@NieLubieZielska Jest cuś takiego chyba jak sprawdzenie zawartości przesyłki - tylko ciekawe jak listonosz, który przy otwarciu musi być, zareaguje na blistry leków? :) Niby "sprzedawcy" zapewniają, że nie ma lipy, ale co innego mają mówić? Zobacz w swoim mieście lub w większej aglomeracji obok siebie czy są takie oferty i odbieraj osobiście - jak przetestujesz jednego sprzedawcę to możesz później, wiedząc gdzie mieszka, jak wygląda brać od niego przez przesyłkę :).
Jeżeli założymy, że możemy zostać oszukani na np. 60zł + 20zł przesyłka pobraniowa = 80zł, to lepiej wydać te pieniądze na przejazd w 2 strony pkp i mieć kogoś "zaufanego". Oczywiście zdarzają się parapety zamiast ludzi, którzy ciągle kombinują, ale przy minimalnej obserwacji gestów, mowy ciała sprzedającego można obczaić czy coś kombinować będzie w przyszłości czy nie :). - Najlepiej to się ze sprzedającym/-ącą ugrzać :D.
slasher1995 pisze:
@NieLubieZielska Jest cuś takiego chyba jak sprawdzenie zawartości przesyłki - tylko ciekawe jak listonosz, który przy otwarciu musi być, zareaguje na blistry leków? :) Niby "sprzedawcy" zapewniają, że nie ma lipy, ale co innego mają mówić?.
Ja z koleżanką mam niby wyjść zrealizować reckę tylko ona mi nie chce powiedzieć co to więc no ja tam chętnie no się spotkam.
Dobra dzięki przetestujemy te odbiory osobiste.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni
Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.