miumin pisze:Serio myślisz, że niewielu? Śmiem przypuszczać, że 60% powojennej muzyki zwanej rozrywkową, powstało pod wpływem psychodelików. Mam na myśli oczywiście głównie marihuanę.Asinus pisze:chyba, że ktoś zajmuje się twórczością artystyczną, a stany psychodeliczne są źródłem inspiracji. Ale ilu użytkowników psychodelików zajmuje się czymś takim?
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Romantyczka pisze:Najważniejsze jest to, żeby spożywanie substancji psychoaktywnych traktować jak święto, a nie codzienność. Trzeba za każdym razem dobrze nastawić się psychicznie i starać się wynieść coś z tripa, unikać myślenia w stylu "chce mi się ćpać".
Jak miałam takie podejście to się nie wjebałam w opio pomimo tego, że zażywałam je od czasu do czasu przez ponad cztery lata. A jak o tym zapomniałam, bo było mi dobrze i miło i pluszowo, to się wjebałam od razu. Opio to zdradliwe kurwy.
Taka sytuacja może mieć różne konsekwencje, nie mówię że wjebania się jest pewne, jeden przyhamuje, jeden mimo chęci będzie się trzymał planu i ćpał z określonym harmonogramem, a jeszcze inny będzie brał coraz częściej i tu już każdy wie jak to się MOŻE, (nie musi) skończyć. Jeszcze co do przypadku ćpania nadal raz na kilka miechów mimo delikatnego rozwinięcia się uzależnienia psychicznego. Może się okazać że życie od-do comiesięcznego przywalenia nagle stało się nudne i mało interesujące, myśli się tylko o TYM DNIU i odlicza dni w kalendarzu i tak ciągle od nowa i od nowa. Ilu wytrzyma taki tryb i będzie bez końca nad sobą panować? Tu już nie chodzi o wytrzymałość, tu trzeba by być herosem woli. Ja takich nie znam ;-)
Oczywiście taki tryb ćpania z takim PODEJŚCIEM jakie opisałaś w przypadku opioidów i opiatów, to i tak pewnie najlepsze rozwiązanie, zakładając że ktoś się na to już decyduje.
@miumin No własnie nie miałam... Żyłam sobie dobrze, robiłam co do mnie należy, cieszyłam się z sukcesów w życiu (miałam ambicje typu uczyć się jak pojebana żeby się dostać na najlepsze studia w UK), a opioidy brałam dla relaksu raz na pół roku i wcale o nich nie myślałam potem. Brałam wtedy tramadol, nawet i.v. i było dobrze, serio. Ale fazy tramadol a kodeina się nieco różnią, przynajmniej jak dla mnie, i na kodzie to mogę robić wszystko, dlatego zaczęłam to wpierdalać jak pojebana... A na trampku leżałam sobie, odpoczywałam, zagrzewałam się do walki na kolejne miesiące... Przy tramadolu nie miałam uczucia winy, natomiast teraz jak odstawiłam kodeinę to staram się w ogóle zapomnieć o tej grupie substancji... Nie wiem, czy mi się uda ale wiem, że teraz to bym miała poczucie winy i wiem, że szybko mogłabym znowu polecieć w dół na pysk... Dzisiaj mi się strasznie chciało np. wziąć ale NIE. Trzeba krótko
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina
Największa taka operacja w historii Chile. Przejęto 100 ton narkotyków
Władze Chile poinformowały w poniedziałek o przejęciu rekordowej ilości ponad 100 ton narkotyków, głównie kokainy i ketaminy. Ukryte były w transportach drewna, które miały popłynąć między innymi do USA i Europy - przekazały miejscowe media.
KAS: Przemyt ketaminy w świecach zapachowych
Podczas kontroli w jednej z firm kurierskich, funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej (SCS) z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego (MUCS) w Warszawie zwrócili uwagę na przesyłkę zaadresowaną do odbiorcy w Filadelfii (USA). Zgodnie z deklaracją nadawcy, miały się w niej znajdować świece zapachowe o wartości ok. 111 euro.
