krzesło pisze: Będę szukał jakiś materiałów na ten temat, ale wkurwia mnie jak piszą artyków w którym podają rozwiązanie typu "trzeba się zmusić". :nuts:
Sam wiem, że nie jest łatwo.
Myślę, ze najlepszym rozwiązaniem (tak jest w moim wypadku) jest jakaś forma pracy nad własnym umysłem połączona ze stosowaniem skutecznych acz nie za mocnych stymulantów (na mnie dość dobrze działa Wellbutrin). A niekiedy, wiem że to zabrzmi głupio, pomaga na jakiś czas choćby przeczytanie jakiejś książki na temat prokratynacji i radzenia sobie z nią (jest sporo anglojęzycznych tytułów pisanych bardzo jasnym językiem, a do tego przez ludzi kompetentnych) - pozytywny efekt polega tu chyba na tym, że widzisz swoje problemy z "refleksyjnego" dystansu i łatwiej jest Ci je racjonalnie opracować, bez obwiniania się i całej tej emocjonalnej otoczki im towarzyszącej.
A gadanie ludzi, którzy nie mają pojęcia o takich stanach i nigdy ich nie doświadczyli jest tylko wkur***ące...
Ja też jak słyszę o "spinaniu dupy" czy "braniu się w garść" to krew mnie zalewa. Trochę wrażliwości, ludzie!
jabolman pisze:Mnie najbardziej motywuje brak czasu. Branie jakiegoś chujstwa to tylko rozwiązanie doraźne a i tak wszystko zależy od Ciebie i Twojego podejścia.
Rady, które dajesz, przypominają "mądrości" udzielane ciężkiemu i zrozpaczonemu seksoholikowi przez kolegę-grubaska, który sam ejakulując raz na 2 miesiące gada: "stary, po prostu zajmij się czymś innym i nie myśl o panienkach. kup sobie konsole do gier, znajdź jakieś hobby!".
Zrozum, że to może denerwować!
Ja np. często odkładałem na później, bo jakoś pół-świadomie myślę, że jak będzie zbliżał się deadline, to zabiorę się do sprawy z większą energią - a guzik! - czym mniej czasu było, tym bardziej wpadałem w panikę i wypierałem, ze muszę to zrobić. Kończyło się to tym, że jak już było za mało czasu, to racjonalizowałem sobie cała sprawę, że już i tak nie zdążę i zwalałem na jakieś zewnętrzne przeszkody.
Prokrastynacja polega właściwie na ciągłym oszukiwaniu samego siebie w ten czy inny sposób - i to jest w niej najgorsze.
scalone -JohnyHa
Więc nie mów mi że nie wiem o czym piszę. Ale jeżeli dalej uważacie że to choroba tylko dla tych którzy nie ogarniają po całości i niszczą sobie różne sprawy to mnie to chuj obchodzi. Użalajcie się dalej nad sobą zamiast spiąc dupe.
doctorblack pisze:Spotkał się ktoś z was z sennością po kwasach omega 3? Od czasu do czasu staram się włączyć jako uzupełnienie, natomiast nawet przy zalecanych przez producenta dawkach pojawia się senność i obniżony nastrój.
(co jest raczej mało prawdopodobne, bo renomowani producenci badają regularnie produkt i na życzenie udostępniają wyniki - zawsze rtęć jest w omega-3, nie ma na to rady, ale w małych ilościach bardzo i jej spożycie mieści się w "zdrowotnych" normach)
Szczerze, to nie bardzo rozumiem Twój problem - jeśli masz podejrzenie , ze suple z omega-3 Ci nie służą, to po co je wcinasz? Odstaw i sprawdź czy się poprawi - proste.
Ale jak dla mnie to nonsens i przyczyna jest inna.
P.S:
Osobiście jem omega 3 w ilości znacznie przekraczającej te sugerowaną na opakowaniach.
