Bombaj pisze:nazywa się to wyparciami i to one są źródłem ludzkiego nieszczęścia. Jest to odwrotność skutecznej terapii
Nie bierz tego zbytnio do siebie :). Jeżeli interesujesz się psychologią, napisz do mnie maila (ikonka jest pod avatarem), chętnie porozmawiam.
*jeżeli chcesz, żeby Twoje wypowiedzi były rzetelne merytorycznie i opiniotwórcze
**mechanizm obronny umysłu, polegający na zepchnięciu w podświadomość niewygodnych wspomnień, myśli a czasem nawet niezaspokojonych pragnień
***osoba o fenomenalnej pamięci
Nie podchodzę do tego na zasadzie "ktoś mi tak powiedział, więc powtarzam", a przedstawiam wyniki empirycznych badań prowadzonych w sposób holistyczny - nie kręci mnie, jak to wielu robi, cięcie martwej żaby na kawałki w beznadziejnej próbie zrozumienia żywego organizmu. Nie wiem, czy wiesz, ale umysł potrafi stworzyć nieskończoną ilość historii na temat tego samego zjawiska, o ile świadomość dojrzała do zakwestionowania pierwszej. Powód jest prosty - myśl o problemie powstała tylko i wyłącznie ze względu na brak możliwości poradzenia sobie z nim, a historia ma na celu wywołanie stanu pt. "aha, już wiem, przerobiłem to, więc nie ma sensu się w to zagłębiać". Problem pozostaje, ale myśli na jakiś czas są bardziej pogodne. A to, że za chwilę coś zaczyna się jebać "bez powodu" jest tylko zbiegiem okoliczności... co, nie?
Nie ma jednak racji jeśli chodzi o brak potencjału terapeutycznego dysocjantów. Nie myl zaburzeń dysocjacyjnych z działaniem dysocjantów. To nie to samo kolego.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
The Light pisze:Nie ma jednak racji jeśli chodzi o brak potencjału terapeutycznego dysocjantów. Nie myl zaburzeń dysocjacyjnych z działaniem dysocjantów. To nie to samo kolego.
Nie wiem, czy wiesz, ale umysł potrafi stworzyć nieskończoną ilość historii na temat tego samego zjawiska, o ile świadomość dojrzała do zakwestionowania pierwszej.
Powód jest prosty - myśl o problemie powstała tylko i wyłącznie ze względu na brak możliwości poradzenia sobie z nim,
W moich doświadczeniach z nerwicą natręctw (zaburzenia obsesyjno-kompulsywne) często musiałem mierzyć się z przykrymi myślami - o których wiedziałem, że nie były prawdziwe i nie miały realnych podstaw.
Dla wygody i ułatwienia sobie funkcjonowania szybko tworzyłem "antymyśli", wyjaśniające pokrótce, czemu dana myśl obsesyjna jest fałszywa. Tak jak mówiłem, obsesje nie miały podstaw w rzeczywistości i nie wskazywały na realny problem - uważam więc, że metoda takiej polemiki jest dobra. Oczywiście zaburzenia nerwicowe same nie biorą się znikąd, często wyrastają z niepokoju wywołanego zdarzeniami czy wspomnieniami, i mogą być sygnałem, że to owe dawne wspomnienia/emocje z kolei nie zostały w prawidłowy sposób "przerobione", a właśnie "wyparte".
Mam też pytanie: w jaki sposób ustalić granicę między myślą sygnalizującą prawdziwy problem, zepchnięcie czy zbagatelizowanie której oznaczałoby patologiczne wyparcie, a myślą irracjonalną a nękającą, której absolutnie nie powinniśmy wierzyć?
Jeżeli możesz, podaj proszę linki do tekstów/teorii, na których się opierasz. ;-)
Kwestionowanie swych wcześniejszych teorii/opinii na temat zdarzeń/zjawisk etc. i ich weryfikacja wydaje się być w porządku... czy może nie to miałeś na myśli?
Jak wyżej, nie do końca rozumiem. Co jest złego w myśleniu o problemach? Czy radzenie sobie z problemem nie obejmuje myślenia o nim?Powód jest prosty - myśl o problemie powstała tylko i wyłącznie ze względu na brak możliwości poradzenia sobie z nim,
Weźmy bardzo konkretny przykład: boli mnie ręka. Czy jestem w stanie namierzyć przyczynę? Jeśli tak, to przyczynę likwiduję, np. przestaję uderzać młotkiem. Jeśli nie, to mam zasadniczo dwie opcje: myśleć, lub zamiast myślenia - czuć. Jeśli natomiast przyczyny nie widać, a postanawiam znaleźć ją na siłę i generalnie nie prowadzi to szybko do znaczących efektów, to znak, że nie tędy droga. Kwestia wyczucia. Myślenie ma swoje miejsce; jeśli, na przykład, podczas doświadczania czegoś problematycznego przypomnisz sobie o osobie, która wspominała Ci o świetnej metodzie jego rozwiązania - warto spróbować. Jeśli jednak uparcie katujesz się myśleniem na dany temat tylko dlatego, że nie akceptujesz swojego obecnego położenia... to tam zostaniesz. W takiej, lub innej formie, bo zawsze można przykleić plasterek na rozdartą tętnicę i udawać, że jest spox. Do czasu działa i to też jest potrzebne, bo pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przerobić do pewnego etapu choćby nie wiem co.
W moich doświadczeniach z nerwicą natręctw (zaburzenia obsesyjno-kompulsywne) często musiałem mierzyć się z przykrymi myślami - o których wiedziałem, że nie były prawdziwe i nie miały realnych podstaw.
Dla wygody i ułatwienia sobie funkcjonowania szybko tworzyłem "antymyśli", wyjaśniające pokrótce, czemu dana myśl obsesyjna jest fałszywa. Tak jak mówiłem, obsesje nie miały podstaw w rzeczywistości i nie wskazywały na realny problem - uważam więc, że metoda takiej polemiki jest dobra. Oczywiście zaburzenia nerwicowe same nie biorą się znikąd, często wyrastają z niepokoju wywołanego zdarzeniami czy wspomnieniami, i mogą być sygnałem, że to owe dawne wspomnienia/emocje z kolei nie zostały w prawidłowy sposób "przerobione", a właśnie "wyparte".
Mam też pytanie: w jaki sposób ustalić granicę między myślą sygnalizującą prawdziwy problem, zepchnięcie czy zbagatelizowanie której oznaczałoby patologiczne wyparcie, a myślą irracjonalną a nękającą, której absolutnie nie powinniśmy wierzyć?
Jeżeli możesz, podaj proszę linki do tekstów/teorii, na których się opierasz. ;-)
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Mama dilera przyszła na policję z marihuaną
Policjanci z Krakowa zatrzymali 16-latka, u którego znaleziono ponad 50 gramów marihuany. Chłopak przyznał się także do jej sprzedaży.
Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę
Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.
Coraz więcej zatruć dopalaczami wśród nieletnich. Rzeczniczka Praw Dziecka apeluje do MEN
Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak ponownie zaapelowała do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wzmocnienie edukacji o dopalaczach i substancjach psychoaktywnych w szkołach. Powodem są rosnące statystyki dotyczące zatruć dopalaczami wśród dzieci i młodzieży w Polsce. Według danych systemu SMIOD w 2024 roku odnotowano 557 interwencji medycznych związanych z podejrzeniem zatrucia nowymi substancjami psychoaktywnymi.
