Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 183 • Strona 17 z 19
  • 703 / 40 / 0
Procent pisze:
Tak długo jak będą myśleć co o nich ludzie pomyślą, tak długo będą od nich zależni. Po chuj być zależnym od kogoś, kto często sam siebie nie akceptuje ? Warto porzucić potrzebę bycia akceptowanym przez innych. Nie jest to łatwe, ale osiągam coraz lepsze wyniki w tej dziedzinie ;]
To super, ale co to ma wspólnego z dyskusją? Uważasz, że przejmowanie się tym, co inni pomyślą to nudziarstwo?
Procent pisze:
Kiedyś próbowałem, ale moje wycofanie wzięło się właśnie z notorycznych rozczarowań. Zdecydowana większość ludzi jest monotematyczna, posiadają niby jakieś zainteresowania, ale na pytanie co lubią robić zazwyczaj odpowiadają: oglądać filmy, słuchać muzyki. No, dobra. Super. Tylko później wychodzi, że znają trzech reżyserów, i nie wiedzą jaka jest różnica pomiędzy sequelem a prequelem. Muzyka ? 'A wiesz, słucham wszystkiego po trochu'. Ta, a później nawet nie potrafi określić, za co np. lubi dany utwór.
Też nie potrafię powiedzieć, za co lubię swoje ulubione utwory, a reżyserów przypomnę sobie dwóch jak się mocno skupię. Słucham wszystkiego po trochu, a w kinie w tym miesiącu byłam cztery razy.

Chyba zaczynam rozumieć, dlaczego Twoje rozmowy ze "zdecydowaną większością ludzi" wydają Ci się jałowe. Ja na przykład kiedy widzę, że rozmawiam z kimś, kto wszystko co mówię rozkłada na czynniki pierwsze i oczekuje, że w dziedzinie swoich zainteresowań będę przynajmniej ekspertem, jak najszybciej kończę rozmowę. Co zrobię też teraz, w ramach demonstracji :cheesy:
  • 3854 / 316 / 0
son.of.the.blue.sky pisze:
Też nie potrafię powiedzieć, za co lubię swoje ulubione utwory, a reżyserów przypomnę sobie dwóch jak się mocno skupię. Słucham wszystkiego po trochu, a w kinie w tym miesiącu byłam cztery razy.
Tylko jak ktoś wymienia oglądanie filmów/słuchanie muzyki jako swoje główne zainteresowanie, a potem 'popisuje' się taką wiedzą, no to sorry. Aż strach podejrzewać, jak jest z innymi dziedzinami życia.
son.of.the.blue.sky pisze:
To super, ale co to ma wspólnego z dyskusją? Uważasz, że przejmowanie się tym, co inni pomyślą to nudziarstwo?
Odwołałem się do konkretnego fragmentu Twojej wypowiedzi w poprzednim poście. Przyznam - zboczyłem trochę z tematu naszej dyskusji, ale jak widzę, że ktoś piszę takie rzeczy, to zazwyczaj nie mogę się powstrzymać.
Uwaga! Użytkownik Procent jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 497 / 12 / 0
Nie mam praktycznie żadnych przyjaciół. Z kolegami spotykam się (jak dobrze pójdzie) raz, dwa razy na miesiąc. Tak to jestem sam.

Potrafię rozmawiać, potrafię dyskutować, potrafię istnieć w towarzystwie (ale nie dużym, bo wtedy jest przechujowo) ale jakoś nie czuje potrzeby posiadania niezliczonej ilości kolegów i koleżanek. Nie chce żadnych dużych imprez ani wielkich wypadów z 20 ludźmi. Ja mogę robić takie rzeczy z paroma, maks 4 osobami. Nie więcej.

Nie czuję ani smutku z tego powodu, ani żadnych innych negatywnych emocji. Taki jestem.
I przez to jaki jestem, jestem nazywany gburem i milczkiem, osoba aspoleczną i zamknięta w sobie.

Może i mało mnie obchodzi opinia innych (ale obchodzić obchodzi). Denerwuje fakt, że większość osób przyjęła pewne wzorce i trzyma się ich mocno tak, że są w stanie odnosić się wrogo do osób jak ja.

Dlaczego tak jest - nie wiem. Chciałbym żeby to się zmieniło, ale nie mam pojęcia czy się zmieni czy nie.

