Aha, rano brałem 10mg estazolamu (nie etizolamu)
EDIT: Coś chyba wchodzi bo siadło na głowe :diabolic:
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Rozkręca się do 3-4h nawet.
Np. taki flubomazolam w dawce 250mcg oralnie nie działał na mnie w ogóle, a miętolony w japie działał już bardzo wyraźnie. W sumie to wszystko warto potrzymać w japie o ile się tylko da.
Chociaż nie jest teraz jakoś szczególnie mocno po samym fenie a godzina jeszcze młoda więc kto wie :cheesy: a jak nie to może jakiś baklofen przed snem ;-)
---------------------------------> PAJACYK.pl <----------------------------------------------------
Przejrzałem nieco wątek i ogólnie zdania o fenazepamie są mooocno podzielone. Ja całe życie ( :F ) żyłem w przekonaniu, że fenazepam to takie tanie ruskie benzo bez właściwości rekreacyjnych. Dostałem od pewnego vendora sample (blottery 1mg) i zarzuciłem w miksie z 2mg diclazepamu i zadziałało pięknie, cudownie, no ale cóż, może to tylko pierwszy raz tak działa? Ale dzień czy dwa dni później zarzuciłem znowu blottera i znowu przezajebiste uczucie. No kurwa naprawdę mi się spodobał. To chyba jedyne benzo, które wcinam i nie traktuje go jako głównie terapeutycznego benzo, tylko czillowo-euforycznego. Zamówiłem od tego samego vendora 35 blotterów (1,25mg na blotterze) i nie żałowałem ani jednego blottera, zawsze robi pięknie, do tego lecą miksy z etizolamem (słabo się razem łączą imho), diclazepamem (świetne połączenie - 2mg dicla i 2,5mg fenazepamu), raz nawet z flubromazolamem 1mg (siekło przekurewnie, łatwo stracić panowanie).
Bo tak ogólnie, to benzo biorę głównie na nerwicę (klorazepat i diclazepam starczają, a są mało ćpuńskie więc biorę je raz na 2-3 dni, etizolam mam na sytuacje bardziej kryzysowe). Ale raz na jakiś czas kupuję więcej benzo i robię sobie ciągi. Kiedyś byłem wpierdolony w alprazolam i bromazepam, więc ogarniam benzo-wpierdolenie na ile to możliwe.
Cóż jeszcze mogę napisać o fenazepamie? Chyba najbardziej euforyczny benzo jaki jadłem, no może oprócz alpry+broma w miksie. Podoba mi się działanie, nie jest senny, bardzo mocno podnosi pewność siebie i ogólne wyjebanie na wszystko dookoła. Dawkować lepiej raz na dwa dni, bo można się zdziwić mocą jak się dorzuci dzień po. Po fenazepamie odczułem, że jestem bardzo bezpośredni, jak dla mnie jedno z najlepszych benzo, nie umiem zrobić zwykłego rankingu benzosów, ale postaram się, ludzie lubią tabeleczki, rankingi i tego typu pierdoły.
Ogólnie z tych co jadłem (patrząc na rekreacyjne właściwości)
1. Alprazolam
2. Bromazepam
3. Fenazepam
4. Etizolam
5. Flubromazolam
6. Diclazepam i Klorazepat (ex aequo)
(pewnie o jakichś zapomniałem)
Ale jeżeli chodzi o stosunek działania na objawy fizyczne nerwicy do potencjału uzależniającego, to diclazepam i klorazepat wygrywają, bo pomagają, a łatwo odstawić, właściwie z dnia na dzień można.
Aha, ważna notka, nie doświadczyłem jeszcze amnezyjnego działania fenazepamu, nie wiem czy kwestia osobnicza, ale ani razu nie zerwał mi się film, oprócz pojedynczych wspomnień, które musiały zostać mi "odświeżone", pamiętałem je dopiero jak ktoś przypomniał. To było po dawce 3,75mg w połączeniu z innymi benzo. Tolerkę na benzo sam nie wiem jaką mam, bo niby wszystko rusza mnie słabiej niż innych, ale jednak klorazepat w dawce 10-20mg czuję, efekt terapeutyczny klorazepatu jest większy niż większość opisuje.
