02 napisałeś wcześniej
Czytając chociażby ten wątek widać, że są ludzie wycofani towarzysko. (...) Będąc osobą bardzo towarzyską i nie mając pojęcia jak wygląda życie takiego człowieka, mam wrażenie, że jest monotonne i nudne. Mało się dzieje.
Każdy DOBRY psycholog powie Ci tak - dobrze Ci się z tym żyje? jeżeli tak, to nie masz problemu, możesz sobie tak żyć, nikt Ci nie broni. Ale jeżeli odczuwasz z tego powodu dyskomfort, albo nawet ukrywasz go przed samym sobą i podświatomie wmawiasz sobie że jest OK, to znak, że trzeba nad tym popracować, bo Twoje prawdziwe predyspozycje i radość z życia polegają na czymś, co zakopałeś w sobie głęboko i do czego nie masz dostępu.
Myślę jednak, że intro ma też mocne podłoże genetyczne. Natura człowieka to po krótce dopamina vs acetylocholina. Z dziecka kretyna nie zrobisz geniusza mimo, że będziesz karmił go łamigłówkami od najmłodszych lat. Z pewnością będzie miał lepsze zdolności matematyczne, ale geny mają swój udział. Czyli bodźcem zmieniliśmy chemię mózgu, ale słabo i dziecko gorsze jest w innych dziedzinach- podobnie jak z dragami, adrenalina jest więc jest lepsze widzenie w centrum i lepsza ocena odległości , ale po obwodzie jesteśmy ślepi. Czy nie jest tak też z osobowością?
Sprawa różnorakich fobii to oddzielny temat. Strach to brak pewności siebie -> stłumisz pewność siebie innych to zniknie twój strach.
Hmm, teraz wszyscy mnie słuchają, to ja często narzucam temat i jestem szanowany/lubiany, spotykam się z innymi, wygłaszam moje myślotoki, uczestniczę w dyskusji, ale... oni mnie nudzą. Wracam z gwaru uśmiechu, szczęścia, miłości i kółeczka wspólnej adoracji do domu - bo coś jest nie tak, dzwonie po przyjaciela/dobrego kolegę i wyciągam gnoja z domu :D , a po tym dopiero czuję, że jestem społecznie spełniony.
Jeżeli jest problem typu strach przed innymi to my o tym doskonale i świadomie wiemy. Ciągle przebywamy wśród ludzi.
To, że odczówamy dyskomfort to może być iluzja, czy aby na pewno powinienem taki być bo wszędzie wykrzykują ekstrawertycy swoje zalety, mimo że wszystko z naszym samopoczuciem jest ok . To raczej szybko znika.
Blue_Berry pisze:Można pierdolić w nieskończoność i na tym większość rozmów przeciętnych ludzi się opiera. Nie są w stanie podjąć się wymagających myślenia dyskusji, więc poprzestają na drobnych, mało istotnych detalach dnia codziennego.
A ja np. nie mogę tego znieść. Mam autentyczną ochotę rozjebać ich albo siebie, a jak jeszcze muszę się zmuszać do takiego pierdolenia. Każda rozmowa jest taka sama. Żadna nic w nikim nie zmienia. To po co wgl gadać?
GruntToZiemia pisze:Bo człowiek nie jest z natury introwertykiem, introwertyzm powstaje jako wynikowa wychowania i otoczenia. Każde małe dziecko do pewnego wieku bez skrępowania nawiązuje kontakty ze wszystkimi naokoło, niezależnie od tego np. że jedno dopiero gaworzy, a drugie już potrafi mówić. To zanika dopiero w wyniku doświadczeń, wychowania, etyki i innych takich rzeczy, a w pełne odklejenie i introwertyzm przekształca się głównie na skutek odbijania się swoją odmiennością od tzw. ogółu ludzi, ale to nie jest ani zdrowe, ani naturalne i niekoniecznie wynika z naszych naturalnych predyspozycji.
Introwertyzm nie powstaje jako wynikowa wychowania i otoczenia. Introwertyzm może mieć wiele przyczyn, ale zdarza się również, jak np. w moim przypadku że płynie z głębi Ciebie.
