Pamiętasz to plucie? Trzeba było utopić cały jebany świat w ślinie
- Szkoda, że w ustach nam zaschło...
Nie warto wypierać, ani tłumić swojej niechęci do innych. Wypierane, i tłumione rzeczy prędzej czy później wracają, zazwyczaj ze zwiększoną mocą bo to jak z wypraszaniem, wiązaniem bądź zamykaniem agresywnych psów w piwnicy. Jak przyjdą/urwą się ze smyczy będą jeszcze bardziej rozzłoszczone. Nic nie pojawia się bez powodu, a próbując na chama zlikwidować takie uczucia nigdy nie dowiecie się skąd się wzięły.
Osobiście lubię kontakt z ludźmi, mam mnóstwo znajomych z którymi lubię się spotykać. Dobrze się czuje w towarzystwie. Poza tym tak się jakoś złożyło, że mam kilka "ekip" z którymi trzymam. Są to bardzo różni ludzie, z różynym wykształceniem, poglądami, profesjami, w różym wieku, różnej narodowości. Od prawników, lekarzy, biznesmenów, pracowników naukowych przez przedsięniorców, sportowców po bezrobotnych, złodzieji i bandytów.
Każdy z tych ludzi i każda z tych grup jest na swój sposób interesująca. Z każdym z tych ludzi mogę porozmawiac o czymś innym. Z racji wykształcenia, zainteresowań, wykonywanej pracy, otoczenia, narodowości, ci ludzie bardzo się od siebie różnia i mają skrajnie odmienne poglądy. Zupełnie inne podejście do życia, inny sysem wartości itd.
Nie wyobrażam sobie wyizolowania się i odcięcia od znajomych mi ludzi. Znajomi są częścią mojego życia, kształtują moje odbieranie otoczenia, urozmaicają codzienność. Kiedy potrzeba pomagają i wspierają.
Czytając chociażby ten wątek widać, że są ludzie wycofani towarzysko. Niektórzy z własnego wyboru a inni mimowolnie. Będąc osobą bardzo towarzyską i nie mając pojęcia jak wygląda życie takiego człowieka, mam wrażenie, że jest monotonne i nudne. Mało się dzieje.
Myślę, że będąc wycofanym towarzysko warto się zastanowić dlaczego tak jest? Czy tego na prawdę chce i czy jest mi z tym dobrze? A jeśli czuje się z tym źle, to co mogę zrobić żeby to zmienić.
Poznaje ludzi, ale nie potrafie z nimi utrzymać kontaktu.
Jestem mocno wycofany. Wręcz hardkorowo zacofany towarzysko. Niedługo zostane sam jak palec.
Gdybym był taki brzydki to byłbym nawet przystojny.
Każdy post dzieli duszę w pół.
Każda znajomość wymaga kontaktu. Jeżeli go nie ma, to relacje zanikają. Z resztą jak kogoś nie widzimy np przez 8 lat, to mimo że tyle czasu upłynęło i tyle się wydarzyło nie mamy z tą osobą o czym rozmawiać.
Ze wsztskimi staram się mieć kontakt. Dzwonimy do siebie, jak nie było okazji się spotkać, albo długo się ktoś nie odzywa, zapytać "co tam?". Jak przejeżdżam obok czyjegoś domu, to wpadam na dwa słowa. Nie raz dosłownie na 10min. A jeśli ktoś jest w mojej okolicy to mnie odwiedza.
Pamiętasz to plucie? Trzeba było utopić cały jebany świat w ślinie
- Szkoda, że w ustach nam zaschło...
kokakola pisze: Poznaje ludzi, ale nie potrafie z nimi utrzymać kontaktu.
Jestem mocno wycofany. Wręcz hardkorowo zacofany towarzysko. Niedługo zostane sam jak palec.
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Za "przekąski" z Kalifornii grozi mu 20 lat więzienia
W paczce z Kalifornii do Polski miały być przekąski. Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej w Warszawie otworzyli puszki i znaleźli susz roślinny. Okazało się, że to była marihuana. Zarzut związany z przemytem usłyszał 22-latek.
Przemycali dzieci przez granicę z Meksykiem. Podawano im narkotyki, by były spokojniejsze
33-letnia obywatelka Stanów Zjednoczonych Dianne Guadian przyznała się do udziału w siatce przemytniczej zajmującej się nielegalnym przewozem dzieci z Meksyku do USA. Według prokuratury dzieci były odurzane słodyczami zawierającymi THC, aby łatwiej przeprowadzić je przez granicę. Kobiecie grozi od pięciu do 15 lat pozbawienia wolności.
Rekordowa liczba zgonów po narkotykach w Berlinie. Nie żyje około 300 osób
Zażywanie narkotyków doprowadziło w ubiegłym roku w Berlinie do śmierci około 300 osób; to najwyższa odnotowana dotąd liczba - podała we wtorek agencja dpa, powołując się na dane Visty, berlińskiej organizacji zajmującej się pomocą uzależnionym.
