Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 464 • Strona 4 z 47
  • 106 / / 0
Powodem często jest grzech, a także celowe działania społeczeństwa jak np. mobbing.
Uwaga! Użytkownik ebbing nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 175 / 3 / 0
bittersweet pisze:
Pomogą zamaskować objawy o ile będą dobrze dobrane, a to może być loteria.
Nie tyle zamaskować, co zdystansować do nich. Nie odbierasz wszystkiego już tak personalnie. Świetna okazja do zauważenia wielu swoich psychicznych ograniczeń i świadomego uwolnienia się od nich. Tak, przez pewien okres bacznie obserwujesz swoje reakcje na dane sytuacje/osoby/okoliczności, a potem już raczej z automatu działasz zdrowo i spokojnie :)

Dobrze dobrane leki to dla mnie mit. Jeśli chcesz naprawdę swojej poprawy i szczęścia, to przy każdym leku zaczniesz działać tak, a nie inaczej. Jeśli nie chce ci się wysilać, będziesz tkwić przy starych negatywnych nawykach i doszukiwać się "skutków ubocznych" czy robić tragedię z tego jak cię lek zamula. Będziesz robił/a z siebie ofiarę tracąc czas na szukanie wymówek/usprawiedliwień dla swojego nieszczęścia. A można ten czas poświęcić na tyle kreatywnych i wesołych rzeczy :)
  • 414 / 4 / 0
No i należy tę okazję wykorzystać, jeśli leki takowa dają.

BTW, ja nie pokładam w lekach tyle ufności. Po pierwsze- skutki uboczne bywają naprawdę opłakane. Ciężko nie zauważyć zamulenia, przyrostu wagi, ślinotoku czy szczękościsku. Po drugie, znam wiele osób, co od lat na różnego rodzaju psychotropkach śmigają, na terapię chodzą a poprawa minimalna.
Trzeba samemu się postarać, tak jak mirku napisałeś, zdystansować się. I przestać się umartwiać.

Szczęśliwie moja fobia społeczna minęła, gdy wbiłam się w towarzycho totalnie upalona i zaczęłam się zastanawiać, o co mi ,kurwa chodzi, gdy oddzieliłam ten stan od samej siebie. Po jakimś czasie depresja też minęła.
And I forget just why I taste, oh yeah, I guess it makes me smile
http://www.youtube.com/watch?v=hTWKbfoikeg
  • 175 / 3 / 0
bittersweet pisze:
BTW, ja nie pokładam w lekach tyle ufności. Po pierwsze- skutki uboczne bywają naprawdę opłakane. Ciężko nie zauważyć zamulenia
Ja też nie. Pokładam ufność w ludzkim potencjale. Też u mnie pojawiło się przymulenie, ale jak przestałem na nie zwracać uwagę to stało się to drobnostką, aż w końcu całkowicie ustąpiło.
  • 414 / 4 / 0
Przymulenie mija, bo organizm przyzwyczaja się do leku. Szczękościsk nie...
Obecnie lecę na setce kwetiapiny i jest pięknie:)
And I forget just why I taste, oh yeah, I guess it makes me smile
http://www.youtube.com/watch?v=hTWKbfoikeg
  • 16 / / 2
Polecam sulbutiaminę
Jestem nie będąc: xeon [at] safe-mail.net
  • 408 / 3 / 0
Jeśli SSRI (paroxetyna, sertralina) nie pomagają (tzn otępiają i nic poza tym) to warto szukać przyczyny fobii społecznej np w dopaminie i lekach majstrujących przy niej ? Nie mam depresji, a gdybym mógł normalnie wyjść do ludzi i się nie schizować to serotonina by mi się chyba wylewała uszami. Dodam, że często brakuje mi jakiejkolwiek motywacji do działania, takie psychiczne zmęczenie i trudność w angażowaniu się w jakiekolwiek długoterminowe projekty (jedynie (niemal) natychmiastowa gratyfikacja motywuje do działania).
Uwaga! Użytkownik FrozenSynapse nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 175 / 3 / 0
Nie, przyczyną nie są ani leki ani dopamina. Przyczyna leży w psychice. Prawdopodobnie szybko się zniechęcasz natrafiając na najmniejszą trudność/przeszkodę, bądź odnosząc "porażkę". Czyli bardziej uogólniając - nie do końca czujesz/rozumiesz naturę życia/świata i stąd się bierze cierpienie. Życie składa się z "porażek"(w zupełnie neutralnym kontekście) i jest to tylko część dłuższej drogi. Gdybyś nigdy nie odnosił porażek, nie odnosiłbyś też sukcesów, bo nie miałbyś się na czym uczyć. A to, że masz schizy przed ludźmi to tylko wynik tego, że siedzisz ciągle w tych samych loopach myślowych, które pochodzą z przeszłości i odtwarzają się w każdej podobnej sytuacji. One kontrolują Ciebie i nie możesz sie do nich zdystansować, przestać się z nimi identyfikować.

