Ostatnio zaciekawiony własnymi doświadczeniami i opowieściami kumpla (dzięki lizergamidom i tryptaminom można zrozumieć zagadnienia z fizyki, matematyki czy chemii w zupełnie nowy sposób, w ogóle polecam każdemu poczytać sobie np. zbiór zadań do matury na jakimś psychodeliku, zajebiste doświadczenie) zacząłem się zastanawiać, czy na prawdę psychodeliki mogą zwiększać IQ czy też jest to tylko przećpany majak? Jak to u Was wygląda?
Już niedługo:
'Marysia była w szoku zdrowo, dotarła do sedna materii,
postanowiła orzec to na uczelni
Ale, tak czy owak- z mojej perspektywy-psychodeliki, głównie LSD wpłynęły w pewien sposób na moje zdolności
intelektualne, również wzbogacając wyobraźnię wizualną, której kiedyś praktycznie nie miałam.
Jak wpłynęły?
Jedną z influencji jest wzrost zdolności do skupienia uwagi bez rozproszeń, a to przy nauce ważne.
Wprawiać się można obserwując (na tripie to dokladniej widac) strumień świadomości, obserwując, a nie produkując.
Kolejną to, że pierwszy raz z psychodelikami pokazał mi, że świat da się pojmować w otwarty sposób, a to co jawi mi się jako ograniczenia, to w dużej mierze klatki światopoglądowe i własne bariery. Pokazanie możliwości porzucenia jednostkowego myślenia dało mi dostęp do wielkich pokładów kreatywności.
W związku z tym wydaje mi się, że sensownie, racjonalnie wykorzystywane psychodeliki mogą korzystnie wpłynąć na zdolności intelektualne. U mnie się tak stało. Podczas pierwszego tripu zobaczyłam, że życie może być fajną zabawą. Podczas kolejnych-że nie trzeba się zamartwiać ani bać przyszłości, i że świat ani ludzie nie są źli.
To pozwoliło mi na nieskrępowane dobranie się do pokładów intelektualnych. Przekierowało uwagę z nicniewnoszących aktywności typu trapienie się, dołowanie, itd. na twórcze tory. Wiązało się to ze zmianą siły napędowej, która pcha mnie do przodu, z lęku, ograniczającej emocji, na ciekawość, współgrającą z rozwojem. (nie mam na myśli abstrakcyjnego, sloganowego rozwoju, a konkret-wiem czego chcę, znam drogę do celu i ją wykonuję, a więc przygotowuję się psychicznie i fizycznie do zawodu).
Nie robiłam testów na inteligencję czy inne parametry umysłowe, w odstępach czasu, które mogły by potwierdzic to co piszę, ale myślę, że dobrym potwierdzeniem jest po prostu samo moje życie. Studiuję na dwóch ścisłych kierunkach, na dwóch różnych uczelniach, mam dobre stopnie na Politechnice, a na drugiej uczelni stypendium naukowe. Kiedyś bałam się uczyć (bo może nie wyjść!)
Z innej strony-czyste zdolności logiczne, analityczne najbardziej kształci samodzielna wytrwała praca, nic innego. Nie ma tak, że się weźmie magiczną pigułkę i wszystko wie. Jak ktoś jest głąbem, to jak sie naćpa, to będzie naćpanym głąbem, i nic w tej materii się nie zmieni do czasu, aż nie zacznie wykorzystywać tej różowej kulki, co ją nosi w głowie.
Z moich obserwacji psychodeliki katalizują fazę spełniania. Bo, jak wiadomo ;D są dwie. Faza produkowania, i faza spełniania. Jak człowiek sobie bardzo wytrwale zgłębia jakiś temat (dajmy na to-żonglerkę), to na tripie zobaczy, że wiele umiejętności, które były ćwiczone-wychodzi mega-super. I wtedy następuje skokowy wzrost umiejętności. I dalej, na trzeźwo już-owe sztuczki wychodzą super. (takie działanie pozwala szybciej nabywać umiejętności, bo psychodeliki podkręcają działanie mózgu i pozwalają mi dostrzegać zagadnienia w czysty, wielopoziomowy sposób)
Ale jak ktoś nigdy nie żonglował, to jak się naćpa, to... Nic. Po prostu, umiejętności magicznym sposobem nie nabędzie.
Powyższe da się z dobrym skutkiem ekstrapolować na inne umiejętności i działania (i zamiast żonglerki podstawić liczenie zbioru zadań z chemii analitycznej).
