kulunkele pisze:Z każdym razem myślę że jednak picie nie jest tego wszystkiego warte i myślę czym bo to zastąpić...
kulunkele pisze:Po prostu kaca na drugi dzień po takim piciu mam takiego że dzień wyjęty z życiorysu to jest. Z każdym razem myślę że jednak picie nie jest tego wszystkiego warte i myślę czym bo to zastąpić...
Np. czym? Innymi depresantami? Często tak się to kończy; osoby uzależnione od alkoholu biorą się za benzo, opio lub modulatory gaba. Przez jakiś czas jest dobrze, a kończy się to tak, że idzie i alko i dragi. Masz tak intensywnego kaca, a nie mobilizuje Cię to w żaden sposób do rzucenia alkoholu, ani chociaż pomyślenia o tym, że można by było zacząć terapię od zaraz. Będziesz z tym zwlekał, aż nie znajdziesz sobie godnego substytutu, który stłumi głębszy problem, który masz i który na dobre Cię pogrąży w uzależnieniu. Byś ruszył tym pustym mózgiem, póki masz jeszcze taką możliwość i nie jesteś uzależniony fizycznie. Latka lecą i nikt Ci ich potem nie zwróci, jak spierdolisz sobie życie.
To, że już nie jesteś w stanie opanować się choćby na imprezach świadczy o tym, że masz predyspozycje do wjebania się w ciągi alkoholowe. Jak sobie odmówić? Nie odmówisz sobie sam, jeśli nie masz na tyle silnej woli, żeby uświadomić sobie niekorzystny wpływ alko na Twój organizm. Do tego jest albo potrzebne silne postanowienie, albo oparcie w innych osobach. Nie wierzę w to, że picie dużej ilości alko to wymówka dla kolegów, którzy lubią się urżnąć w trupa. Nie potrzebujesz tyle żeby dobrze spędzać czas, chyba że lubisz uczucie bycia uwalonym jak świnia? Kryje się za tym głębszy problem, a chodzenie na imprezy to raczej (między innymi) korzystanie z okazji, żeby trochę odetchnąć od nędznej rzeczywistości, którą znosisz na co dzień.
Teraz to odczuwasz w postaci kaca, ale później będzie znacznie gorzej, jak siądzie Ci wątroba. No i popisałeś się ograniczonym myśleniem - picie nie jest warte tego wszystkiego, a ćpanie tak? Nie myśl sobie, że przyniesie Ci to jakieś korzyści. Chyba że chcesz wypierdalać do działu o psychodelikach i szukać pocieszenia w nawiązywaniu kontaktów z wyższymi istotami, przez co poznasz swoje wnętrze i rozwiążesz problemy. Żaden narkotyk nie rozwiązuje problemów na dłuższą metę. Albo prowadzi do degradacji, albo wprowadza zamęt, który sprawia że sądzisz, iż pozornie jest dobrze i rozwiązałeś swój problem. Jeśli nie postawisz sprawy jasno i nie ruszysz nędznej dupy do przodu, to nici z normalnego życia, a jeśli chcesz się pchać w inne substancje, to zapraszam na nasz plac zabaw.
Piszesz że mam zacząć się leczyć, ale od czego? JA alkoholu na co dzień to nie pijam w ogóle, czasem jakieś dobre piwo dla smaku i to czasem to raz na tydzień a innym razem na 2 tygodnie.
Pisałem jak odmawiać sobie alkoholu, gdy na drugi dzień nic nas nie czeka, bo nie mam problemu odmówić sobie alkoholu gdy na drugi dzień jest coś co wymaga trzeźwości...
Niestety wódki itp. praktycznie nie tykam, a wypicie np. 10 piw wieczorem na imprezie itp. daje o sobie znać na drugi dzień na żołądku co powoduje właśnie ten dzień wyjęty z życiorysu...
Więc nie wiem gdzie tu mowa o zastępowaniu jednego nałogu drugim.
Blue Berry pisze:Topiąc się po szyję w szczynach, jak przystało na kontemplujące życie ścierwo, spinające dupę, co 5 min w ramach akcji pocieszenia podupadłej godności wypierdalasz z podkulonym ogonem.
Blue Berry pisze:Topiąc się po szyję w szczynach, jak przystało na kontemplujące życie ścierwo, spinające dupę, co 5 min w ramach akcji pocieszenia podupadłej godności wypierdalasz z podkulonym ogonem.
Ciekawi mnie jak się zapatrujesz na taką kuracje: baclofen + SSRI (np. fluoksetyna pomocna w leczeniu alkoholików)?
Od dawna mówi się, że leki SSRI zmniejszają spożycie alkoholu u osób uzależnionych.
Uważasz, że rozsądne połączenie i dawkowanie tych leków pomogłoby jakoś znacząco w poskramianiu głodów + wspomagająco w psychoterapii osoby uzależnionej od alko?
Opinie innych użytkowników też mile widziane ;-)
duldidaj pisze:Jeśli dobrze pamiętam to BB studiujesz medycyne, tak? Chyba nawet farmacje. Jak się mylę to mnie popraw.
Ciekawi mnie jak się zapatrujesz na taką kuracje: Baclofen + SSRI (np. fluoksetyna pomocna w leczeniu alkoholików)?
Terapia SSRI jest zawsze podyktowana przez psychiatrę i to on ustala odpowiednie dawki, tym bardziej gdy ma to być leczenie w skojarzeniu z działaniem baklofenu. Tutaj najistotniejszą rolę odgrywa sam baklofen, który ma zniwelować odczucie głodu alkoholowego, tym samym motywując pacjenta do terapii i leczenia SSRI, które mają za zadanie pomóc nie tylko w problemie związanym z alkoholem, ale również służyć jako środek do leczenia objawowego, czyli likwidować depresję, lęki, niepokój, poczucie winy itp. Dopiero później odstawia się baklo i zostawia odpowiednią dawkę SSRI, którą również redukuje się z czasem do mniejszej w miarę postępów leczenia.
Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że sam baklofen dawkuje się trochę inaczej, niż większość leków. Zaczyna się od najmniejszej dawki rozłożonej na partie dzienne, potem się ją zwiększa i przyjmuje już mniej razy na dobę. Np. 3 x dziennie po 5-10mg, potem zwiększa się co około 5 dni o kolejne 5mg do uzyskania pożądanego efektu i przyjmuję się np. raz dziennie, z rana. Nie powinno się zaczynać od razu od miksu baklo + SSRI, tylko poczekać, aż zostanie ustalona optymalna dawka pierwszego środka.
Uważasz, że rozsądne połączenie i dawkowanie tych leków pomogłoby jakoś znacząco w poskramianiu głodów + wspomagająco w psychoterapii osoby uzależnionej od alko?
kulunkele pisze:Po prostu kaca na drugi dzień po takim piciu mam takiego że dzień wyjęty z życiorysu to jest. Z każdym razem myślę że jednak picie nie jest tego wszystkiego warte i myślę czym bo to zastąpić...
zawsze możesz zastąpić benzo,w końcu GABA
I Twych najbliższych
Procent pisze:Zastępowanie jednego nałogu innym nie zawsze/nigdy nie jest dobrym wyjściem. Często kończy się to przysłowiowym zejściem z deszczu pod rynnę.
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło
Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.