Może ktoś z was wie albo.ma jakiś pomysł.
p
email: 853156@protonmail.com
  • 153 / 41 / 0
Po prostu taki jesteś albo kiedyś byłeś inny i zmieniło cię jakieś wydarzenie tudzież zbieg wydarzeń może dragi :P ? Jakieś problemy natury psychicznej typu depresja, lęki ? Być może jesteś przytłoczony jakimis problemami, za dużo alko/dragsow? Powodów może być multum. Co do przyjaciół to takich prawdziwych mało kto ma taka jest prawda niestety. Często słowa przyjaciel jest nadużywane przez ludzi

Tak na przyszłość przestań się przejmować opinią innych ludzi analizować co o Tobie myślą itd

Jeśli chcesz być innym człowiekiem niż wcześniej to czas popracować nad sobą dowiedzieć się czemu tak jest i działać w tym kierunku aby to zmienić chociaż nie będzie to łatwe więc uderzenie do jakiegoś kumatego psychiatry czy innego magika by na pewno pomogły. Można spróbować terapii poznawczo-behawioralnej.

Zawsze można wrzucić ssri/snri/maoi ale to wedlug mnie nie jest optymalna droga bo to nie sa zabawki i dopiero mogą człowieka zmienić :P Benzo w ogole nie wchodzi w grę na dluzsza mete -zdradliwe tabletki. Możesz pójść drogą tzw. prozdrowotną czyli jakieś ekstrakty z ziółek, nootropy itp i od tego bym ci radził zacząć jeśli już.
  • 257 / 11 / 0
Ja właśnie doszłam do budującego wniosku, że nie mam żadnej koleżanki, z którą bardzo chętnie i w każdej chwili byłabym w stanie się spotkać. Znajome z pracy, szkoły, żony i kobiety kolegów ale kogoś takiego jak przyjaciółka nie mam. Wszystkie mają tak gigantyczne wady, które je niwelują z grupy potencjalnych fajnych koleżanek. Miałam jedna kiedys ale się okazała malostkowa zazdrosna dupą.
Nie jestem typem samotnika ale i rozrywkowa bardzo tez nie jestem. Taki środek. Nie czuję się gorzej z tym, że nie biegam po dyskotekach klubach, że mam ściśle grono znajomych, których chętnie widzę ale nie za często.
Jak ty sam źle się czujesz z tym, że jesteś samotnikiem, tzn ze to nie wybór tylko konieczność. Nie umiesz, nie masz odwagi i okazji tego zmienić. Jeśli jest Ci z tym dobrze, to po co to zmieniać? To co myślą inni nie jest tak ważne jak co ty o tym myślisz. Inni to dodatek do życia a nie podstawa.
Ja bym sie zastanowila dlaczego tak jest jak jest. Na spokojnie bez zbędnych emocji. Nie "ja juz tak mam" "jestem do dupy" tylko dlaczego wg mnie jestem do dupy tylko co konkretnego robie lub nie robie i uważam, że to jest do dupy. Kartka papieru i pisać argumenty. Po jednej "chciałbym żeby" i po drugiej "co jest". "jestem nieśmiały" - tzn czym się to objawia: zatyka mi gardło, brakuje cietej riposty, czerwieni się, nie znam tematu, mam koślawe uszy itepe. A potem co z każdym z tych "wad" mogę zrobić i jak zmienić i czy sam mogę to zrobić. Cięta riposta - to z wiekiem i pewnością przychodzi i z doświadczeniem i pewnością siebie. Odstające uszy - Operacja albo olać. Czerwienienie - przejdzie ze stresem.
Może to głupie co pisze ale sama sobie zrobiłam kiedyś takie podsumowanie siebie i trochę pomogło. Choć tyle, że wiedziałam czemu tak anie inaczej reaguje, jaką jestem i co ja sama mogę zmienić.
Ja mam problem z tym, że każda laska wydaje mi się debilna, glupia, prosta i nie warta rozmowy. Nie lubię godzinnych rozmów o kosmetykach, ciuchach, albo dzieciach małych i dużych lub o tym, że ma faceta do dupy. Ciężko mi znaleźć koleżankę bez tych nalecialosci. Wiec szukam dalej i ignoruje takie albo udaje zainteresowanie jak juz musze rozmawiać.
Ostatnio zastanowiło mnie takie zdanie, naprawdę myślę, że mądre. Autor różnie, raz, że dalajlama raz ze ktoś tam inny.
Zaczynało się od boga a ja je zmieniłam na świecko.
"chce mieć siłę, abym zmienił to, co zmienić mogę, chce miec cierpliwość, abym zniósł to czego zmienić nie mogę i chce miec mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego."