Chusajn-radykalne podejście, widzę żeś musiał widzieć ludzi, którzy sobie kwasem krwi napsuli i to zdrowo. Ale-analtycznym myśleniem i zdolnościami kojarzenia o których piszesz przecież wykazują się, przykladowo, chemicy, tak? Nie widziałam informacji dotyczących tego, jakoby to Shulgin głupiał od dragów. A znany rowerzysta z obrazka?
Groff sprawia wrażenie inteligentnego i poukładanego gościa i w bardzo szeroki sposób łączy różne poruszane wątki. Nie przypomina mi człowieka o rozpierdolonej głowie. Ale Leary był odklejem pierwszej wody.
Z psychodelikami chyba jak z rowerem, może być wycieczka, można gdzieś dotrzeć, można zniszczyć głowę i nie tylko. Zależy jak ktoś się ukierunkuje. Nie ma co oczekiwać cudów i darów spadajacych z niebios.
Wnioski sa ukoronowaniem podrozy, mozna je wziac do serca albo olac cieplym moczem i oszukiwac sie dalej. Ale czy intelekt wzrasta poprzez ich uzywanie? To ja z takim przykladem z zycia mego - gdy zakladam okulary dostrzegam wiecej szczegolow, detali, ale czy dodaje mi to punkty do inteligencji? No wlasnie, to te narzedzie.
Oczwiście, że na tripie psychodelo z reguły koncentracja jest osłabiona, bo jest tyle wątków, a każdy wartościowy. Ale to nic. Z bogactwa potem można wybierać, odrzucając chwosty. Gorzej, jak masz pustkę z której nie ma co wybrać.
Psychodeliki maja dla mnie znaczenie głównie rozwojowe bo chwilowo nienawidze ludzi i przy okazji siebie, a wiem, bo pamiętam, że one przypominały, że wszystkie jest jednym, więc gadając sama do siebie o nienawiści, pier4dolę
Ale jesli chodzi o zdolności IQ to nauczyły mnie właśnie kojarzenia wszystkiego ze wszystkim i wzbijania się na bardzo wysoki poziom analizy i potem syntezy, co moim zdaniem szczególnie w twórczości, nie tylko artystycznej ale i naukowej, ma wybitne znaczenie.
Z tym że wiekszość z nas do wykorzystania takiego poziomu syntezy raczej w życiu nie dojdzie, sorry ale ja mój szczyt miałam podczas pisania pr mgr, i na tym koniec, bo nie jestem wybitnym, tworzącym nowe rzeczy naukowcem (matematykiem, inżynierem, badaczem)
A myslę, że ten poziom syntezy do którego daje wgląd głęboka psychodela przydał się np. jak trzeba było odkryc wzór DNA - chociaż to akurat przyszło we śnie. Ale tego typu rzeczy. Jak jesteś korpo śrubko w maszynie to zapomnij i bierz dla rozwoju wewnętrznego bo inaczej tego nie masz gdzie wykorzystać.
Nie są.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
FDA zorganizowała publiczne wysłuchanie w sprawie terapii psychodelicznych
14 września amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) przeprowadziła w swojej siedzibie w White Oak w stanie Maryland czterogodzinne wysłuchanie publiczne poświęcone przyszłości terapii psychodelicznych w Stanach Zjednoczonych. Spotkanie trwało od 12:30 do 16:30 czasu wschodniego (18:30–22:30 w Polsce), na miejscu zjawiło się około 300 osób, a transmisję na żywo oglądał kolejny tysiąc widzów.
Narkotyki z dostawą. „Kryształy" i skręty w przesyłce tak jak legalny towar
Zamówienie przez internet, odbiór w automacie paczkowym lub u kuriera – przestępcy przestawiają się na nowy kanał dystrybucji narkotyków – wykorzystują przesyłki pocztowe. Już ponad 86 ton narkotyków – jak pisała „Rz” – trzykrotnie więcej niż w całym ubiegłym roku, skonfiskowało od początku 2026 r. policyjne CBŚP. To „wierzchołek góry lodowej”, bo na rynek może trafiać nawet kilkakrotnie więcej. Dilerzy kamuflują drogę do odbiorcy – narkotyki docierają w przesyłkach, tak jak tysiące legalnych towarów
Psylocybina na objawy po wstrząśnieniu mózgu
Badania nad psylocybiną krążą od lat wokół tych samych wskazań: depresji lekoopornej, uzależnień, lęku w chorobie terminalnej. Zespół z Monash University w Melbourne wchodzi na teren, którego dotąd nikt systematycznie nie sprawdzał — uporczywe objawy po wstrząśnieniu mózgu. To pierwsze takie badanie w Australii.