sqciu pisze:Na pewno wielkim plusem jest zmniejszenie tolerki gdy już wrócisz do ćpania.
Ogólnie jestem trzeźwy od dłuższego czasu i powiem wam że to mocno przereklamowane.
"Rutyna to rzecz zgubna "
@SandS:
Fajnie być trzeźwym, żeby móc docenić stany nietrzeźwości, jeśli już pominąć kwestię użyteczności społecznej i dążenia do celów czy marzeń, które to zwykle wymagają niebycia permanentnie spizanym/nagrzanym/strawionym stimami. No chyba, że narkotykowa wegetacja staje się celem samym w sobie. Cóż, może niektórym osobom coś takiego pasuje, ich wybór, ich życie. Byleby tylko pozostało to ich własną sprawą i nie krzywdziło innych osób, chociażby rodzin tychże ludzi.
W sumie to nie rozumiem, skąd takie pytanie, odpowiedzi na nie sypią się lawinami z każdej sfery życia.
Jak używki dominują w twoim życiu, wypełniają cały wolny czas to inne sprawy typu kumpel, dziewczyna, gry cokolwiek innego, staje się tak mało ważne, że rezygnuje z nich na rzecz używek. Tylko chodzi o zachowanie granicy, tego przejścia z raz na jakiś czas na rzecz codziennie. Robić coś innego, mieć znajomych, imprezowa, interesować się czymś innym a używki zostawić na "raz na jakiś czas" i pamiętać o tym.
Brak "nauki życia" nie oznacza braku zabawy. Myślę, że tu bardziej chodzi o unikanie konfrontacji z problemami dorosłości przy pomocy używek. Wyciszam kłopoty, unikam ich, zapominam a one nie znikają. Jak sobie o nich przypomnę, walne parę buchow i mam je z głowy. Na jakiś czas tylko, potem znowu i znowu.
Nie moralizuje, znam to z autopsji. Przerabiam to codziennie. Zamiast pomyśleć jak rozwiązać coś co wisi w niebycie, wole walnąć buchy jak codzień i nie myśleć.
SandS pisze:Napiszcie, co jest dobrego w byciu trzeźwym i niećpaniu.
kurwa, ogólnie moja wizja rzeczywistości nie pokrywa się z tym, jak ta rzeczywistość faktycznie wygląda. Mam spaczone widzenie tego co było, co jest teraz, tego co będzie. Żyjąc od ponad pięciu miesięcy na trzeźwo, krok po kroku odzyskując to wszystko, co straciłam przez ćpanie, żyję - ale jakoś nie czerpię satysfakcji z tego życia, głównie narzekam (jak rasowy polak), że wszystko jest nie tak, że trzeba pracować, uczyć się, spać, srać i jeść. Że tak naprawdę robiąc to wszystko, brakuje czasu by robić coś ponadto, coś co faktycznie dałoby chociaż trochę zadowolenia, mogło wyrwać na chwilę z paszczy rutyny. Kiedyś jakoś było inaczej, potrafiłam się cieszyć z drobnych rzeczy, teraz mało mnie rusza, większość mam w dupie, do wielu muszę się zmuszać. Dragi spieprzyły mi jakość emocji.
Aczkolwiek na trzeźwo sporo można osiągnąć (jak się tylko chce i ma jakąś motywacje), sporo też można naprawić.
an eye to heaven conscious of his fleeting time here.
Co jest fajnego w trzeźwości? Dla mnie w tej chwili? Nic.
Dzięki mojej używce pchnąłem swoje życie do przodu. Znam swoją wartość, przestałem bać się ludzi. Nawiązałem całą masą bardzo ważnych dla mnie znajomości i przyjaźni. Wszedłem w związek, o którym kiedyś mogłem tylko śnić. Nie boję się publicznych wystąpień. Nie boję się rozmawiać na wstydliwe tematy. Stałem się otwarty, przyjacielski, chętny do pomocy, ale i stanowczy, gdy tego trzeba.
A nałóg? Ma swoje wady - problemy ze snem, wielki popłoch, gdy materiału zaczyna brakować czy wreszcie kwestie logistyczne, bo jednak trzeba sobie polać co jakiś czas, a gdy nie poleję, to dochodzą objawy odstawienne.
Ale szczerze... Przysięgam. Wolę mieć uzależnienie, ale przynajmniej być sobą. Duszą towarzystwa. Człowiekiem, który coś robi. Niż być biernym obserwatorem swojego życia. To mnie niszczyło przez 21 lat mojej egzystencji. Teraz czuję, że żyję. Takim kosztem? Trudno. Coś za coś.
EDIT:
Dade6996 pisze:Jestem ciekaw czy da się ćpanie z zdrowym aktywnym trybem życie połączyć. Przykładowo raz w miesiącu jakaś substancja typu mdma, feta czy kodeina. I dwa razy w miesiącu alkohol lub jazz. Będąc przy tym dobrze umięśniony i mając poukładane w głowie z dobrze płatną pracą. Jest ktoś taki ? haha :D
Karny jeżyk: SŁABO OGARNIAM ANATOMIĘ!
Fenetylamina pisze:Dzięki mojej używce pchnąłem swoje życie do przodu. Znam swoją wartość, przestałem bać się ludzi. Nawiązałem całą masą bardzo ważnych dla mnie znajomości i przyjaźni. Wszedłem w związek, o którym kiedyś mogłem tylko śnić. Nie boję się publicznych wystąpień. Nie boję się rozmawiać na wstydliwe tematy. Stałem się otwarty, przyjacielski, chętny do pomocy, ale i stanowczy, gdy tego trzeba.
Dzięki trzeźwości zyskałam większy szacunek dla siebie i swojego ciała.
Gdy dilera zastępuje kasjer. Dlaczego po legalizacji nastolatkom trudniej o marihuanę
Kokaina stała się problemem społecznym. Dotyka również miejsca pracy
Popularniejsza niż heroina. Brytyjskie nastolatki ofiarami upodobania do ketaminy
Senat za wyższą akcyzą na alkohol. Nikt nie był przeciw
Senat jednogłośnie przyjął ustawę zwiększającą akcyzę na napoje alkoholowe. Dodatkowe wpływy z podwyżki zasilą budżet Narodowego Funduszu Zdrowia. Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta.
Badanie: LSD w mikrodawce poprawia koncentrację, ale tylko u kobiet
Badanie pilotażowe sugeruje, że niskie dawki LSD mogą odmiennie wpływać na zdolność utrzymania uwagi u kobiet i mężczyzn. Takie ustalenia przedstawiono na dorocznym kongresie Europejskiego Kolegium Neuropsychofarmakologii (ECNP) w Monachium. Mikrodawkowanie polega na przyjmowaniu bardzo małej ilości substancji psychodelicznej, czyli takiej, która zazwyczaj nie wywołuje typowych halucynacji, zaburzeń postrzegania czasu i przestrzeni czy gwałtownych zmian nastroju.
22 561 głosów obywateli, miesiące wyczekiwania i projekt, którego Sejm znów nie chce ruszyć
Otrzymaliśmy właśnie kolejną oficjalną odpowiedź z Sejmu w sprawie projektu ustawy depenalizującej posiadanie do 15 gramów marihuany oraz uprawę jednej rośliny na własny użytek (druk nr 2672) – i trudno tu ukrywać nasze głębokie rozczarowanie.
