Co do snów, to nie zauważyłem ani jednego efektu Calea. W tamtym okresie ćwiczyłem LD z zadowalającymi efektami jak na początek i ze swojej strony mogę zapewnić, że lepsze rezultaty można osiągnąć przez regularne ćwiczenia (o ile ma się wystarczająco czasu i możliwości, jeśli śpisz po 5 godzin to sobie odpuść). Po tygodniu straciłem zupełną warię w to ziele. Może gdyby lepiej smakowało, popróbowałbym jeszcze trochę (zostało mi parę gram).
Jak robicie wywar polecam dodać trochę soku lub miodu, pomaga.
P.S. sorry za ożywianie starego wątku
P.S. sorry za ożywianie starego wątku
no cóż. nie wszystko na każdego działa (przykładem ogólnie znanym salvia). gdzieś czytałem o łączeniu naparu ze skrętem z calei przed snem ...
no mi też schły końcówki, ale wywaliłem ją na pole, na najbardziej nasłonecznione miejsce od południowej strony (do tej pory tam stoi :) ) i jakoś przestały. zresztą kto to wie dlaczego. to dość nieobliczalna roślinka w uprawie.
ps. trzeba uważać, żeby za długo na deszczyku nie stała. mi raz stała i się zaczęły czarne plamki robić.
Ofkors to jest Tomek :) , próbuję go wciągnąć w otworzenie poważnego sklepu z etnobotanikami , z jego wiedzą i doświadczeniem można by rozruszać rynek legalnych roślin psychoaktywnych , ale on ma jakieś etyczne obiekcje .
Ja myslę żeby zainstalować w pokoju ze 3 żarówki energooszczędne philpsa 20-25 wat na więcej mnie nie stać z uwagi na rachunki za prąd , do doświetlania powinno wystarczyć . Mam teraz w pizdu małych kaktusów więc muszę im też zapodać troche dodatkowego światła .scaliłam AnnaS
Tomek S. pisze: kup sobie 2-3 energooszczędne świetlowki philipsa lub osram (tylko tych firm) 20 watowe i zamocuj 25 cm nad roslinką , są dość drogie ale wyjdzie cię taniej na prądzie - wystarczy w zimie doświetlić po południu roślinke z 2 godzinki i bedzie ok .
podlewam jak roślinka ma już całkiem sucho. to roślinka pustynna więc przesuszeniem bym się raczej nie martwił.
pzdr Fiesta :)
jak twierdzą u mnie w domu wystarczy oświetlenie pokoju i żadnego dodatkowego nie trzeba, ale osobiście wątpię. może pokombinuję z pewną metrową neonówką którą mam w domu.
Dużo towaru można uzyskać z jednego takiego krzaka?
wolf74 pisze:czy jest to roślina jedno czy wieloletnia , na razie to błądzimy we mgle ...
co do ilości towaru to nikt nie prowadził jeszcze u nas uprawy calei na susz (tak w ogóle to słyszałem o ok. 6 - 7 uprawiających tą zacną roślinkę wliczając w to nas. wielu więcej raczej nas nie ma).
no i jak już wspomniał mój przedmówca dream cherb to jak narazie wielka niewiadoma (wspomnę tu tylko o naprawdę sporych problemach z sadzonkowaniem).
To ludzie stworzyli sobie boga.
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Gdy dilera zastępuje kasjer. Dlaczego po legalizacji nastolatkom trudniej o marihuanę
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Cały grzyb a czysta psylocybina: co naprawdę pokazał model obliczeniowy
Pytanie krąży po literaturze od dekady: czy psylocybina wyjaśnia całe działanie grzyba, czy tylko jego część? Praca zespołu z University of the Free State, opublikowana 16 marca 2026 roku w Scientific Reports, próbuje odpowiedzieć na nie narzędziami chemii obliczeniowej.
Kontrolowane światłem opioidy mogą znosić ból bez skutków ubocznych?
Opioidy to jedne z najskuteczniejszych środków przeciwbólowych, ale ich działanie trudno jest ograniczyć do konkretnego miejsca. Morfina czy fentanyl pobudzają receptory opioidowe μ, które są obecne m.in. w mózgu, nerwach obwodowych czy jelitach. Jednak te same receptory odpowiadają za skutki uboczne. Konsekwencjami mogą być zaparcia, rozwój tolerancji czy uzależnienie. Szczególnie niebezpieczne jest zatrzymanie oddychania. Wielkim wyzwaniem jest zachowanie siły przeciwbólowej opioidów przy jednoczesnej kontroli miejsca i czasu działania.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.