Dla "prokrastynatorów" polecam (jest wiele książek), ale ta jest krótka bardzo i szybko się czyta "Kto zabrał mój ser" - Spencer Johson. Pewnie jest gdzieś w sieci dostępna;)
doctorblack pisze:Spotkał się ktoś z was z sennością po kwasach omega 3?
mnie napewno nieaktywizowała, przy dawkach >10g (czyli jedynych sesnownych) mialem wrazenie ze nawet przymulała
doctorblack pisze: Sama bakopa monniera - super - tak jak to jest opisane - działała pobudzająco i energetyzująco, działa na receptory cholinergiczne.
na mnie dziaąłło mocno otumaniająco, bralem na sen
tomix pisze: na mieście powiadają że zmniejsza dopamine w korze przedczołowej, więc jak mają racje to słuszny objaw
mnie napewno nieaktywizowała, przy dawkach >10g (czyli jedynych sesnownych) mialem wrazenie ze nawet przymulała
Efekty zdrowotne uzyskuje się przy mniejszych dawkach, o ile suplementacja jest regularna.
I chyba nikt nie oczekiwał, że omega 3 go zaktywizuje...
doctorblack pisze: L tyrozynę - i acetylo l tyrozynę też stosowałem, ale obecnie przy antydepresantach w ogóle nie działa (acetylo l tyrozyna w ciągu 2 pierwszych godzin działała pobudzająco, a później dochodził lekki niepokój)
Ja też przymierzam się do suplementacji acetylo-l-tyrozyny, znalazłem dużą ilość w dobrej cenie. Mówisz, ze słabo na Ciebie działała?
Może ktoś ma jeszcze jakieś doświadczenia z tym specyfikiem?
W sumie jest sporo o prokrastynacji. W ostrych fazach braku motywacji, człowiek potrafi nawet nie jeść, nie wstawać z łóżka i takie tam. A wiecie czym kończy się powiedzenie mu: Weź się w garść? Rozjebaniem mebli, rozcięciem ryja, skokiem przez okno. Więc takie rady typu weź się i chuj to jak :wall:
z nadzieją, że się przejebiesz łbem przez taki mur. Książka którą podałem, sama w sobie problemu nie rozwiąże, ale jest tam ok 50 rad, jak sobie z tym radzić. Od skrajnych przypadków gdzie nawet wstanie od łózka/kompa graniczy z cudem, po problem z robieniem rzeczy pożytecznych (na zabawe ochota nonstop). Nie wiem czy zawsze trzeba grzebać we łbie dla motywacji, sam wiem po sobie, że ilebym nie miał stimsów we krwi, potrafie po nich leżeć i nie myśleć, nie robić niczego. Psychike trzeba zmienić, ale samemu, na pewno nie przez radę weź się w garść. Leń nie szuka wyjścia z lenistwa, w ogóle lenistwo nie istnieje moim zdaniem. Jest tylko skrzywiona w jakiś sposób psycha, co da się naprostować. Sry ale nie mam złotej pigułki, nikt nie ma.
PS. Książke napisała babka chora na depresje, jezyk angielski ale dosyć prosty moim zdaniem.
Grentoo pisze:Dobra książka na brak motywacji, taki depresyjny: http://www.downws.me/ebooks/63423-get-i ... essed.html
W sumie jest sporo o prokrastynacji.
Ja niedawno miałem w ręku: "End Procrastination Now. Get It Done with Proven Psychological Approach" Williama Knausa - przyjemnie się czyta, jest również w ebooku, chętni znajdą.
Książki oczywiście mają swoje wady i zalety: główną wadą jest to, że z konieczności bazują na ogólnikach i ocierają się nieraz o banał. Ale to co jest tu wadą, może stać się zaletą: przy odrobinie starań można ogólniki potraktować jako pewną inspirację i zachętę, by je zindywidualizować i dostroić do własnej osobowości; poza tym nieraz w kultywowanym od długiego czasu umysłowym bałaganie właśnie o "banalnych prawdach" zapominamy, a takie książki potrafią sprowadzić nas nieco na ziemię i przypomnieć parę prostych, zdrowych zasad.
