Wielu z tych na dworcu też zaczynało z pracą w biurze, rodziną i paroma problemami które chcieli rozwiązać w zły sposób.
Oczywiście że jesteś dobrą matką, nie twierdzę że zrobiłabyś to celowo. I oczywiście, że tak się nie musi stać, aczkolwiek droga od weekendowego ćpania do zjebanego życia jest krótsza niż myślisz. A z benzo jeszcze lecisz na skróty :P
Na swoje uzależnienie de facto pracowałaś latami, 1,5 roku ciągu pozostawi na zawszę rysę w psychice, a powroty zdarzają się i po 15 latach. Pozdro :)
Kumkwaty pisze:Może naiwnie to zabrzmi, ale na uzależnienie pracuje się latami, a ja tu piszę o problemie, który się pojawiał w ciągu ostatniego miesiąca (praktycznie z dnia na dzień).
Kumkwaty pisze:Podłoże musi być inne, nie wiem -- muszę popracować nad samooceną, poczuciem bezpieczeństwa, może mam za dużo obowiązków, stresów. Na pewno opio nakręciło to u mnie, ale to nie główny problem (taka raczej wikłająca rzecz, która nasila lęk i zamyka się koło)
Kumkwaty pisze: Nie no, bez przesady. Jestem dobrą matką i nigdy w życiu nie doprowadzę do takiej sytuacji. Nie jestem degeneratem społecznym.
Może naiwnie to zabrzmi, ale na uzależnienie pracuje się latami, a ja tu piszę o problemie, który się pojawiał w ciągu ostatniego miesiąca
w planach na dziś jest zrobienie przerwy i obawiam się, że jednak muszę upierdolić się benzo, żeby nie czuć tego narastającego niepokoju
Życzę Ci wszystkiego dobrego, przede wszystkim tego, żebyś nigdy nie zwątpiła w swoje możliwości i trwała w postanowieniach. Pamiętaj, że robisz to, bo jesteś dobrą matką.
Dziecko nie jest motywacją, praca nie jest motywacją, kurwa, w końcu nawet życie samo w sobie nie jest motywacją.
Dlaczego założyłaś ten temat? Pomyśl. Serio. Po to, żeby w kolejnych postach zapewniać wszystkich tutaj, że jest OK?
Cha cha.
Założyłaś ten temat, żeby usłyszeć to, czego (świadomie) nie chcesz usłyszeć.
Wołasz o pomoc.
Pomoc przychodzi, ludzie dają same dobre rady (zadziwiliście mnie empatią, hyperrealowcy), a ty mówisz ~ nie, spoko, to nie tak, poradzę sobie.
Nie poradzisz sobie. Dupa w troki, gugluj poradnie uzależnień, grupy NA.
RATUJ SIĘ.
Kurwa, krzyczysz "pali się!", a jak straż przyjeżdża, to mówisz "ale ja mam tu wiaderko, dam radę..."
Edit: Ja pierdolę, jeszcze ten dostęp... To jakbym miał pracować w monopolu, albo dilować. :wall:
Postanowienie podjęcia terapii to ważny, ale maleńki kroczek - teraz trzeba to ciągnąć. Swoją drogą ciekawy temat: czy tak się w ogóle da, z dnia na dzień, z pomocą terapii dochodzącej - przestać? Jak silnym trzeba być, by się opanować...? Nie wiem, nie jestem przekonana co do tego. Coś jak magiczne działanie NA, w które trochę wątpię. Ale być może wszystko zależy od człowieka :rolleyes: i takie tam
PS.
-Mogę przestać, jeśli zechcę
-No to przestań
-Kiedy nie chcę
patchouli pisze:Coś jak magiczne działanie NA, w które trochę wątpię.
Jebem ti mater, no.
Przenoszę, Fuko.
To dobra substytucja, bo niby to sie trzezwym chodzi a znika ochota na branie innych rzeczy. No chyba, ze tak jak ja lubisz od czasu do czasu siermieznie przypier***ic swojej trzezwosci.
And speak my point of view,
But it's not sane...
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Konopie wygrywają z opioidami w badaniach klinicznych
Jak media relacjonują badania nad psylocybiną – czego nie mówią nagłówki
Nowy przegląd systematyczny, opublikowany 20 października 2026 roku w JAMA Network Open, zestawił ze sobą dwa zbiory: badania kliniczne psylocybiny z lat 2014-2024 oraz artykuły prasowe o psylocybinie z okresu rozciągniętego o kilka dodatkowych miesięcy, do wiosny 2025. Wniosek zespołu kierowanego przez Kim Madden jest prosty i niewygodny dla branży medialnej: media piszą o korzyściach psylocybiny z większą pewnością, niż pozwalają na to same badania, a przy tym przypisują jej skuteczność w schorzeniach, których badania kliniczne praktycznie nie testowały.
Marihuana może uszkadzać serce
Obszerne badania wskazują, że używanie marihuany ma związek z różnymi chorobami serca i gorszym funkcjonowaniem naczyń krwionośnych. Gorszy stan naczyń zaobserwowano także u osób przyjmujących THC doustnie, bez palenia suszu.
Kontrolowane światłem opioidy mogą znosić ból bez skutków ubocznych?
Opioidy to jedne z najskuteczniejszych środków przeciwbólowych, ale ich działanie trudno jest ograniczyć do konkretnego miejsca. Morfina czy fentanyl pobudzają receptory opioidowe μ, które są obecne m.in. w mózgu, nerwach obwodowych czy jelitach. Jednak te same receptory odpowiadają za skutki uboczne. Konsekwencjami mogą być zaparcia, rozwój tolerancji czy uzależnienie. Szczególnie niebezpieczne jest zatrzymanie oddychania. Wielkim wyzwaniem jest zachowanie siły przeciwbólowej opioidów przy jednoczesnej kontroli miejsca i czasu działania.
