Generalnie to nie jestem ufny. Lekarz nie ma tylu informacji o mnie co ja mam. Oczywiście jest jeszcze drugi czynnik- przypisywanie tych informacji do schematów (psychiatria). Można punktować (im więcej tym lepiej).
Psychiatra: informacje: 2,
psychiatria- 10.
Ja: informacje:10,
psychiatria- 4.
No i więcej mam punktów, to szacunkowo. No ale po chuj was przekonuje, nie chce waszego uznania tylko żebyście mi odpisali a do tego uznanie jest potrzebne ;_; (tylko żeby moderator zaakceptował posta), chce narzędzia, poradnik, wskazówki jak rozszerzyć swoje wpływy na psychiatrę, nie chodzi mi o jego osobę ale o urząd, o to co może np. wypisać receptę. Myślałem o tym że można szantażować (sama świadomość że mogę ujawnić krępującą informację już zmienia nastawienie- nie musiałbym nic mówić), ale nie mam obecnie czym szantażować. No mógłbym też się zapisać na "prywatnie" ale co to kurwa ma być skoro lekarz wie że i tak co by nie zrobił to dostanie kase. No dobra, pewnie wie że jak coś spierdoli to odejdzie klient, więc to raczej w dół niż w górę (jak uleczę to przyjdzie, a jest- jak pogorszę to odejdzie). No a najważniejsze to jak powiem że nie chcę umówić się na następną wizytę to będzie mu smutno i kurwa nie wiem czemu jestem takim pierdolonym w dupe śmieciem. Może nie mam ani trochę nie altruizmu (jego też nie mam ale nie o to chodzi hah) tylko tego drugiego na a ambiwalencja też nie -o, ASERTYWNOŚĆ. No i generalnie to nie wiem czemu ale jakoś nie lubię kogoś zasmucać, to chyba nie nazywa się empatia bo empatia to czucie to co osoba czuje.
Ja na rzecz która w osobie X wywołuje niewielką niedogodność reaguję czuciem bardzo przesadzonej w swoim wymiarze niedogodności. Dzisiaj nie wrzuciłem pani pieniążka do puszki (zbiórka na coś) która mnie zapytała czy bym wrzucił bo bym musiał szukać pieniędzy a ja nie lubie wśród ludzi robić innych rzeczy niż spierdalać przed komputer, gdzie mnie nikt nie widzi (wizualnie) no i przez to że nie wrzuciłem to dzisiaj źle się mentalnie czułem, nie wiem jak to się nazywa, chyba poczucie winy, wyrzuty sumienia. Z drugiej strony coś nie zadziałało bo jednak więcej chyba strat niż korzyści z niedania pieniążka, a może jakbym dał pieniążek to bym czuł się gorzej (a kwestia rozłożenia w czasie?!). Kolejna sprawa że lekarz nie ma motoru żeby mnie "wyleczyć" bo kase z tego ciągnie że jestem "chory", myślę że lekarz nie musi być świadomy tego mechanizmu żeby to działało tak jak piszę. Niby są te etyczne kodeksy ale czy to ma odbicie w zachowaniu lekarzy?? No co do tej mojej nadwrażliwości- bardzo proszę o pomoce jak przestać się przejmować w tej dziedzinie. Nieraz wprawdzie mam niedowrażliwość zamiast nadwrażliwości, co też może być kłopotem, ale jednak wolę niedowrażliwość. Oczywiście te słowa są w kontekście tekstu- nie szukajcie w wikipedii co niedowrażliwość znaczy bo to inna rzecz.
Z góry dzięki i przepraszam za kłopot i zmarnowanie czasu.
Może i czas zmarnowany ale akceptuję bo widzę przypadek potrzebujący się wygadać, ale Ty weź stosuj jakieś akapity bo od tej ściany tekstu oczy bolą jak ktoś czyta, porozdzielałem. lajt
"ale Ty weź stosuj jakieś akapity bo od tej ściany tekstu oczy bolą jak ktoś czyta"
Jestem też wrażliwy na porażki, akapitów uznałem (teraz myśle że wtedy uznałem a tak na prawdę nie myślałem o tym że będzie tak słabo ludziom czytać) że nie ma sensu akapitów wstawiać bo nauczony jestem (byłem) że akapit odgradza różne treści, a u mnie jest przemieszana kwestia lekarska z kwestią wrażliwości. No ale i tak mimo tego uznam że warto je stosować może nikt nie napisze "po chuj akapity jak i tak jest burdel debiu jebany".
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
No i są jeszcze inne czynniki czemu nie otwieram sie przed lekarzem- np to że wizyta jest odgórnie ograniczona czasowo, może i by mnie nikt niegrzecznie nie wyprosił ale źle odbieram na sobie wzrok czekających w poczekalni polaków.
Nie pisz posta pod postem, Fuko.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
Indonezja: Najstarszy dowód na użycie substancji psychoaktywnej - sprzed 25 tys. lat
Mieszkańcy indonezyjskiej wyspy Sulawesi już 25 tys. lat temu wykorzystywali orzechy betelowe jako substancję psychoaktywną - wykazały nowe badania. Nawyk, który początkowo mógł być sposobem na złagodzenie bólu zębów, stał się najstarszym na świecie dowodem używania substancji psychoaktywnej.
