz, góra dwa w miesiącu. Alprę też chcę tylko w sytuacjach jak będę potrzebować zniwelować tą małomówność- spotkanie, wyjście, obrona pracy :D Ewentualnie jak mnie złapie jakiś straszny dołek- ale wiem, że wtedy leki to nie najlepsze rozwiązanie.
Z kodeina znam sie ponad rok,i jako takie doswiadczenie mam;-),i sam jestem wjebany psychicznie w jakims tam stopniu,mocno sie pilnuje zeby w ciag nie wpasc
"Świat który stworzyłem był kaleki.Chciałem bólu prawdy"
Mikołaj Jaska
ODPOWIEDZ
Posty: 101 • Strona 8 z 11
Artykuły
Newsy
[img]
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"

Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.

[img]
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło

Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.

[img]
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni

Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.