PS Mam nadzieję, że nie jestem teraz w blackhole'u i nie obudzę się za kilka tygodni, jak to ktoś pisał :D Ale ja nie mam takiego parcia na dorzucanie benzo, nigdy nie miałem, nawet przy megawpierdoleniu w alprę to brałem w niektóre dni 4-8mg na raz, ale potem nie dorzucałem. Pacmany mam minimalne, i dobrze!
Psychopath pisze: Aha, ważna notka, nie doświadczyłem jeszcze amnezyjnego działania fenazepamu, nie wiem czy kwestia osobnicza, ale ani razu nie zerwał mi się film, oprócz pojedynczych wspomnień, które musiały zostać mi "odświeżone",
[...]
PS Mam nadzieję, że nie jestem teraz w blackhole'u i nie obudzę się za kilka tygodni, jak to ktoś pisał :D Ale ja nie mam takiego parcia na dorzucanie benzo, nigdy nie miałem, nawet przy megawpierdoleniu w alprę to brałem w niektóre dni 4-8mg na raz, ale potem nie dorzucałem. Pacmany mam minimalne, i dobrze!
A tak w ogole to trzeba miec cos z garem, albo mieszac z alkoholem czy innym przypalogennym cpaniem, zeby odpierdalac po tym benzo. Ja przez glupote i dziwna sytuacje zyciowa(z perspektywy czasu) zjadlem chyba z 15mg w jeden wieczór i najgorsza z tego okresu jest tak na prawde świadomość braku filmu, a nie tego co robiłem pod wpływem. A no i przez ten cały tydzień towarzyszyło mi samopoczucie jak po dwóch piwach.
Natomiast jak zeszło do końca to miałem 2-3 tygodniowe lęki o bliżej nieokreślonej, rodzinno-życiowej tematyce.
Ps. W sumie odjebałem domówkę w takim stylu w jakim nigdy bym nie zrobił, ale nie wiem czy to przez tamten okres w życiu, czy może zasługa fenazepamu, bo zdarzyło się to piątego dnia, którego nie pamiętam, ale już wtedy nachodziły mnie pytania typu "skąd ja kurwa wziąłem tą robotę?", "już sierpień?", "kurwa skąd tu 9 paczek po kodzie?". Ogólnie schodziło, ale jeszcze siedziało - wiecie jak to jest.
Podsumowując:
15mg - średnia tolerancja, 5 dni wycięte z życiorysu, drugie pięć spędzone na próbie ułożenia chronologii poprzednich, moralniak życia, lekki syndrom odstawienny, 2-3 tygodniowe lekkie paranoje i śrenio-mocne lęki. Natomiast było też sporo plusów jak ogarnięta w 100% sytuacja w rodzinie i z kobietą + znalezienie odpowiadającej tamtejszej sytuacji pracy.
A najlepsze jest to, że mimo tylu przypałowych sytuacji i fatalnej kondycji psychicznej po wytrzeźwieniu... Zastanawiam się, czy przypadkiem nie było wtedy warto.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Są narkotyki, których zażycie prowadzi do przestępstwa częściej, niż innych. Wyniki badania
Nowe badanie opublikowane w „Journal of Psychopharmacology” pokazuje wpływ substancji psychoaktywnych na zachowania przestępcze. Okazuje się, że zażywanie niektórych środków wiąże się z niższym ryzykiem zatrzymań, zaś inne wykazują silne związki z różnymi kategoriami przestępstw.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
Mentzen radzi młodym, by pili alkohol i palili. "Nie piją (...), nie ma z tego dzieci"
Zdaniem Sławomira Mentzena młodzi ludzie powinni robić tylko trzy rzeczy: uczyć się, pracować i... pić alkohol. Swoimi przemyśleniami prezes Nowej Nadziei i lider Konfederacji podzielił się w środę, 20 maja, podczas spotkania z mieszkańcami Świebodzina.
