Więcej informacji: Salvia Divinorum w Narkopedii [H]yperreala
po suszu tez moze byc smiesznie
3 nabite zwykle lufy + zapalniczka zwykla = 1 bong + żarowa
1,5 bong +żarowa = 1 bong + palnik
Roznia miedzy zapalniczką żarową a palnikeim jest taka że z żarowej zawartość cybucha spala sie w ok 5 sekund, a palnikiem w 2 + wyzsza temperatura, wiec wiecej i szybciej salvinorin dostaje sie do pluc.
Polecam takie wlasnie metody :-p spalasz 2 bongi jeden po drugim i wylatujesz z ciała, nawet sie nie zdążysz zorientowac ze to juz sie stalo :D
tak apropo jesli ktoś zdecyduje się na palenie szałwii z wiadra POLECAM opiekuna bo nieświadome wylanie wiadra z założmy 40 litrami wody w mieszkaniu lub w domu może mieć "niefajne" skutki ;-)
nie ma będzie
istnieje tylko teraz
a ja wciąż upieram się przy tym że najlepsze jest wiadro
no a poztym wiadra sa dla hardcore'owców
pozdrwiam
nie ma będzie
istnieje tylko teraz
ahael pisze: tak wiec polecam np. zrobić mixa i do szałwii dosypać dobrego skuna... :-p
pozadrawiam
nie ma będzie
istnieje tylko teraz
W żyły wtłoczę dekstrometorfan
Następnie pożrę Cię
I SIGMA ciałem się stanie
Jest to bardzo dziwne uczucie które trudno opisać. Rozumiem to tylko kiedy jestem pod wpływem Salvii, ale spróbuje to opisać.
Te niewidzialne prądy przenikają przez moje ciało pchając je w lewą stronę lub w prawo. Każdy przedmiot zdaje sie brać udział w tym procederze. Fale są na tyle silne że spychają mnie z krzesła. To tak jakbym musial sie im podporządkować bo w żaden sposób nie da sie ich opanować. Wszystko zlewa się w całość np. monitor, biurko, ja. Opisałem to jak potrafie, ale nie wiem czy mnie ktoś zrozumie. Ciekawi mnie czy ktoś miewa podobne fazy. W czasie tripu staram się zapamietać odczucia ale kiedy przastaje działac magia Salvii nie mogę tego w żaden sposób ujać. I te poty jakby ktoś spryskał mnie wężem ogrodowym. Następnym razem przyjmę 2 lufki tylko boję się że te prądy mogo stać sie jeszcze silniejsze i bardziej dokuczliwe.
Doswiadczenie: zioło (duzo),hasz (kilka razy),xtc (duzo),grzyby (raz),szałwia-ekstrakt (raz),yopo (raz)
Metoda: palone w 40cm bongo, zapalniczka żarowa
Set & setting: ok godz. 17, na dworzu ciemno, lezy pierwszy snieg. Sam w domu, swiatla w pokoju zapalone, w tle jakaś bardzo spokojna muzyka, chec odbycia podrozy wyzszej o stopien od poprzedniej.
Na wstępie chciałbym przeprosić za ew. błędy gramatyczne, językowe, stylistyczne, interpunkcyjne i jakie tylko jeszcze mogą się tu znaleźć.
Jako że posiadałem, jak mi sie wydawało mało ekstraktu, postanowiłem najpierw spalić jeden cybuch suszu. Już po nim czułem lekką zmianę. Trzymałem dym jak najdłużej się dało i w tym czasie nabijałem juz cybuch ekstraktem. Pojawiły się lekkie problemy manualne. Złapałem 2 bucha i poczułem że nie jestem w swoim pokoju, widziałem go ale tak naprawde czułem ze jestem gdzie indziej. Probowałem nabić kolejną tubę, niestety przy tym część ekstraktu sie rozsypała. Miałem dziwne wrażenie że on specjalnie się rozsypuje, że zza wszelką cenę chce uciec od cybucha. Poza tym bardzo ładnie wyglądał rozsypany na moim ręku. Udało mi się nasypać i spalić, prawdę mówiąc nie pamiętam jak łapałem bucha i wypuszczałem dym. Postawiłem faje na podłodze obok siebie i poczułem czyjąś obecność w pokoju. Trudno jest to opisać słowami lecz czułem że na pufie pod oknem, i w nogach łóżka na którym leżałem siedzieli oni. Nie wiem kim byli, nie widziałem ich, ale czułem że są, że powinni tu być, nie bałem się ich, wręcz przeciwnie, czułem ich ciepło, uczucie, dobro, przyjaźń, bliskość. Poczułem że Lady chce mnie przygotować na spotkanie z nią osobiście. Oni byli tylko jej powiernikami, wysłannikami, mieli mi pokazać jak będzie wyglądało spotkanie. Cały czas czułem niesamowity spokój i szczęście, które później przerodziły się w bardzo szczerą radość, śmiałem się. Odeszli... Wstałem z łóżka i podszedłem do komputera. W głosnikach leciał akurat (chicane - saltwater (thrillseekers remix) naprawde polecam ten kawalek), piosenka ma w sobie odgłosy szumu oceanu, śpiewu mew/rybitw. Patrząc się w zgaszony monitor czułem że za moimi plecami rozciąga się las, za nim znajduje się skarpa, plaża i ocean. Słyszałem szum fal wydobywający się gdzieś za mną. W takim miejscu czułbym się szczęśliwy, szczęśliwszy niż gdziekolwiek. Znowu poczułem niesamowitą radość. Spojżałem się za siebie i zobaczyłem tylko swoje łóżko jednak nie zmartwiło mnie to, wiedzialem że mój raj nadal istnieje, czułem go, wiedziałem że kiedyś go zobacze. Potem pojawiła się w mojej głowie bardzo osobista wizja, odczytałem to jako wizję przyszłości, jakąś migawkę przyszłych wydarzeń. Widziałem moich bliskich, rodzinę, znajomych, przyjaciół i tą jedną bardzo ważna dla mnie osobę. To były krótkie scenki które w chwili obecnej nie mogłyby się wydarzyć. Możliwe do spełnienia były by dopiero za parę lat.
Tak skończyła się ta podróż. Mogę dodać że nawet w chwili obecnej, chociaż że minęło ok godziny nadal czuje się bardzo szczęśliwy. Cały trip trwał maksymalnie ok. 10 minut. Nabrałem respektu dla Lady Salvii. I wydaje mi się że to był wstęp do tego co chce mi pokazać, jestem gotowy na ekstrakt 10x. Jednak teraz zadbam o inną oprawę przy paleniu, bardziej odpowiednią. Ta roślina nabrała dla mnie bardzo mistycznego znaczenia.
pozdrawiam :)
Popularniejsza niż heroina. Brytyjskie nastolatki ofiarami upodobania do ketaminy
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Psylocybina na objawy po wstrząśnieniu mózgu
Badania nad psylocybiną krążą od lat wokół tych samych wskazań: depresji lekoopornej, uzależnień, lęku w chorobie terminalnej. Zespół z Monash University w Melbourne wchodzi na teren, którego dotąd nikt systematycznie nie sprawdzał — uporczywe objawy po wstrząśnieniu mózgu. To pierwsze takie badanie w Australii.
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.