Ogólnie to ja miałem przez bardzp długi czas coś co można nazwać euforią alkoholową. Tak po 1 potem po 2 browarach na szybko wypitych siedziałem na krześle banan na mordzie i pozytywna rozkmina.
Co do euforii alkoholowej, to najprzyjemniejszy stan upojenia, pojawia się u mnie gdzieś między drugim, a trzecim piwem. Problemy gdzieś odpływają, rozmawianie czy słuchanie muzyki staje się dużo przyjemniejsze i pojawia się chęć robienia czegoś, a jednocześnie nie ma problemu z logicznym myśleniem. Potem też jest ok, ale włącza się już postępujące odmóżdżenie i rosnące ciśnienie na zupełne zachlanie pały. A wypicie większej ilości alko skutecznie robi z człowieka idiotę, i wcale nie sprawia, że robi się przyjemniej.
Po 1/2 browarach jestem tylko przymulony, i mam chcice na więcej. Nasennie działa dopiero kiedy się napierdole jak szmata. Po tych 4/5 piwach nie mogę zasnąć, nawet jak je przepale mj.
Ale wódka i inne wysokoprocentowe oznaczają u mnie rzyganie i rewolucje w żołądku :-D także tym nie potrafię się napić, bo potrzebuję drinków w których nie czuć %%%, potem jeb w łeb bania nagle i napierdala mnie brzuch.
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi
Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.
Nastolatek sprzedawał narkotyki kolegom. Pomagała mu 13-latka
Policjanci z Oruni rozpracowali sprawę, która zaczęła się od niepokojącego zgłoszenia o 13-latce handlującej narkotykami wśród rówieśników. Szybko okazało się, że dziewczynka nie działała sama. Jej "szefem" był 18-latek.
Koniec ery alkomatów. W polskich firmach zaczyna się era narkotestów
Kilkanaście lat temu problem używek w miejscu pracy kojarzył się niemal wyłącznie z alkoholem. Kontrola trzeźwości, alkomaty, procedury odsuwania pracownika od obowiązków – to wszystko zamieniło się w standard w wielu branżach. Dziś jednak punkt ciężkości wyraźnie się przesunął. Coraz częściej mówi się nie o alkoholu, lecz o narkotykach i innych substancjach psychoaktywnych. Wydaje się, że ta zmiana nie jest przypadkowa, ale wpisuje się w szerszy trend społeczny, szczególnie widoczny w młodszym pokoleniu.