Poza tym, ludzie często mylą niezdolność nawiązywania kontaktów międzyludzkich, z niechęcią, brakiem potrzeby nawiązywania takich kontaktów. Samotność boli, ale ja tam w tłumie czuję się jeszcze samotniej i bardziej nie na miejscu. Jak introwertyzm mówłby być wynikiem wychowania? Ile jest takich problemów że rodzicie idą z bachorem po pomoc, bo jest introwertykiem? Myślisz, że tak go wychowali? Nie, chcieli żeby był grzeczny, śliczny i miał wielu przyjaciół. O małych dzieciach nie można mówić, że są ekstrawertykami. Małe dzieci to małe dzieci, jak napisałeś: są takowe do pewnego wieku. Kiedy dojrzewamy, nabieramy własnego rozumu, KSZTAŁTUJEMY SIĘ. Kształtuje się nasza osobowość, a z nią introwertyzm bądź ekstrawertyzm.
Pamiętasz to plucie? Trzeba było utopić cały jebany świat w ślinie
- Szkoda, że w ustach nam zaschło...
Są etapy, na których naturalnie przychodzi lub odchodzi chęć socjalizacji, ale to nie definiuje całości istoty ani nawet umysłu.
pustka pisze:
Introwertyzm nie powstaje jako wynikowa wychowania i otoczenia.
pustka pisze: Kiedy dojrzewamy, nabieramy własnego rozumu, KSZTAŁTUJEMY SIĘ. Kształtuje się nasza osobowość, a z nią introwertyzm bądź ekstrawertyzm.
@pustka, skąd wiesz, że nie jestem introwertykiem? Otóż jestem, ale dzięki szczegółowej analizie mojej psychiki, dzieciństwa, wychowania i długim rozmowom z najbliższymi mi osobami (i po części psychodelikom, a potem terapii, ale nie uważam, żeby to były niezbędne elementy) zarówno zrozumiałem, jak i poczułem emocjonalnie, że stan introwertyzmu jakiego doświadczam na codzień i z którym czuję się najlepiej - nie pochodzi sam z siebie.
To nie jest ani pozytywne ani negatywne stwierdzenie, nie chwali ani nie oskarża. Ty zareagowałeś, jak gdyby stwierdzenie o naturze introwertyzmu stawiało Cię na gorszej pozycji niż sam siebie postrzegasz. Wykształcenie w sobie introwertyzmu i odbieranie go jako czegoś właściwego nie jest niczym złym, po prostu jest. Dopiero kiedy zaczyna nam przeszkadzać, kiedy jednak nie czujemy się z nim w pełni dobrze albo oszukujemy się, że tak jest - tylko wtedy nabiera jakiegoś negateywnego zabarwienia. W przeciwnym wypadku mamy pełne prawo do bycia szczęśliwym osobno.
Nic nie wynika samo z siebie, u mnie introwertyzm wynika np. z postrzegania świata i ludzi. Wobec tego ciężko byłoby mi być szczęśliwą, nawet osobno.
A szczegółowe analizy mi tam wszystko bardziej mącą niż pomagają. Poza tym co lekarz to opinia na Twój temat, naprawdę. Wierzyć na ślepo nie należy lekarzowi. Wierzyć należy sobie, bo to Ty siebie znasz najlepiej, i możesz dotrzeć do źródeł. Czy to na trzeźwo, czy z psychodelikami, czy z czym tam chcesz.
Pamiętasz to plucie? Trzeba było utopić cały jebany świat w ślinie
- Szkoda, że w ustach nam zaschło...
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?
Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.
Przemycali dzieci przez granicę z Meksykiem. Podawano im narkotyki, by były spokojniejsze
33-letnia obywatelka Stanów Zjednoczonych Dianne Guadian przyznała się do udziału w siatce przemytniczej zajmującej się nielegalnym przewozem dzieci z Meksyku do USA. Według prokuratury dzieci były odurzane słodyczami zawierającymi THC, aby łatwiej przeprowadzić je przez granicę. Kobiecie grozi od pięciu do 15 lat pozbawienia wolności.