Polecam książki takie jak "Pokochaj siebie" Wayne Dyer'a czy "Potęga teraźniejszości" Eckharta Tolle.
Ostatnio zmieniony 14 marca 2013 przez mirek, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 414 / 4 / 0
Pięknie mirek, pięknie.
Dobrze prawisz, sprowadzanie emocji do zjawisk chemicznych to droga do nikąd.
And I forget just why I taste, oh yeah, I guess it makes me smile
http://www.youtube.com/watch?v=hTWKbfoikeg
  • 408 / 3 / 0
mirek pisze:
Prawdopodobnie szybko się zniechęcasz natrafiając na najmniejszą trudność/przeszkodę, bądź odnosząc "porażkę".
Nie do końca, w niektórych sprawach potrafię radzić sobie z przeciwnościami losu i nie przejmować się porażkami. Ale jeśli osiągnięcie jakiegoś celu wymaga długotrwałej pracy to szybko o nim zapominam i skupiam się na czymś, co może przynieść zadowolenie znacznie szybciej. Po prostu dragi nauczyły mnie natychmiastowej przyjemności i im szybciej można 'coś' osiągnąć, tym częściej 'to' pojawia się w moim spektrum zainteresowania.
mirek pisze:
A to, że masz schizy przed ludźmi to tylko wynik tego, że siedzisz ciągle w tych samych loopach myślowych, które pochodzą z przeszłości i odtwarzają się w każdej podobnej sytuacji. One kontrolują Ciebie i nie możesz sie do nich zdystansować, przestać się z nimi identyfikować.
To prawda. Podstawą jest wyjście do ludzie i wypracowanie sobie nowych schematów zachowań w sytuacjach towarzyskich, jednak bez jakichkolwiek leków jest to bardzo trudne. To tak, jakby ze złamaną ręką podnosić ciężary - niby się da znosić ból fizyczny, ale lepszym pomysłem byłoby najpierw zlikwidowanie jego przyczyny. W ostateczności będę próbował od lekarza wysępić benzo, ponieważ działają na mnie silnie w terapeutycznych dawkach, znikają wszystkie lęki i zahamowania a ja mogę się czuć normalnie. Jednak to miecz obosieczny, niby tonący brzytwy się chwyta, ale myślę że jeśli coś oprócz bdz mogłoby mi pomóc, to czemu by nie spróbować.

Co do książek to pewna wiedza na pewno się przyda i świetnie uzupełni z leczeniem farmakologicznym (tabletki nie zrobią wszystkiego za nas, samemu też trzeba coś od siebie dać), jednak moim zdaniem nie może całkowicie go zastąpić.
Uwaga! Użytkownik FrozenSynapse nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 464 • Strona 4 z 47
Artykuły
Newsy
[img]
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?

Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.

[img]
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski

Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.

[img]
Wolne Konopie: Mamy dowód, że policyjna machina działa dla statystyk

WK: Pamiętacie nasz niedawny tekst o KPP w Głogowie, która wydała ponad 1000 zł publicznych pieniędzy i zmarnowała 13 godzin pracy systemu na ściganie 0,06 grama marihuany? Wtedy zastanawialiśmy się, czy te kosztowne, absurdalne procedury prowadzą do wykrywania jakichkolwiek poważnych przestępstw. Policja nie potrafiła nam odpowiedzieć. Wysłaliśmy więc kolejny wniosek UIP. I właśnie dostaliśmy odpowiedź, która potwierdza całkowity bezsens tej polityki. Komendant Powiatowy Policji w Głogowie oficjalnie przyznał, że ta cała „walka z dilerami” to fikcja, a system produkuje puste zatrzymania.