Grentoo pisze:Tyler w pełni zgadzam się z Tobą w kwesti leków SSRI, próbowałem chyba kurwa wszystkich. Które działają? Trójcykliki! Lub SNRI! Tylko trójcykliki mogą wywołać skurwiałe skutki uboczne, u mnie powodowały okropne zatrzymywanie moczu, w sumie do dziś sikam na siedząco. I trudno mi pasuje.
Są środki mniej ingerujące w biochemię mózgu, dodatkowo te podniesienie serotoniny przez SSRI/SNRI (w tym trójcykliki) jest takie dziwne, nie podnosi humoru tylko jakby wyłącza emocje. Nie testowałem fluoksetyny, ale po wynikach badań i ludziach, których znam, którzy byli na innych SSRI lub też na klomi, widzę że fluo jako jedyny SSRI potrafi faktycznie podnieść humor (pewnie dlatego Prozac był tak popularny).
Wiem, że inhibitory MAO pięknie działają i jak mówisz są uniwersalne. Jednak cpanko na nich musi być jeszcze bardziej skomplikowane niż na SNRI które biore. U mnie od zawsze brakowało noradrenaliny oraz hormonów tarczycy, dopiero po ich uzupełnieniu zacząłem "żyć". Fakt nie łączymy ćpania z lekami, ale jak się dba się o siebie to można bez szkody. Tylko jest to trudniejsze. I naprawdę jak żrecie SSRI to zmieńcie je na coś innego... Co prawda moja ukochana wenlafaksyna da mi przy odstawianiu niezłe piekło ale przeżyje. Odpowiednia suplementacja, aktywne życie, miłość. I się żyje!
iMAO są prostsze w działaniu (praktycznie tylko blokują enzym MAO-A lub MAO-B lub oba), ale mogą powodować faktycznie poważniejsze interakcje z monoaminami, które ten enzym rozkłada.
Tyler nigdy nie pisałem że stymulanty obniżają humor nawet w depresji, jedynie chodziło mi o to, że mogły one zaburzać albo raczej przesłaniać działanie leków; a później powodować zjazd. A benzo może nie jest najlepszym rozwiązaniem przy stymulantach, ale wolę mieć je przy sobie na wszelki wypadek, bo kiedyś chyba uratowały mi życie jak miałem sytuację awaryjną.
Możesz podać jakieś linki do sposobów na tą prokrastynację? Organizacja typy wypisywanie questów próbowałem już lata temu. Wegetuję już zbyt długo. Są jakieś materiały w języku polskim, bo z angielskim u mnie tak średnio?
Przeczytaj sobie wpierw "Obudź w Sobie Olbrzyma" Anthonego Robbinsa, świetna książka. Dalej idzie "Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec" Kiyosakiego. Co prawda ta druga jest głównie o biznesie, ale właśnie pokazuje świetne sposoby jak się nie opierdalać tylko napierdalać.
Te dwie książki zmieniły moje życie.
Spinasz dupe i jedziesz. Nie ma czegoś takiego że nie mozesz czegoś zrobić. Też znam ten problem i przeważnie zostawiam wszystko na ostatnią chwilę. Jednak niczego nei zawalam bo wiem że i tak trzeba to ogarnąć. Mnie najbardziej motywuje brak czasu. Branie jakiegoś chujstwa to tylko rozwiązanie doraźne a i tak wszystko zależy od Ciebie i Twojego podejścia.
Czytaj więcej na: http://talk.hyperreal.info/doping-mozgu ... z2TIRSbjgb
Możesz podnosić wszystko naturalnymi sposobami, ale stymulant zawsze pozwoli dać z siebie więcej, zawsze.
