No raczej dobrze nie działa, bo takie uspokojenie, jakie mi wczoraj dała, to zapewni mi kilka tabletek hydroksyzyny czy jakieś benzo, a ja chciałbym mieć opioidowe szczęście, ciepełko i stan psychiczny, w którym nic innego się nie liczy, tylko mogę chłonąć to, jak jest mi dobrze.
Everett1992 pisze:@Lilia1, to niezbyt dobre wieści. W takim razie nie pozostaje nic innego jak przerzucić się na inną substancję albo przestać brać, bo bez tego błogostanu kodeina traci cały swój urok jak dla mnie, staje się kompletnie bezpłciowa i niewarta uwagi.
Więc nie powiecie mi że to tolerka, bo tak mam od poczatku. Co poradzicie?
Zauważyłam że efekty się zwiększają gdy sie położe do łóżeczka i zamknę oczy, robi się naprawdę miło, ale ciepła brak.
komuna pisze:A co z tym, że ja sama nie czuje tego ciepełka, a nie biorę jakoś długo czy dużo, albo często. Powiedzmy co dwa tygodnie, czy czasami co tydzień. Za nic nie czuje tego ciepełka opisywanego przez wszystkich. Czułam je jedynie przy 600mg które brałam raz. Od kiedy biorę opio? To jakieś pół roku jest i trzymam się tej cholernej dawki 300mg.
Więc nie powiecie mi że to tolerka, bo tak mam od poczatku. Co poradzicie?
Czy to 300mg klepie Cię mocno?
W moim przypadku wlasnie to ciepelko bylo glownym wyznacznikiem dobrej fazy. Bylo cieplo - > byla duza euforia. Jak nie bylo ciepla to tylko lekka poprawa nastroju. Teraz nie czuję ciepla wcale,fazy mam slabe.
Kazdy organizm jest inny. U jednego konwersja kodeiny w morfinę zachodzi lepiej,u innego gorzej. U wiekszosci ludzi jest to ok 8-10%. Ale nie zawsze, ok 10% ludzi bialej rasy ma w ogole nieaktywny CYP2D6
Byc moze zostalas lekko skrzywdzona "fabrycznie" ;-)
Zależy co rozumiesz przez mocno
Jesli piszesz,ze taka dawka calkiem Cię zadowala to znaczy,ze moze byc ciut za malo. Kazdy musi sobie dopasowac metoda prob i bledow.
Euforia – stan nienaturalnie dobrego samopoczucia z tendencją do śmiechu, radości, płytkiej wesołości i dowcipkowania, doznawany nawet pomimo rzeczywistych niedomagań organizmu
Dzisiaj jakoś krótko i słabo to było(muszę przerwę zrobić!), ale jak pamiętam było to zazwyczaj jakieś 4h takiego dobrego pozytywnego działania. Czasami idąc ulicą dziób mi się uśmiechał a czasami(jak dzisiaj)(nie wiem czemu ale mam wrażenie że częściej) niewiele poczułam. Ale to raczej kapryśność.
Ostatnio, może tydzień temu wrzuciłam 600mg i wyszło słabo. Ale wtedy jeszcze tego samego dnia(7h wcześniej) wrzuciłam rano trochę kody i dzień wcześniej też coś było. W dodatku jak się ostatnio zorientowałam to minął jakiś rok od kiedy poznałam kodę i od tego czasu średnio co 1 tyg(czasami 2) wrzucałam 300mg. Więc nie licząc tego że potrzebuje przerwy tak było zazwyczaj o ile dobrze pamiętam a wiemy ze pamięc to kurwa i czasami nas okłamuje.
Ale co do grzania. Mam nadwyraz dobre krążenie i zazwyczaj gdy innym robi się zimno mi jeszcze jest cieplutko i biegam w spódniczce i krótkim rękawku.
Z tego krotkiego opisu wydaje mi sie,ze koda nie dziala na Ciebie cala mocą,ale za to dlugo. Mnie 300 daje 0,5h poprawę humoru,ale w czasach jak bralem 1x na tydzien 300 dzialalo naprawdę mocno. Przed szkola do apteki,a potem zajadanie tabletek w biegu i lezenie na wykladzie ze sluchawkami na uszach :-)
lol pisze:Z tą euforia chodzilo mi o nieco inny efekt :-) To takie uczucie ciepla rozpierajacego od wewnatrz. Pojawia się tez specyficzne(ale przyjemne) uczucie lekkosci? w nogach. Do tego spowolniony oddech, moga przymykac sie oczy przy nieco wiekszych dawkach.
lol pisze: Z tego krotkiego opisu wydaje mi sie,ze koda nie dziala na Ciebie cala mocą,ale za to dlugo. Mnie 300 daje 0,5h poprawę humoru,ale w czasach jak bralem 1x na tydzien 300 dzialalo naprawdę mocno. Przed szkola do apteki,a potem zajadanie tabletek w biegu i lezenie na wykladzie ze sluchawkami na uszach :-)
Zobaczymy jak za miesiąc na mnie podziała koda. Jak dotrwam
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
Rzeczniczka praw dziecka apeluje o edukację w zakresie skutków dopalaczy
Rzeczniczka praw dziecka ponowiła swój ubiegłoroczny apel skierowany do Ministerstwa Edukacji Narodowej o podjęcie działań edukacyjno-informacyjnych na temat szkodliwości dopalaczy we wszystkich placówkach oświatowych. Problem jest powszechny, a obecny wśród dzieci i młodzieży trend sięgania po dopalacze nie maleje. Jak pokazują statystyki, z roku na rok jest coraz więcej przypadków zatruć spowodowanych sięganiem po substancje psychoaktywne.