Wydaje się proste i logiczne ale warto je stosować kiedy chcemy coś zmienić, coś nam nie pasuje ale nie wiemy czy się da.
Proste bo mówi o tym, żebyśmy olewali i nie tracili czas na coś czego się nie da zmienić, nie użalali się nad sobą tylko zmieniali to co jest możliwe. A ta mądrość to właśnie ocena - mogę to zmienić? Czy warto się kopać z koniem?
Oko za oko, za ząb. Dlaczego kurwa za pieniądze?
  • 497 / 12 / 0
Nie mam problemu z akceptowane siebie. Przerażają mnie reakcje ludzi i ich opinia.
Ja sam sobie się podobam. We mnie podoba mi się wszystko, w końcu to ja. Ja.
Dziwią mnie niektórzy ludzie i tyle.
p
email: 853156@protonmail.com
  • 153 / 41 / 0
Olej w końcu to co myślą o Tobie inni. Nie można się tym przejmować i myśleć o tym bo to do niczego nie prowadzi. Zawsze tak jest i było, że będzie się ocenianym przez innych ludzi i co z tego ? To już problem tych co Ciebie oceniają a nie Twój.

To, że ludzi są dziwni to też żadna nowość i też radziłbym się to zbytnio nie zagłębiać. Jak w powyższym na to również musisz mieć wyj...

Ewentualnie alternatywna droga to rozkladanie mysli drugiej osoby na czynniki pierwsze zastanawianie się dlaczego taka jest dlaczego tak o mnie myśli co ja jej takiego zrobiłem czy to jest normalne czy tak powinno być etc Tylko z takimi podejściem skończysz szybko z bezosami w dłoni i ewentualnie jeszcze bardziej zapentlisz się w tym wszystkim. Wywal tą kartkę jak opinia innych ze swojej głowy.
  • 492 / 16 / 25
Po znacznej czesci zycia spedzonej z cpunami, wyrobila sie we mnie wyrazna gruboskornosc, na skutek przesadnie infantylnego towarzystwa - mentalnie przecietnie gimnazjalnego, w ktorym zgromadzeni konkuruja miedzy soba i aspiruja na samca alfa i guru nietrzezwosci.

Mimo to w takim gronie tez potrafie sie bawic, choc preferuje cpanie w samotnosci przez moj ciezki charakter, czesto pod wplywem miewam wygorowane oczekiwania wobec wspoltowarzyszy, a sam ze soba wiem co mnie czeka i mniej wiecej znam reakcje swojego organizmu na roznorakie substancje i ogolnie lepiej mi sie mysli samemu.
I nagle czas zaczyna płynąć wolno jakoś w slowm'ie
Robi się chłodniej, czekam na to kiedy mnie pierdolnie
I jest goręcej serce bije mocniej w piersi...
To po tym koksie, goście robią sobie selfie :cool:
  • 562 / 29 / 0
We wczesnej młodości często odbierałam ludzi jako nudnych, ale potem zrozumialam że to nie ludzie są nudni, a tylko ja znajduje się w stanie permanentnego znudzenia.
Wydaje mi się że jedną z przyczyn widzenia innych osób jako nudnych może być koncentrowanie się bardziej na elementach wspólnych-powtarzalnych, niż odstępstwach (w jednym człowieku), i zbyt mała uważność/dokładność/koncentracja "patrzącego". Na przykładzie muzyki łatwo zauważyć że utwór wydaje się tym bogatszy, i zajmujący im większa koncentracja słuchacza na szczegółach (polecam sprawdzić). To też trochę jak z patrzeniem na coś przez teleskop, i bez niego. Im dokładniejsze narzędzie oglądu tym obiekt ciekawszy.