Pytanie ile jesteś w stanie zrobić, żeby osiągnąć cel?
Bover0 pisze:Johny apropo tej soli potasowej.Jak szukałem w googlach to wszędzie o nawozie... Znalazłem jedynie informacje o soli "Salvita" czy o to tą chodzi ? Jak nie to co to dokładnie za sól i gdzie ją kupujesz ?
Juz mi sie niechce zarzerać wagonami bananów i asparginów :P
Dexxter pisze:Czy jest sens mixować etylofenidat z piracetamem i miłorzębem lekarskim (podobno iMAO)? jak tak to w jakim stosunku? I jaką do tego dorzucić suplementacje? Chodzi mi o mix do nauki.
Święta prawda - stymulanty, nawet najlepsze, nie uleczą prawdziwej prokrastynacji bezpośrednio - dlatego radzenie sobie z nią jest takie trudne! Niekiedy wręcz komplikują sprawę, bo po zażyciu stymulantów mamy większą przyjemność z robienia tego, co lubimy i chcemy trwać w tym stanie, wiec odkładamy znowu na później czynności, które skojarzyliśmy z "nieprzyjemnością". Wiem coś o tym, bo prokrastynację znam z introspekcji na wylot
Niestety jak dotąd nie udało mi się z niej wyleczyć i wele rzeczy nadal zaprzepaszczam
Czytaj więcej na: http://talk.hyperreal.info/doping-mozgu ... z2TISDaMgV
Pragnienie posiadania dla złudnej przyjemności (tak, złudnej - jak będziecie mieć okazję posiadać fajne rzeczy to zobaczycie, że to tak naprawdę nic niewarte), połączone z mentalnością ludzi i pracą, której się nie lubi daje prokrastynację. Po prostu zaburza naturalne procesy rozwoju (stąd też info, że ludziom po ok. 25 roku życia nie wzrasta IQ - a jak ma wzrastać skoro robią dziennie to samo?).
Jedyny sposób to zmiana przekonań, wtedy gdy odpowiednio przeramujemy przyjemność i cierpienie w stosunku do naszej pracy, nawyków, spędzania czasu wolnego itp., prokrastynacja znika i pojawia się motywacja.
Masz ustawione dwa budziki lub 5 drzemek w telefonie? Czas zmienić pracę. Ludzie, którzy lubią to, co robią, zasypiają z satysfakcją późno (wykonanie pracy przez cały dzień było dla nich przyjemnością), a wstają wcześnie (z powodu ekscytacji "chcę już następny dzień!") bez budzika. Sam tego doświadczam ostatnio.
Paradoksalnie, gdyby nie stymulanty, nie zrozumiałbym tego tak szybko.
Alkohol - rzadko. Czasami jak jest jakaś ważne impreza - piwo. Rzuciłem papierosy, ale właśnie sęk w tym, że co jakiś czas wracam do palenia po 3;5;8 miesiącach wtedy kiedy pojawia się jakiś dead line (zwiększa się motywacja, lekko niweluje senność, a prokrastynacja też poniekąd odchodzi w zapomnienie, znika też to "przymulenie" jakby "odrealnienie"). Macie pomysł dlaczego?
Stymulację z fajek możesz zastąpić czym innym, ogólnie nikotynę możesz odpuścić, ale fajki zawierają iMAO, które wchodzą bardzo szybko. Ogólnie stymulują bardzo szybko, ale każdy kolejny buch natychmiast blokuje receptory nAChr i efektem jest w końcu wyłączenie całej fazy. Jak chcesz zapalić to pociągnij mini bucha i tak jedna fajka starczy ci na kilka dni. Tyle, że wtedy iMAO będzie za mało :)
Dlatego fajki to bardzo kiepska opcja, która jedynie rozwala układ cholinergiczny, wyłącza inne środki (przynajmniej po części) i dodatkowo dorzuca sporo toksyn.