Czasami też człowiek jest nadwrażliwy sensorycznie, zmęczony, podrażniony, i niesłusznie wiąże swój stan z ludźmi których przypadkiem ma wtedy okazje obserwować. Jak jest się wypranym z odpowiednich "nawoźników", i przeładowany nieodpowiednimi słowa zdaja się puste, martwe, wytarte, i/lub żenujące, a wypowiadające je istoty odpychające. Osobiście odczuwam najsilniejsza niechęć do ludzi po tryptaminach, ale zdaje sobię sprawe że jest to spowodowane niewygodą cielesną, ciasnotą fizyczną, różnymi bólami, i stanem mojego umysłu, dlatego nie zamierzam dorabiać do tego ideologii.

Jeśli miarą nudności jest powtarzalność, i przewidywalność, to maszyny są znacznie nudniejsze, ale rzadko zdarza się to usłyszeć jako zarzut wobec nich.

Chyba również jestem wycofana towarzysko, choć "mam" kilka osób (i to zajebistych). Swego czasu uciekłam, i odizolowałam się od innych; to co bolało/boli mnie najbardziej gdy przebywam wśród ludzi to brak możliwości doprowadzenia do porozumienia między stronami, to że widzę często jak ludzie przez niewłaściwe rozumienie słów/brak istnienia w języku odpowiedniego słowa które wyjaśniłoby istotę rzeczy tym samym umożliwiając pozbycie się problemu zadają sobie ból. Kocham ich za bardzo, i trudno mi na to patrzeć. Marzy mi się odbudowanie Wieży Babel, ale dawno w to zwątpiłam.

shacodupa
Myślę że inteligencji nie należy kojarzyć z tematami, jakie wybiera się do rozmów, ale podejściem do nich, oryginalnością spojrzenia, umiejętnością łączenia odległych rzeczy w zaskakujący sposób etc. Debora Vogel, czy Bruno Schulz pisali o rzeczach uznanych powszechnie za "przyziemne", ale robili to w taki sposób że większość autorów lektur szkolnych (wiem, nie jest to najlepszy przykład, bo wiele z tych dzieł nie jest wybitnych) poruszających wzniosłe, "głębokie" tematy mogłaby pucować im buty. Swoją drogą pierwsza z wymienionych lubiła rozpisywac się o włosach, salonach fryzjerskich, i sukniach, a wielu naprawdę dobrych pisarzy zajmujących się w swoich powieściach skomplikowanymi tematami nie dorównuje jej kunsztowi.
Może i kobiety częściej rozmawiają na "przyziemne" tematy (co nie jest niczym złym swoją drogą), ale są cieplejsze, oraz nie trzeba w ich towarzystwie zgrywać cynika bez serc, i ducha, dzięki czemu łapy nie lgną tak mocno do plastrów z buprą :)

Jeśli drażni Cię tematyka jaką poruszają, zaproponuj inną, myślę że będziesz pozytywnie zdziwiona. Ludzie często mówią rożne rzeczy nawykowo, wystarczy "wyrwać" ich z tego transu powtarzalności.
Uwaga! Użytkownik skatofagi nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 257 / 11 / 0
Próbowałam wielokrotnie zmieniać tematy rozmów i... Okazywało się, że to jedyne jakie ich interesują, jedyne na czym się znają. Pieluchy i ich pociechy, kosmetyki i odchudzanie( taaa żarcie jak prosiak i nic nie ćwiczenie to jedyna metoda permanentnego odchudzania do końca życia). No nie daje rady mówić o tym bo od razu stwierdzam, że nie robi nic żeby schudnąć, dieta "żryj połowę" i ćwicz bo żadnej jeszcze nie przemówiła. "chłopak mnie nie stuka" noż kurwa, miał śliczna zgrabna kobietę to stukał, ma wieloryba co udaje odchudzanie to nie stuka. Przykładów jest więcej ale dzieci + odchudzanie to 80% rozmów z kobietami/dziewczynami. Stąd moja teoria o infantylnosci moich znajomych koleżanek. Ewentualnie ich ex, co robi robił, kogo ma albo nie ma.
Może to ja mam za wysokie wymagania, może powinnam zmienić otoczenie. Nie wiem..
Oko za oko, za ząb. Dlaczego kurwa za pieniądze?
ODPOWIEDZ
Posty: 183 • Strona 17 z 19
Artykuły
Newsy
[img]
Operacja „Kryształ”

Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.

[img]
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.

[img]
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni

Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.