Odrealnienie spowodowane jest kiepską suplementacją i/lub odwodnieniem (najczęściej).
jabolman pisze:Nie bierz tego do siebie ale dla mnie to wygląda na syndrom leniwego dziecka bananowców. Albo ogarniasz życie albo nie, nie wmawiaj mi że jest coś takiego co uniemożliwia Ci wzięcie się do roboty bo czegoś takiego nie ma. Kto jest kurwa kapitanem Ty czy Twoje lenistwo? Podobnie wygląda sprawa z załatwianiem sobie papierków na dysleksje. Co drugi pajac takie coś i może pisać jak mu się podoba ale kurwa co ci ludzie robią w tym kieruunku żeby pisać poprawnie? Ile czytają książek miesięcznie?
Żyjemy w czasach gdzie każdy sobie szuka drogi na skróty a na chorobę najłatwiej wszystko spierdolić. Możesz kupić pół apteki ale samo się nic nie zrobi, bo to tak nei działa, 90% to Twoje nastawienie resztę możesz sobie "dorzucić".
Myślisz że wole siąść do książek jak mam do wyboru pójście na browara czy pojeżdzenie na rowerku? Ni chuja, mnie też to boli ale życie to nie tylko przyjemności. Na wszystko jest czas.
Sęk w tym, żebyś właśnie wolał poczytać książkę zamiast opierdolić browara. Dla mnie to też było nie do pojęcia początkowo, ale z czasem przy zmianie przekonań, kiedy zobaczyłem efekty pracy na NAPIERDALANIU jak dzika świnia (swojego biznesu, bo etat nie daje możliwości rozwoju), zacząłem Z CHĘCIĄ odmawiać wyjść na imprezy i rwania dup, odstawiłem kompletnie alkohol i skojarzyłem go z cierpieniem (każde wypicie browara = rozjebanie koncentracji i zdolności do pracy na cały dzień, wypicie wódy = następny dzień lub dwa do tyłu), a czysty umysł i wykorzystywanie go w praktyce z przyjemnością (nic dziwnego - biznes z efektami daje ogromną satysfakcję i ekscytację, wrasta pewność siebie).
Po czasie wszystko zaczęło tak wyglądać ("Hm może tak kupić Twixa? Nie, po huj będę to brał, lepiej zrobić trening i wpierdolić normalny obiad" :D ) i teraz jestem MASZYNĄ NISZCZĄCĄ :D Na stymulantach to już w ogóle ogarniam wszystko. I teraz jest najlepsze - nagradzam się za określone etapy prac, które dają namacalne EFEKTY, dzięki czemu układ nagrody przestawił się na jeszcze wyższe obroty, bo dalsza praca kojarzona jest z większą przyjemnością na końcu.
Tak to się robi :) Zmuszanie nigdy nikomu nie wyszło na dobre (wyprawy krzyżowe polecam sobie przypomnieć :D ).
Tyler Durden pisze: Prokrastynacja to nie jest choroba (a jak już to choroba społeczna). To bardziej skutek uboczny współczesnego stylu życia.
Jeszcze raz zaznaczę, że bardzo lubię Twoje wypowiedzi - bystry z Ciebie Gość i masz naprawdę duże doświadczenie.
Słuchajcie Tylera - dobrze gada!
Żebyśmy nie zbaczali zanadto w jakieś psychologiczne dywagacje, to powtórzę raz jeszcze moje pytanie związane z tematyką wątku:
czy warto suplementować acetylo-l-karnitynę razem z acetylo-l-tyrozyną? Dodam, że biorę regularnie Wellbutrin.
Chodzi mi zwłaszcza o acetylo-l-tyrozynę i jej długofalową suplementację, ponoć lepiej stymuluje i wchłania się skuteczniej niż zwykła tyrozyna. Wzmocni działanie antydepresantów?
Do Tylera i innych: próbowaliście?
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.
